FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Kule ognia spadły z nieba podczas ulewnego deszczu na przedmieściu stolicy Indii. Wybuchła panika

Na przedmieściach stolicy Indii wybuchła panika po tym, gdy w trakcie ulewnego deszczu z nieba spadły kule ognia wywołując pożar w okolicach dworca kolejowego. Eksperci zabrali fragmenty tajemniczych obiektów do badań.

Jeden z pożarów wywołanych przez upadek zagadkowych obiektów w Indiach. Fot. YouTube / TV9 Bharatvarsh.
Jeden z pożarów wywołanych przez upadek zagadkowych obiektów w Indiach. Fot. YouTube / TV9 Bharatvarsh.

W miniony czwartek (5.03) w rejonie dworca kolejowego Sahibabad w Ghaziabadzie, satelickim mieście Nowych Delhi, stolicy Indii, doszło do zagadkowego zdarzenia, o którym informują ogólnokrajowe media w drugim najliczniejszym kraju świata.

Między godziną 21:00 a 22:00, w trakcie ulewnego deszczu, z nieba spadły kule ognia, które wywołały pożary. Towarzyszyły im wielokrotne ogłuszające eksplozje. Wśród osób przebywających na dworcu i w jego okolicy wybuchła panika. Ludzie myśleli, że to zamach terrorystyczny.

Szczątki obiektów tliły się jeszcze przez wiele godzin, mimo obfitych opadów. Dopiero nad ranem strażakom udało się je dogasić. Gapie zabrali dla siebie kilka fragmentów ów obiektu. Niektórzy stwierdzili, że w kontakcie z wodą substancja produkowała bardzo duże ilości białej piany, co może świadczyć o zawartości sodu.

Eksperci, którzy przybyli na miejsce ocenić sytuację, nie kryli zdziwienia. Według wstępnych analiz mogą to być fragmenty meteorytu, w którego składzie znajduje się sód. Pewność jednak zyskamy dopiero po analizie próbek, które mają być przeprowadzone w najbliższych dniach.

Indie mekką meteorytów?

W Indiach upadki meteorytów nie należą do rzadkości. W czerwcu 2017 roku w miejscowości Mukundpura, położonej na przedmieściach Dżajpuru, spadł meteoryt o wadze aż 4 kilogramów, wywołując przy tym panikę wśród mieszkańców, którzy ujrzeli na niebie olbrzymi błysk i usłyszeli donośny grzmot.

Meteoryty spadały tam także na ludzi. Ostatnio stało się to w lutym 2016 roku w mieście Vellore w stanie Tamilnadu. 40-letni kierowca autobusu, który pracował dla uczelni inżynierskiej, został poważnie zraniony przez coś, co wyżłobiło w ziemi krater głęboki na 60 centymetrów, a następnie spowodowało tak silny wybuch, że z okien budynków i autobusów powypadały wszystkie szyby.

Meteoryt, który spadł na przedmieściach Dżajpuru w Indiach w czerwcu 2017 roku. Fot. Samachar Jagat.

Mężczyzna krótko potem zmarł na skutek odniesionych obrażeń. Do szpitala trafiło również dwóch ogrodników i student, którzy zostali ranni. Władze stanu Tamilnadu natychmiast poinformowały, że nie ma mowy o wybuchu bomby, ponieważ na miejscu nie znaleziono żadnych pozostałości po materiałach wybuchowych. Tymczasem śledczy na dni krateru odnaleźli kawałek skały, która przypominała granatowy diament.

Do poprzedniego takiego przypadku doszło w lutym 2007 roku, ale tym razem w stanie Radżastan, leżącym przy granicy z Pakistanem. Mieszkańcy mówili o olbrzymim wybuchu, a w miejscu uderzenia meteorytu powstał krater. Zginęły 2 osoby, a 5 osób zostało ciężko rannych.

Źródło: TwojaPogoda.pl / TV9.

Komentarze

prognoza polsat news