FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Trąba powietrzna zniszczyła Bory Tucholskie. Ścieżka żywiołu wciąż jest widoczna z lotu ptaka

To wyglądało jak sceny z filmu katastroficznego. Trąba powietrzna przetoczyła się przez Bory Tucholskie zabijając 1 osobę i raniąc 10 kolejnych. Po 10 latach ścieżka tornada wciąż jest widoczna, ale las zaczął się odradzać. Zobacz skutki żywiołu z lotu ptaka.

Ścieżka tornada tuż obok Leśniczówki Zacisze, widoczna z lotu ptaka. Fot. TwojaPogoda.pl
Ścieżka tornada tuż obok Leśniczówki Zacisze, widoczna z lotu ptaka. Fot. TwojaPogoda.pl

Dzisiaj mija 10. rocznica trąby powietrznej w Borach Tucholskich. Odwiedziliśmy miejsca zniszczone przez żywioł, aby sprawdzić, jak przyroda poradziła sobie po kataklizmie. Chociaż las zaczyna się odradzać, to jednak ścieżka tornada nadal jest widoczna z ziemi i z lotu ptaka, co możecie zobaczyć na poniższym nagraniu.

Trąba powietrzna powstała na superkomórce burzowej, która poczyniła zniszczenia w pasie prowadzącym z południowego zachodu na północny wschód, od okolic Międzyrzecza w woj. lubuskim, do Elbląga w woj. warmińsko-mazurskim, na długości aż 320 kilometrów.

Lej opadał i sięgał ziemi tylko na niektórych odcinkach tej trasy. Najwięcej szkód poczynił w Borach Tucholskich. Jak wynika ze zdjęć satelitarnych, pierwszy kontakt z lasami wystąpił między miejscowościami Szklana Huta i Zdroje w woj. kujawsko-pomorskim.

Chwilę później tornado przetoczyło się zaledwie kilkanaście metrów od Leśniczówki Zacisze. Ten widok zrobił na nas największe wrażenie. Leśniczy Konrad Paliwoda, który był w tym czasie w leśniczówce, powiedział serwisowi TwojaPogoda.pl, że żywioł pojawił się znienacka.

Ścieżka tornada tuż obok Leśniczówki Zacisze, widoczna z lotu ptaka. Fot. TwojaPogoda.pl

- Sobota była ładna, bezwietrzna, a ludzie w miejscu, gdzie miała przejść trąba, zbierali jagody. Dopiero po południu deszcz wygonił ich z lasu - opisuje feralny dzień leśniczy.

Nikt jeszcze wtedy nie przewidywał, że to dopiero początek dramatu. Superkomórka burzowa w tym czasie siała spustoszenie 130 kilometrów dalej w okolicach Piły, gdzie krajobraz wyglądał jak po wojnie, wszędzie leżały połamane gałęzie, wiatr powalił także betonowy mur przy stadionie żużlowym. Kilkadziesiąt minut później żywioł dotarł do leśniczówki.

Ścieżka tornada tuż obok Leśniczówki Zacisze, widoczna z lotu ptaka w 2012 roku. Fot. Kacper Kowalski / FORUM.

- Byłem w leśniczówce Zacisze przed godziną 17:00. Zaczęły zbierać się ciemne burzowe chmury, chwilę później usłyszeliśmy grzmoty i huki, zastanawialiśmy się czy to burza czy samoloty - dodaje.

Leśniczy nie zdawał sobie jeszcze wtedy sprawy z tego, że gdyby lej przewędrował dosłownie metry dalej na południe, jego charakterystyczne zabudowania z czerwonymi dachami zostałyby zmiecione z powierzchni ziemi.

- O godzinie 17:00 zaczęło silnie wiać, za chwilę zrobiło się siwo, huk, nic nie było widać, w powietrzu latały jakieś przedmioty. Później okazało się, że były to kawałki poszycia dachów z odległej o 1,5 kilometra wsi. Niepewność, co się stało, trwała 2-3 minuty, po tym czasie odsłonił się zniszczony las, widok załamujący - wspomina leśniczy.

Jak możemy zobaczyć na nagraniu z lotu ptaka, od leśniczówki na północ ciągnie się aż 400-metrowej szerokości pas zniszczeń. Drzewa były tam powalone w różnych kierunkach. Ścieżka tornada przebiega przez południowe rubieże Borów Tucholskich na odcinku ponad 20 kilometrów i jest widoczna na zdjęciach satelitarnych.

Ścieżka tornada widoczna na zdjęciu satelitarnym. Fot. Google Earth.

U kresu tego fragmentu ścieżki znajduje się jezioro Kałębie. O godzinie 17:20 spędzający tam urlop turyści po raz pierwszy uwiecznili żywioł na zdjęciach i nagraniach. W osadzie Wycinki zginął 60-letni mężczyzna przygnieciony przez ścianę rozpadającego się domku letniskowego. 5 kolejnych osób zostało rannych.

Później trąba przeszła nad autostradą A1, na wysokości wsi Bobrowiec, ominęła Gniew i uderzyła w Sztum. W okolicy kolejnych 5 osób zostało rannych. Zniszczone zostały 42 budynki, w tym 19 mieszkalnych. Tornado zaczęło słabnąć godzinę później nad południowo-wschodnimi przedmieściami Malborka i zanikło jeszcze przed Elblągiem.

