FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Trump odwołał wizytę w Polsce z powodu potężnego huraganu Dorian, który może zdewastować Florydę

Donald Trump w obliczu nadciągającego nad Florydę potężnego huraganu Dorian, zdecydował się odwołać swój przyjazd do Polski. Żywioł może się okazać katastrofalny w skutkach. Amerykanie obawiają się powtórki sprzed 27 lat, gdy szalał huragan Andrew.

Donald Trump, prezydent USA (po lewej), cyklon tropikalny Dorian (po prawej). Fot. Max Pixel / NASA / TwojaPogoda.pl
Donald Trump, prezydent USA (po lewej), cyklon tropikalny Dorian (po prawej). Fot. Max Pixel / NASA / TwojaPogoda.pl

Jako pierwsi w Polsce już we wtorek (27.08) poinformowaliśmy, że wizyta Donalda Trumpa, prezydenta USA, w Polsce może zostać odwołana z powodu nadciągającego nad Florydę huraganu imieniem Dorian, który gwałtownie przybiera na sile i może się stać najpotężniejszym huraganem w tej części USA od 27 lat.

Nasze przewidywania sprzed kilku dni potwierdziły się. Amerykańskie media właśnie podały, że Donald Trump zdecydował się odwołać swoją wizytę w Polsce na początku września i przełożyć ją na „bliską przyszłość”, zapewne po ustąpieniu huraganu i opanowaniu sytuacji kryzysowej. W zamian przybędzie wiceprezydent Mike Pence. Choć decyzja była trudna, to jednak jedyna możliwa w obliczu bardzo poważnego zagrożenia dla milionów Amerykanów.

Pogoda nie pierwszy raz wpływa na wielką politykę. Trump z powodu zbliżających się wyborów prezydenckich nie może zawieść mieszkańców z jednego z tzw. wahających się stanów, którzy mają kluczowy głos w wyborach. Jeśli pozostawi ich samych sobie i pojedzie do Polski, może zapomnieć o ponownym wyborze na urząd prezydenta.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu huragany uderzały znienacka. Nie było wiadomo, kiedy nadciągną, ponieważ ludzkość nie dysponowała chociażby satelitami meteorologicznymi. Do dzisiaj w tej materii bardzo wiele się zmieniło.

Choć huragan Dorian, na którego są zwrócone oczy niemal wszystkich meteorologów, znajduje się niemal 1,5 tysiąca kilometrów od Florydy, to precyzyjne wyliczenia superkomputerów, na podstawie danych nie tylko z satelitów, ale też pomiarów prowadzonych za pomocą samolotów badawczych, wskazują, że huragan dotrze nad Florydę w poniedziałek (2.09).

Początkowo modele prognostyczne wskazywały, że będzie co najwyżej sztormem tropikalnym, jednak z każdym kolejnym wyliczeniem jego siła stale rosła. Najpierw miał być słabym huraganem pierwszej kategorii, później drugiej i trzeciej, a najnowsze prognozy wskazują już na prawdziwe monstrum.

Zdjęcie satelitarne huraganu Dorian nad Atlantykiem w dniu 30 sierpnia 2019 roku, godz. 18:00. Fot. NOAA / NASA.

Dorian uderzy we wschodnie wybrzeże Florydy jako huragan co najmniej czwartej, przedostatniej kategorii w skali siły tego typu zjawisk. Może się więc okazać równie silny, co huragan Katrina, który identyczną kategorią zatopił w 2005 roku Nowy Orlean.

Huragan czwartej kategorii to nie są przelewki. Średnia prędkość wiatru będzie sięgać od 210 do 249 km/h, a porywy mogą dochodzić do nawet 300 km/h. Z łatwością będzie łamać i powalać drzewa, uszkadzać linie energetyczne i niszczyć zabudowania.

Jakby tego było mało, to jeszcze huragan przyniesie 10-metrowe fale i znaczny przypływ sztormowy nawet do 4 metrów powyżej normalnego stanu morza. To oznacza powodzie sztormowe. Morze wdzierać się będzie w głąb lądu na setki metrów, a przy tym zatapiać zabudowania, drogi i nadmorskie parki. Słynne florydzkie plaże zostaną zmyte do morza.

*Tropical* Hurricane #Dorian this morning (local time) as it moves away from Puerto Rico and the US Virgin Islands. Video: @NOAAsatellitePA

Opublikowany przez Severe Weather Europe Czwartek, 29 sierpnia 2019

W ciągu doby może spadać nawet 500 mm deszczu, czyli tyle, ile na nasze miejscowości przez cały rok. To grozi powodziami i osunięciami ziemi. Niebezpieczne mogą się okazać również burze, w trakcie których zjawiska będą najbardziej gwałtowne. Nie można wykluczyć gradobić, a nawet tornad.

