FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Chiny posłały drona, żeby zmienił pogodę na taką, jaką sobie wymyślili. Efekt ich zaskoczył

Chińczycy postanowili sobie urządzić pogodę na życzenie. Wysłali w tym celu drona, który miał namieszać w chmurach. Efekt tego eksperymentu wszystkich zaskoczył.

Fot. Pixabay.
Fot. Pixabay.

Chiny od kilku lat prowadzą zakrojoną na szeroką skalę operację zasiewania chmur, aby dawały więcej deszczu na Wyżynie Tybetańskiej, która jest jednym z najsuchszych miejsc na świecie. Jednym z elementów tego projektu jest dron Wing Loong-1H.

Jego zadaniem jest lot w skupiska chmur i rozpylanie jodku srebra, suchego lodu lub soli. Sól o żółtym zabarwieniu, w zetknięciu się z cząsteczkami pary wodnej, powoduje ich kondensację w większe krople.

Krople te stają się tak ciężkie, że nie mogą ich udźwignąć prądy termiczne i dzięki temu spadają na ziemię w postaci deszczu. Kluczowa operacja trwała 5 godzin, a jej efekty zaskoczyły nawet samych naukowców. Udało się wywołać opady na obszarze 15 tysięcy kilometrów kwadratowych.

Dron Wing Loong-1H. Fot. Kalabaha1969.

Kolejnym elementem projektu jest rozmieszczenie na obszarze o powierzchni 1,5 miliona kilometrów kwadratowych, pięciokrotnie większym od Polski, specjalnych komór spalania paliwa stałego, w których produkowany jodek srebra, ponoć bez poważniejszego zanieczyszczania środowiska i nadmiernej emisji dwutlenku węgla.

Chiny mają chrapkę na wilgotny monsun, który corocznie przynosi ulewy w Indiach. Gdyby udało się go „przeciągnąć” nad Himalajami nad Tybet, to tamtejszy suchy klimat uległby znacznej zmianie, przysługując się miejscowej ludności w postaci nowych obszarów rolniczych.

Nie jest to jednak proste zadanie, ponieważ najwyższy łańcuch górski świata działa niczym zapora, która od południa chroni Tybet przed wilgotnym powietrzem docierającym do południowych podnóży Himalajów znad Oceanu Indyjskiego.

Wilgotne masy unoszą się nad szczytami, gdzie tracą niemal całą zawartość wody, a następnie powietrze opada ku Wyżynie Tybetańskiej już pozbawione wilgoci. Żeby to zmienić, trzeba pobudzać formujące się nad Dachem Świata obłoki do dawania deszczu.

Deszcze na pustkowiach. Fot. Pixabay.

Tymczasem zgodnie z celami projektu geoinżynieryjnego jest otrzymanie dodatkowych od 5 do 10 bilionów metrów sześciennych deszczówki rocznie, co stanowi aż 7 procent rocznego zużycia wody w Państwie Środka. To naprawdę znaczący zastrzyk, więc nie ma się co dziwić, że takie, nawet niezwykle kosztowne, operacje są dla Chińczyków kluczowym elementem planowania przyszłości.

Chiny, które nie dość, że są najliczniejszym państwem świata, zamieszkiwanym przez niemal 1,5 miliarda ludzi, to jeszcze cierpiącym na coraz poważniejsze problemy z dostępem do wody pitnej. Wiele ujęć wody zostało skażonych przez działalność ludzką. Tymczasem bez wody nie ma życia.

Eksperyment opracowany przez chińskie ministerstwo obrony ma jednak nie tylko pokojowy charakter. Według teorii spiskowych ma się stać nowym rodzajem broni podczas wojny światowej. Tzw. broń klimatyczna miałaby za zadanie wywoływać powodzie lub susze na obszarze wroga, w ten sposób go osłabiając.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news