FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Księżycowy krajobraz na wyspach Tonga po erupcji wulkanu i tsunami. Ludzie walczą o szklankę wody

Dramatyczna sytuacja panuje na Tonga, gdzie po erupcji wulkanu i uderzeniu tsunami niektóre wyspy zostały zmyte do morza, zaś pozostałe zasypane grubą warstwą popiołu. Mieszkańcy walczą o wodę, bo jej ujęcia zostały skażone, a władze nie potrafią się doliczyć ofiar.

Tak na zdjęciu satelitarnym wyglądał wulkan Hunga Tonga przed erupcją w dniu 2 stycznia 2022 roku. Fot. Planet Labs PBC.
Tak na zdjęciu satelitarnym wyglądał wulkan Hunga Tonga przed erupcją w dniu 2 stycznia 2022 roku. Fot. Planet Labs PBC.

Chociaż z pierwszych relacji wynikało, że jedna z największych erupcji wulkanicznych ostatnich wielu lat, która wyzwoliła tsunami, nie poczyniła na wyspach Tonga katastrofalnych zniszczeń, to jednak sytuacja jest dramatyczna i z każdym dniem pogarsza się.

Okazuje się, że przynajmniej dwie wyspy tego pacyficznego archipelagu zostały całkowicie zmyte do oceanu, a pozostałe zasypane grubą warstwą popiołów, które przedostały się do ujęć wody pitnej i skaziły je. Mieszkańcy proszą o pomoc międzynarodową, ponieważ szklanka wody to teraz dobro luksusowe, a bez niej można przetrwać tylko kilka dni.

Tak na zdjęciu satelitarnym wyglądał wulkan Hunga Tonga przed erupcją w dniu 2 stycznia 2022 roku (po lewej) i po erupcji w dniu 15 stycznia 2022 roku. Wulkan niemal w całości zapadł się do Pacyfiku. Fot. Copernicus.

Olbrzymie ilości pyłu, które opadły na wyspy, wywołują u mieszkańców poważne problemy z oddychaniem. Ci, którzy już wcześniej cierpieli na choroby układu oddechowego, leżą w szpitalach, a ich życie jest zagrożone.

Nie mogą się doliczyć ofiar

Według ostatnich informacji w wyniku uderzenia tsunami zginęło 5 osób, w tym dwie w odległym Peru w Ameryce Południowej i trzy na Tonga. Jedną z ofiar na wyspach jest Brytyjka, która próbowała ratować swoje psy porwane przez tsunami. To jednak prowizoryczny bilans, ponieważ władze wyspiarskiego kraju wciąż nie wiedzą, ile osób zginęło, a ile zaginęło bez wieści.

Panuje wszechobecny chaos, który rozwiązać mogą tylko sąsiedzi, w tym Australia i Nowa Zelandia. Oba kraje wysyłają w region kataklizmu pomoc humanitarną i wojsko. Najważniejsze jest teraz zapewnienie wody pitnej, żywności, lekarstw i bezpiecznego schronienia.

Przywracana jest też łączność telefoniczna i internetowa, która była przerwana od kilku dni. Tonga, jak i inne kraje Pacyfiku, miały wyjątkowe szczęście, ponieważ erupcja wulkanu Hunga Tonga mogła się skończyć dużo gorzej.

Tsunami mogło mieć dziesiątki metrów

Zapadnięcie się stożka wulkanicznego może wyzwolić tsunami wysokie nie na 1-2 metry, jak miało to miejsce na Tonga, lecz 20, 50, a nawet ponad 100 metrów. Uzależnione jest to od wysokości wulkanu i sposobu jego tąpnięcia. Gdyby spełnił się czarny scenariusz, Tonga mogłoby przestać istnień.

Ten kraj położony na 170 wyspach znajduje się obecnie na pierwszej linii wojny ze zmianami klimatycznymi. Podnoszący się poziom oceanu sprawia, że wiele wysp ledwo wynurza się z wody i może wkrótce pod nią zniknąć na zawsze. Życie ponad 100 tysięcy mieszkańców wisi tym samym na włosku.

Zagrożenie ze strony wulkanu nadal jest duże, ponieważ do jego kolejnej erupcji może dojść w każdej chwili. Ta ostatnia miała miejsce, ponieważ unosząca się magma, przegrzana do około 1000 stopni, spotkała się z wodą morską o temperaturze 20 stopni, uwalniając olbrzymie ilości gazów i wywołując natychmiastową i potężną eksplozję.

Naukowcy z powodu panującego zachmurzenia nie mogą śledzić wulkanu na bieżąco za pomocą satelitów, niemożliwe są też pomiary terenowe. Nie sposób więc przewidzieć dalszego rozwoju wypadków. Mieszkańcy Tonga, podobnie jak wszystkich wybrzeży Pacyfiku, śpią na bombie zegarowej.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news