Zniszczenia poczynione przez żywioł w samym Leśnictwie Zacisze były kolosalne. Trąba powaliła 1,5 kilometra kwadratowego lasu w wieku od 60 do 100 lat, o masie przekraczającej 50 tysięcy metrów sześciennych. Tuż po burzy trzeba było jak najszybciej usunąć martwe drzewa, aby nie doszło do pożaru.

- Następnego dnia z kierownictwem Nadleśnictwa Trzebciny uzgodniliśmy strategię działania. 16 lipca przystąpiliśmy do usuwania skutków trąby. W pierwszej kolejności udrażnialiśmy drogi, następnie powierzchnie, gdzie znajdowało się drewno bardziej cenne. Prace z pozyskania drewna trwały do końca 2013 roku - wskazuje leśniczy.

W tym samym roku na powierzchniach po skończonym pozyskaniu drewna leśnicy przystąpili do uprzątania pozostałości, w tym gałęzi i karpiny, celem umożliwienia przygotowania gleby pod odnowienia.

- Jesienią odnowiliśmy pierwsze powierzchnie, a wiosną 2015 roku zakończono odnowienie powierzchni po trąbie. Posadziliśmy na słabej glebie brzozę i sosnę, a na glebie żyźniejszej dąb, buk, klon, modrzew, lipę i inne drzewa. Do dnia dzisiejszego trwają prace pielęgnacyjne, wykaszanie chwastów i czyszczenia - dodaje.

Tylko w ludzkim odczuciu las uległ zniszczeniu. Dla leśników po prostu się zmienił. Nawet to największym kataklizmie przyroda odradza się, trzeba jej tylko trochę pomóc, przyspieszyć powrót do stanu pierwotnego, który zajmie dziesiątki lat.

- Młody las rośnie i cieszy oko, myślę że nie tylko leśnika. Trochę problemu jest z dębem i bukiem, które powinny rosnąć pod osłoną drzewostanu, a na otwartej powierzchni cierpią od suszy i przymrozków. Las lasowi nie równy, ale myślę, że za 80 lat lasy na powierzchni po trąbie będą jeszcze piękniejsze jak przed trąbą - twierdzi leśniczy Paliwoda.

Pamiątkowy kamień ufundowany po trąbie powietrznej. Fot. TwojaPogoda.pl

Lej przemieszczał się ze średnią prędkością 60 kilometrów na godzinę. Na podstawie zniszczeń poczynionych przez lej, można szacować, że trąba powietrzna miała siłę F2 w skali Fujity, co oznacza wiatr wiejący z prędkością od 181 do 253 kilometrów na godzinę.

1,2 tysiąca strażaków wyjeżdżało do ponad 450 wezwań w trzech województwach (wielkopolskim, kujawsko-pomorskim i pomorskim). Uszkodzonych zostało około 100 budynków, z czego 46 to były budynki mieszkalne. Zniszczonych zostało 5 kilometrów kwadratowych lasów. W sumie zginęła 1 osoba, a 10 zostało rannych.

5 lat później kolejny kataklizm

Bory Tucholskie nie raz ucierpiały w wyniku skrajnej pogody. Zaledwie 5 lat później, w nocy z 11 na 12 sierpnia 2017 roku, huraganowy wiatr w pasie od Wielkopolski przez Kujawy po wschodnie Pomorze połamał i powalił niemal 120 tysięcy hektarów lasu, prawie 10 milionów metrów sześciennych drewna. Nigdy wcześniej, w całej 94-letniej historii Lasów Państwowych, nie doszło do szkód w lasach na taką skalę.

Dziejowy kataklizm najlepiej zobaczyć z lotu ptaka na poniższym nagraniu. Przy drodze nr 22 w rejonie Rytla powstała wieża widokowa, z której roztacza się przerażający widok. Na nagraniu widoczna jest osada Suszek, gdzie nad jeziorami Śpierewnik i Suszek znajdował się obóz harcerski. To właśnie tam doszło do największej tragedii. Podczas nocnej nawałnicy drzewa śmiertelnie przygniotły dwie nastoletnie harcerki, a wiele innych osób zostało rannych. Uchowały się tylko drzewa porastające linię brzegową jezior.

Aby wyobrazić sobie zasięg tego kataklizmu przeliczmy hektary na bliższą nam jednostkę. W ciągu kilkudziesięciu minut wiatr przekraczający 100 km/h, a być może nawet 150 km/h, uszkodził i zniszczył las o powierzchni aż 1200 kilometrów kwadratowych. Dla porównania Warszawa ma 517 kilometrów kwadratowych, a więc o połowę mniejszą powierzchnię.

Krajobraz przypomina apokalipsę, na ogołoconej z lasów ziemi uchowały się pojedyncze sosny. Piorunujące wrażenie potęgują stosy drewna ciągnące się w nieskończoność wzdłuż dróg gospodarczych. Co więcej, wraz ze zniszczeniem lasów, zmienił się lokalny mikroklimat.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news