FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Setki spadających gwiazd w ciągu godziny. Przed świtem zobaczymy niesamowity spektakl

To może być najpiękniejszy spektakl meteorów na tle ostatnich lat, o ile sprawdzą się prognozy astronomów. Przewidują oni, że mało znaczący rój alfa Monocerotydów nagle wybuchnie aktywnością. Spadające gwiazdy mogą się pojawiać pęczkami. Jak obserwować to widowisko?

Fot. Max Pixel.
Fot. Max Pixel.

Alfa Monocerotydy są bardzo mało aktywnym rojem meteorowym, który promieniuje corocznie między 15 a 25 listopada. Maksimum jego aktywności przypada między 21 a 22 listopada, kiedy nocne niebo przecinają zwykle 2-3 meteory w ciągu godziny.

Mało kto wybiera się wtedy na obserwację, ponieważ zdarzało się nierzadko, że przez kilka godzin nie można było uświadczyć ani jednej „spadającej gwiazdy”. Jednak w tym roku może być inaczej. Astronomowie przewidują bowiem nagły wzrost aktywności roju.

Alfa Monocerotydy są związane z bliżej nieokreśloną kometą, która bardzo dawno temu przeleciała blisko Ziemi i pozostawiła za sobą strumień pyłu i niewielkich bryłek skalnych. Jeśli wierzyć modelom komputerowym, Ziemia pierwszy raz od 1995 roku zaczęła wchodzić w najbardziej gęstą część tego strumienia.

Fot. Max Pixel.

To oznacza, że możemy mieć do czynienia z prawdziwym, bardzo rzadkim zjawiskiem, które zwane jest „deszczem spadających gwiazd”. Zamiast zaledwie kilku meteorów w ciągu godziny ujrzymy ich setki, a może nawet tysiąc. Podobne spektakle miały miejsce w 1925, 1935, 1985 i 1995 roku. 24 lata temu deszcz trwał zaledwie 5 minut i podczas niego spadło 420 meteorów.

Tym razem kulminacyjnym momentem ma być piątkowy (22.11) świt, a dokładniej okolice godziny 5:50 czasu polskiego. Warto wówczas spojrzeć w kierunku gwiazdozbioru Jednorożca, który znajdować się będzie w tym czasie średnio wysoko nad południowo-zachodnim horyzontem, między gwiazdami Syriusz (Wielki Pies) i Procjon (Mały Pies).

Pogoda nie będzie zbytnio dopisywać, ponieważ nad większością regionów w kraju niebo będzie się poważnie chmurzyć. Największą szansę na podziwianie tego widowiska będą mieć mieszkańcy południowych województw. Warto jednak spojrzeć w niebo, bo pogoda może nam spłatać przyjemnego psikusa.

Czym są meteory?

Meteory powstają na wysokości około 300 kilometrów nad ziemią, a więc tylko nieco niżej niż znajduje się Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Niewielki materiał skalny, zwany meteoroidem, na skutek bardzo dużej prędkości ponad 200 tysięcy kilometrów na godzinę rozgrzewa otaczające go powietrze.

Fot. Max Pixel.

Gdy osiągnie ono 2 tysiące stopni, meteoroid uwalnia ogon składający się z jonów i elektronów. Zjonizowane atomy, które znajdują się w plazmowym ogonie meteoroidu, tracą energię poprzez emisję fotonów, przez co ogon staje się widoczny gołym okiem z powierzchni ziemi.

Im większy materiał i im mocniej i dłużej się on spala, tym jest bardziej widowiskowy. Te największe bryły, które ostają się atmosferze, mogą spaść na ziemię w postaci meteorytu, choć jest to dość rzadkie zjawisko. Szacuje się, że za sprawą meteoroidów do ziemi dociera każdej doby niemal 300 ton kosmicznej materii, w większości niezauważonej, bo z dala od miejsc zamieszkanych.

Największy w spisanej historii „deszcz spadających gwiazd” można było obserwować 17 listopada 1966 roku, gdy promieniowały Leonidy. W ciągu każdej sekundy niebo przecinało 40 meteorów, a w ciągu godziny można ich było zobaczyć aż 144 tysiące!

Geminidy w grudniu

Połowa grudnia przyniesie nam kolejne meteory. Będą to Geminidy, które, jak ich łacińska nazwa wskazuje, będą wchodzić w ziemską atmosferę na wysokości gwiazdozbioru Bliźniąt, a dokładniej okolic Kastora, drugiej najjaśniejszej gwiazdy tej konstelacji. Są one pozostałością po rozpadzie planetoidy (3200) Phaethon.

Jeśli tylko niebo będzie pogodne, to ujrzymy nawet 120 meteorów w ciągu godziny. Najwięcej będzie ich w nocy z 12 na 13 i z 13 na 14 grudnia, chociaż warto je obserwować także w innych dniach, ponieważ promieniują one między 4 a 17 grudnia.

Fot. Max Pixel.

Geminidy wyróżniają się tym, że ich gęstość jest nawet dwukrotnie większa od meteorów z innych rojów, a to oznacza, że spalają się dłużej i mogą dotrzeć dalej w głąb ziemskiej atmosfery. Ich ślady są spore i długo się utrzymują.

Kwadrantydy w styczniu

Początek przyszłego roku też będzie obfitował w meteory. To będą Kwadrantydy, czyli "spadające gwiazdy" z nieistniejącej już konstelacji Kwadrantu Ściennego, dzisiaj zlokalizowanej na pograniczu Wolarza, Herkulesa i Smoka.

Radiant roju, czyli miejsce skąd meteory promieniują na całe niebo, jest łatwy do odnalezienia, ponieważ znajduje się w pobliżu końcówki "dyszla" Wielkiego Wozu (Wielkiej Niedźwiedzicy). Meteory są widoczne między 1 a 7 stycznia, z apogeum w okolicach 3 stycznia. Wówczas w ciągu godziny możemy ich naliczyć nawet 120. Tylko nie zapomnijcie wypowiedzieć noworocznego życzenia!

Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA.

prognoza polsat news