FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Dzisiaj 50-metrowa planetoida przeleci blisko Ziemi. „Mogłaby zniszczyć duże miasto”

Końców świata miało być bardzo wiele, a ten najnowszy wieszczony jest na 1 września na godzinę 18:12. Do naszej planety zbliży się wówczas planetoida, która gdyby uderzyła, mogłaby zmieść z powierzchni ziemi duże miasto. Czy jest się czego obawiać?

Fot. Max Pixel.
Fot. Max Pixel.

2011 ES4 to numer katalogowy planetoidy, którą 2 marca 2011 roku odkryto w ramach programu astronomicznego Mount Lemmon Survey. Fani teorii apokaliptycznych szykują się na kataklizm, który według nich czeka nas 1 września, kiedy to planetoida zbliży się do Ziemi na niewielką odległość.

Obiekt, który ma według szacunków od 22 do 49 metrów średnicy, a więc jest dwukrotnie większy od słynnego meteoru czelabińskiego sprzed 7 lat, o godzinie 18:12 znajdzie się zaledwie niecałe 123 tysiące kilometrów od Ziemi, czyli aż 3-krotnie bliżej niż Księżyc.

Co więcej, jak wynika z obliczeń naukowców z NASA, obiekt w tym czasie będzie bardzo trudny do obserwacji za pomocą urządzeń naziemnych, ponieważ zniknie w blasku Słońca. To właśnie sprawia, że internetowi domorośli apokaliptycy wieszczą, że planetoida niepostrzeżenie zmieni trajektorię i w nas uderzy.

Gdyby jednak uderzyła...

Według NASA nie ma żadnego realnego zagrożenia. Gdyby jednak doszło do kataklizmu, tak znacznych rozmiarów obiekt mógłby zmieść z powierzchni ziemi duże miasto, wywołując potężne pożary, wstrząsy ziemi i powstanie fal tsunami wysokich na setki metrów.

Fot. Max Pixel.

Ze statystyk wynika, że tak duża kosmiczna skała spada na Ziemię raz na 2 tysiące lat. Tajemnica destrukcji kryje się w prędkości poruszania się obiektu, która dochodzi do aż 30 tysięcy kilometrów na godzinę. Skała wyżłobiłaby krater o średnicy wielu kilometrów.

Skatalogowanie obiektu i jego stałe monitorowanie przez NASA wcale nie oznacza, że uderzy on w naszą planetę. Może się to stać w przyszłości, ale nie musi. Istotne jest zbieranie informacji na temat jego trajektorii, aby wykluczyć lub potwierdzić zagrożenie.

Przemknęła niepostrzeżenie

O tym, jak ważne jest śledzenie potencjalnie groźnych planetoid świadczy incydent, do którego doszło nie tak dawno, bo 16 sierpnia. Kosmiczna skała o nazwie 2020 QG, która miała od 2 do 6 metrów średnicy, przeleciała rekordowo blisko Ziemi, zaledwie 3 tysiące kilometrów od powierzchni.

Był to najbliższy zarejestrowany w historii przelot kosmicznej skały, która nie uderzyła w Ziemię. Obiekt został wypatrzony przez systemy obserwacyjne w Centrum Badań Obiektów Zbliżających się do Ziemi w NASA. Co więcej, o jej przelocie dowiedzieliśmy się dopiero po fakcie.

Gdyby zmierzała wprost na Ziemię pewnie z powodu swoich niedużych rozmiarów w całości spaliłaby się w atmosferze, ale gdyby wybuchła nad metropolią, to efekt mógłby być podobny do ostatniej eksplozji w Bejrucie.

Chyba najbardziej spektakularnym dowodem na to, jak bardzo może to być groźne, było upadek meteorytu czelabińskiego w lutym 2013 roku. Skała o średnicy 20 metrów eksplodowała w atmosferze nad rosyjskim Czelabińskiem. Grom dźwiękowy i fala uderzeniowa powybijały okna w setkach budynków, a nawet zburzyły mury. Rannych zostało ponad tysiąc osób.

Zbliżenie trzeciego stopnia

Planetoida 2011 ES4 nie jest największym obiektem, jaki zbliżył lub zbliży się do Ziemi. To zaszczytne miano należy się obiektowi 1981 ET3, który przemknął obok Ziemi 1 września 2017 roku. Ponownie zbliży się do nas 2 września 2057 roku. Planetoida jest przeolbrzymia, ponieważ jej średnicę szacuje się nawet na prawie 9 kilometrów.

Większa od niej była planetoida, która zakończyła erę dinozaurów około 65 milionów lat temu. Miała ona kilkanaście kilometrów średnicy i wyzwoliła energię porównywalną z detonacją 100 tysięcy najpotężniejszych stworzonych przez człowieka bomb jądrowych. Naukowcy odkryli, że upadek kosmicznej skały wyzwolił tsunami wysokie na 1,5 kilometra.

System wczesnego ostrzegania

Na szczęście teraz raczej możemy spać spokojnie, ale tylko tym razem, ponieważ NASA skatalogowała już przeszło tysiąc planetoid o średnicy co najmniej 1 kilometra, które przecinają ziemską orbitę i mogą nam w przyszłości zagrozić.

Fot. Max Pixel.

Naukowcy bezustannie rozwijają programy i udoskonalają radary, które niebawem będą nie tylko wykrywać jeszcze mniejsze obiekty, ale będą to robiły zanim zbliżą się one na niebezpieczną odległość do naszej planety.

W przyszłości stanie się realne posiadanie systemu wczesnego ostrzegania, który pozwoli ewakuować ludzi w bezpieczne miejsca, gdyby jakaś kosmiczna skała miała wybuchnąć nad metropolią lub nawet w nią uderzyć.

Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA.

prognoza polsat news