Mimo, że Floryda jest jednym z najbardziej narażonych na tropikalne huragany stanów w USA, to jednak te najpotężniejsze zdarzają się tam stosunkowo rzadko. W 2018 roku w zachodnie krańce stanu uderzył huragan Michael, który osiągnął w momencie wejścia na ląd maksymalną, piątą kategorię w skali.

Jednak mieszkańcy wschodniego wybrzeża Florydy, gdzie zaludnienie jest największe, ostatni potężny huragan przeżyli bardzo dawno, bo 27 lat temu. 24 sierpnia 1992 roku uderzył Andrew, jeden z najpotężniejszych huraganów w historii Stanów Zjednoczonych, który osiągnął piątą kategorię.

Średnia prędkość wiatru dochodziła do zawrotnych 280 km/h, a ciśnienie spadło do 922 hPa. Bilans żywiołu był katastrofalny. Zginęło 65 osób, setki zostało rannych, a straty materialne sięgnęły astronomicznych 27 miliardów ówczesnych dolarów.

Jeśli prognozy się potwierdzą, to w poniedziałek (2.09) w godzinach porannych czasu polskiego możemy mieć powtórkę z tamtych wydarzeń. Oczywiście chcemy się mylić, jednak prezydent Donald Trump tego zagrożenia nie może bagatelizować i musi nadzorować działania administracji, aby przyspieszać pomoc dla poszkodowanych.

W środę (28.08) ogłosił stan wyjątkowy na Florydzie i wezwał mieszkańców do ewakuacji. Z najbardziej zagrożonej części wschodniego wybrzeża, w tym z okolic Miami, w głąb lądu do specjalnych schronów przeniesie się tysiące Amerykanów. Wielu z nich nie będzie miało już do czego wracać. Huragan pochłonie dorobek ich całego życia.

Zdjęcie satelitarne huraganu Andrew z sierpnia 1992 roku, który zbliża się do Florydy. Fot. NASA.

Służby wezwały, aby osoby, które nie chcą się ewakuować, a których życie znajdzie się przez to w zagrożeniu, przygotowały zapas żywności na co najmniej tydzień. Dlatego ze sklepów znika woda butelkowana, żywności o długiej dacie ważności, baterie i  świece, a do stacji benzynowych ciągną się korki.

Przedstawiciele koncernów energetycznych ostrzegają, że w trakcie huraganu prąd przestanie płynąć nawet do 3 milionów odbiorców. Co więcej, energia elektryczna nie będzie płynąć do domów nawet przez kilka tygodni. Nic więc dziwnego, że mieszkańcy zdecydowali się pozostać w swoich domach i bronić dobytku przed włamywaczami, których na terenach dotkniętych kataklizmem z pewnością nie będzie brakować.

Początek przyszłego tygodnia na południowym wschodzie USA minie pod znakiem totalnego paraliżu. Będą zamknięte szkoły, zakłady pracy, budynki użyteczności publicznej. Dojdzie do chaosu w ruchu drogowym, kolejowym i lotniczym. Odwołano wszelkie imprezy, nawet te najważniejsze. Ewakuowano nie tylko zwykłych mieszkańców, ale też żołnierzy z baz wojskowych oraz więźniów.

Przygotowania do nadejścia huraganu Dorian trwają także na Przylądku Canaveral, gdzie firma SpaceX rozpoczęła przenosiny wczesnego prototypu statku kosmicznego Starship do hangaru, aby uchronić go przed zniszczeniem.

W czwartek (29.08) żywioł przeszedł nad Portoryko i Wyspami Dziewiczymi. Był wtedy huraganem najniższej, pierwszej kategorii. Wiatr osiągający około 150 km/h połamał tysiące drzew, pozrywał dachy z budynków i spowodował rozległe powodzie. Kolejnym zamieszkanym lądem będą Wyspy Bahama, gdzie huragan dotrze w niedzielę (1.09).

Sezon na huragany na Atlantyku trwa corocznie od 1 czerwca do 30 listopada, a jego szczyt przypada między połową sierpnia a końcem października. Dotychczas nadano imiona 5 cyklonom, z których 2 osiągnęło status huraganu, w tym ani jeden nie stał się dużym huraganem (kategoria trzecia lub wyższa). To się jednak niebawem zmieni, ponieważ dużym huraganem stanie się Dorian. Do końca sezonu może się jeszcze narodzić 10-12 cyklonów, w tym 3-7 huraganów, z których 2-4 mogą się stać huraganami najwyższych kategorii.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news