FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

To będzie koszmar! Po deszczu i roztopach chwyci mróz. Drogi i chodniki będą jak lodowiska

Oblodzenia na dużą skalę zdarzają się średnio raz na kilka lat. W nocy z soboty na niedzielę żywioł powtórzy się i może przyczyniać się do wypadków na drogach, przerw w dostawach prądu oraz uszkodzeń drzewostanu. Gdzie sytuacja będzie najtrudniejsza?

Fot. Max Pixel.
Fot. Max Pixel.

Nagłe i krótkotrwałe odwilże w okresie panowania mrozu są najbardziej niebezpiecznym ze zjawisk w czasie zimy. Niebawem możemy mieć powtórkę ze słynnego wielkiego oblodzenia, które miało miejsce równo 5 lat temu.

Zapisało się ono w naszej pamięci, bo Elżbieta Bieńkowska, ówczesna minister infrastruktury, wypowiedziała kultowe już słowa: „Sorry, taki mamy klimat”, by zbagatelizować masowe uszkodzenia trakcji elektrycznej i gigantyczne opóźnienia pociągów.

W samej Warszawie deszcz padał wówczas przy temperaturze minus 6 stopni. Wszystko to, co spadało na ziemię lub wszelkie przedmioty, natychmiast zamarzało, tworząc warstwę lodu, niekiedy na tyle grubą, aby powodować szkody.

Lepiej dmuchać na zimne i już teraz przygotować się na istny koszmar, który może nas czekać już w sobotni (5.01) wieczór. Stanie się tak dlatego, że po okresie mrozu, nadejdzie nagłe ocieplenie. Odwilż potrwa raptem niecałą dobę, ale dotkliwie da nam się we znaki.

W sobotę (5.01) w całej Polsce termometry pokażą powyżej zera, od 1-2 stopni na wschodzie przez 2-3 stopnie w centrum do 4-5 stopni na zachodzie. W trakcie nagłej odwilży spadła wcześniej pokrywa śnieżna będzie się roztapiać.

Jakby tego było mało, to jeszcze przez cały dzień będzie padać. Szczególnie obfitych opadów spodziewamy się w województwach południowych, wschodnich i centralnych. Rodzaj opadów będzie zróżnicowany, na zachodzie padać będzie deszcz, na wschodzie i terenach górzystych śnieg, a na pozostałym obszarze deszcz ze śniegiem.

Wszystko to, co spadnie, a także to, co się roztopi, wieczorem, gdy temperatura spadnie poniżej zera, zacznie zamarzać, tworząc lód. Nadal będzie padać, w niektórych regionach przy ujemnej temperaturze deszcz marznący, powodujący dodatkowo gołoledź.

Marznące opady pojawiają się, gdy utrzymuje się inwersja, przez co im wyżej, tym jest cieplej, choć zazwyczaj jest odwrotnie. Wówczas na wysokości 300-500 metrów, w ciepłej masie powietrza, gdzie temperatura jest dodatnia, z chmur pada deszcz, który spadając na powierzchnię ziemi, przechodzi przez zimne powietrze, zalegające przy powierzchni ziemi.

Przy ujemnej temperaturze styka się z wychłodzoną powierzchnią dróg i chodników, przez co zamarza, tworząc gołoledź, nazywaną potocznie „szklanką” lub „czarnym lodem”. Marznące deszcze mogą się pojawiać nawet jeśli różnica w temperaturze między podstawą chmur, a powierzchnią ziemi nie jest duża i wynosi 3-4 stopnie, a więc, gdy w chmurach są plus 2 stopnie, a przy ziemi minus 2 stopnie.

Noc z soboty na niedzielę (5/6.01) przyniesie mróz, miejscami spory. Na wschodzie będzie minus 5 stopni, w centrum minus 3 stopnie, a na zachodzie minus 1 stopień. Lód pokryje drogi i chodniki, zmieniając je w prawdziwe lodowiska.

Sytuacja nie ulegnie zmianie przynajmniej do niedzielnego (6.01) poranka. W międzyczasie deszcz zmieni się w śnieg i warstwa lodu zostanie pokryta białym puchem, co może się okazać dla kierowców i pieszych bardzo zwodnicze. Dlatego zachowajcie szczególną ostrożność.

W styczniu 2010 roku największe od lat oblodzenie dotknęło Wyżynę Krakowsko-Częstochowską. Lód o grubości od 10 do 25 centymetrów poczynił spustoszenia na obszarze blisko 200 tysięcy hektarów lasu, z czego 2 tysiące hektarów młodników i upraw trzeba było całkowicie wyciąć.

Gałęzie łamały się jak zapałki. Ilość drzewa wyłamanego z powodu szadzi i okiści sięgała ponad miliona metrów sześciennych. Kataklizm kosztował Lasy Państwowe około 150 milionów złotych. Bez prądu przez kilka tygodni pozostawało około 100 tysięcy mieszkańców w pasie od Skały przez Olkusz i Wolbrom po Zawiercie.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news