FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Trąba wodna uderzyła w plażę w Gdańsku. Niemal zdmuchnęła spacerowicza i psa [WIDEO]

Spektakularna trąba wodna pojawiła się na wodach Zatoki Gdańskiej i niespodziewanie uderzyła w plażę w Gdańsku. Nie zauważył jej spacerowicz, którego ominęła dosłownie o metry. Zobacz niesamowite nagranie.

Fot. Pixabay.
Fot. Pixabay.

W promieniach zachodzącego słońca w plażę na Wyspie Sobieszewskiej w Gdańsku uderzyła okazała trąba wodna. Żywioł został sfilmowany przez spacerowiczów. Jeden z nich przechadzał się plażą jakby nigdy nic, ze słuchawkami na uszach i w kapturze, przez co go nie widział, ani też nie słyszał.

Mogło się to źle skończyć, ponieważ lej kondensacyjny ominął mężczyznę, nie zdającego sobie sprawy z zagrożenia, dosłownie o metry. Mógł go co najmniej mocno potarmosić. Jak widzimy na nagraniu, trąba uniosła tumany plażowego piasku i pyłu, a następnie rozpadła się na wydmach.

Filmujący zdarzenie spacerowicz krzyknął na swojego psa, który pogonił za morskim tornadem. Podobnych zjawisk w ostatnim czasie było na Bałtyku bardzo wiele, ale żadne nie wtargnęło na plaże i nie stanowiło bezpośredniego zagrożenia dla ludzi.

 

Jak powstaje morskie tornado?

Trąba wodna to odpowiednik trąby lądowej, z tym wyjątkiem, że występujący nad akwenem. Z kolei w przeciwieństwie do trąby powietrznej (tornada), do powstania nie potrzebuje superkomórki burzowej, a więc również mezocyklonu.

Wystarczy jedynie piętrząca się chmura kłębiasta Cumulus lub rozbudowana chmura burzowa Cumulonimbus oraz bardzo duże pionowe zróżnicowanie temperatury na niewielkim obszarze. Gdy pojawia się prąd wstępujący, a więc ciepłe powietrze zaczyna się unosić, a wiatr wieje z różnych kierunków, u podstawy chmury zaczyna się formować lej kondensacyjny, który obniża się aż sięgnie lustra wody.

Wówczas zaczyna ją zasysać i rozbryzgiwać. Z daleka wygląda to niczym słup chmur łączący w linii prostej chmury z powierzchnią wody. Dzięki dobrej widoczności na wybrzeżach Morza Bałtyckiego możliwe jest zaobserwowanie tego typu zjawisk nawet do 50 kilometrów od plaż.

Zazwyczaj wiatr wokół leja oscyluje w okolicach 100-120 kilometrów na godzinę. Rzadko kiedy spotkać można silniejsze morskie tornada. W porównaniu z trąbami powietrznymi, lej trąby wodnej jest dużo cieńszy i nie przekracza średnicy od kilku do kilkudziesięciu metrów, podczas, gdy trąby powietrzne potrafią mieć szerokość nawet kilku kilometrów.

Trąby wodne najczęściej odwiedzają rejon Darłówka, praktycznie corocznie. W 2012 roku zdarzyło się, że z tamtejszych plaż można było obserwować cztery leje jednocześnie. Jednak zjawisko to można spotkać na każdym odcinku polskiego wybrzeża, od Świnoujścia aż po Krynicę Morską.

Choć nie są to zjawiska częste, to jednak zgodnie z wieloletnimi statystykami, pojawiają się znacznie częściej niż trąby powietrzne na lądzie. W dodatku są od nich słabsze, rzadko kiedy też stanowią zagrożenie, ponieważ zazwyczaj formują się na otwartym morzu, kilkadziesiąt kilometrów od plaż. Nie są niebezpieczne dla statków, a to z dwóch powodów.

Mogą być niebezpieczne?

Po pierwsze są dobrze widoczne, a więc kapitanowie statków mogą je zawczasu ominąć. Po drugie są stabilne, często stoją w miejscu, a jeśli się przesuwają, to bardzo wolno. Trasa ich wędrówki jest prosta do przewidzenia, wobec czego, statki mogą się do nich zbliżyć nawet na niewielką odległość.

Gorzej sytuacja wygląda, gdy trąba wyjdzie z wody na ląd. Wówczas może spowodować spustoszenie, a tym samym zagrozić mieszkańcom i turystom. Warto więc obserwować te zjawiska z bezpiecznej odległości, a gdy zbliżą się za bardzo, schronić się w murowanym budynku z dala od okien i drzwi.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news