FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Słońce coraz słabsze. Nadchodzi mała epoka lodowa, która wywoła globalną klęskę głodu

Czy rzeczywiście wpływ na ziemski klimat ma tylko dwutlenek węgla produkowany przez działalność ludzką? A może źródła ocieplenia klimatu powinniśmy szukać na Słońcu, którego aktywność słabnie, zapowiadając małą epokę lodową?

Fot. Max Pixel.
Fot. Max Pixel.

Prof. Walentyna Żarkowa to matematyczka i astronomka z Uniwersytetu Northumbria w Anglii, której prace naukowe od kilku lat spędzają sen z powiek naukowcom ostrzegającym przed katastrofalnymi skutkami globalnego ocieplenia.

Badaczka stoi w wyraźnej kontrze do przeważającej części świata naukowego twierdząc, że nie ociepleniem, lecz ochłodzeniem klimatu powinniśmy się zacząć przejmować. Żarkowa zajmuje się badaniem pola magnetycznego Słońca. Ma ono być odpowiedzialne za zmiany klimatyczne na Ziemi. Wciąż niewiele wiemy na jego temat.

Wszystkiemu winne jest... Słońce

W stronę najbliższej nam gwiazdy wysłana została sonda Parker Solar Probe, której zadaniem jest ustalenie, dlaczego korona słoneczna jest o wiele gorętsza niż powierzchnia, a także jaki ma to związek z polem magnetycznym. Misja sondy słonecznej jest uważana za jedną z najważniejszych w historii ludzkości.

Fot. Max Pixel.

Podczas prezentacji wyników najnowszych swoich badań Żarkowa wskazała, że pole magnetyczne Słońca ma kolosalny wpływ na ocieplenia i ochłodzenia klimatu na naszej planecie. Badania pomogły stworzyć model klimatyczny, zgodnie z którym można było wskazać historyczne okresy anomalii klimatycznych do 100 lat wstecz.

Wyniki modelu opracowanego przez Żarkową idealnie pokryły się z tzw. minimami słonecznymi, a więc okresami, gdy słabnące pole magnetyczne i niewielka ilość plam na powierzchni Słońca powiązane były z zaburzeniami cyklów atmosferycznych, w tym także ochłodzeniem Prądu Zatokowego w północnym Atlantyku, a co za tym idzie, ze spadkami średniej temperatury powietrza.

W tym czasie mieliśmy do czynienia z okresami ochłodzenia klimatu podczas Minimum Maundera 1645-1715), Minimum Wolfa (1200), Minimum Oorta (1010-1050) i Minimum Homera (800-900 p.n.e.), a także cyklami ocieplenia, w tym tzw. Średniowiecznym Optimum Klimatycznym (900-1200) i ociepleniami czasów rzymskich (400-10 p.n.e.).

Model pozwolił również przewidzieć przyszłe fluktuacje słonecznego pola magnetycznego, ujawniając wielki cykl słoneczny, który trwa 350-400 lat. Zgodnie z nim znajdujemy się właśnie na progu kolejnego minimum słonecznego, które rozpocznie się około 2020 roku i potrwa do 2055 roku.

Spadek średnich temperatur na naszej planecie w tym czasie może sprawić, że zimy będą sroższe, a okresy letnie dużo chłodniejsze niż obecnie. Walentyna Żarkowa podczas prezentacji podkreśliła, że najtrudniejszy okres czeka nas w latach 2028-2032, kiedy za sprawą ograniczonej wegetacji roślinnej możemy doświadczyć globalnego kryzysu żywnościowego.

Nadchodzi ochłodzenie klimatu?

To będzie małe zlodowacenie, podobne do tego, z którym Europejczycy zmagali się od szesnastego wieku przez kolejne 400 lat. Mowa jest o tzw. Małej Epoce Lodowej, która była ostatnim chłodnym okresem holocenu i jednocześnie najgłębszym z wszystkich pozostałych. Podczas jej panowania były okresy bardzo zimne, jak i cieplejsze, podobne do dzisiejszych.

Fot. Max Pixel.

Ogólny trend był oczywisty, średnia temperatura była o 1 stopień niższa od tej notowanej podczas średniowiecznego ocieplenia. To wystarczyło, aby w Polsce podczas półrocznych zim temperatura spadała do minus 40-50 stopni.

1829 był na ziemiach polskich najzimniejszym rokiem w całej historii pomiarów. Tylko jeden miesiąc, wrzesień, zapisał się ciepło. Pozostałe miesiące były bardzo zimne, a tylko jeden lekko zimny. Było równie zimno, co obecnie na zachodniej Syberii.

Lód pokrywał znaczną część Bałtyku, ale tylko w okresie zimowym i nie w każdym roku. O tyle, o ile danych o zamarzaniu naszego morza jest niewiele, to dysponujemy sporą wiedzą na temat zamarzania Tamizy w Londynie.

Od czternastego do dziewiętnastego wieku rzeka ta całkowicie pokrywała się lodem przez około 25 zim, czasem co kilkanaście lat, ale częściej co kilkadziesiąt. To dowód na to, że nawet podczas Małej Epoki Lodowej potrafiło być dość ciepło.

Zamarznięta Tamiza w Londynie w 1684 roku. Fot. Twitter.

Jednak podczas najbardziej surowych zim sytuacja była opłakana, bo rzeka ścięta była lodem o grubości blisko 30 cm. Tak było zimą z przełomu 1683 i 1684 roku, kiedy na zamarzniętej Tamizie otwierano jarmarki.

Słońce coraz słabsze

Największą aktywność słoneczną mieliśmy w końcu lat 50. ubiegłego wieku. Od tego czasu aktywność naszej dziennej gwiazdy z cyklu na cykl systematycznie spada. Obecne minimum aktywności słonecznej nadchodzi po bardzo słabym maksimum.

Liczba plam na Słońcu zmierzona w kwietniu 2014 roku, najbardziej aktywnym miesiącu 24. cyklu słonecznego, sięgnęła zaledwie 82, a to oznacza, że była najniższą od 8 cykli, a dokładniej od najbardziej aktywnego miesiąca 16. cyklu, gdy w kwietniu 1928 roku odnotowano 78 plam.

Z kolei według danych dr Davida Hathaway'a z Marshall Space Flight Center (NASA), tak niewielkiej ilości plam podczas całego cyklu nie obserwowano od 5. lub 6. cyklu, które miały miejsce w 1805 i 1816 roku. Ten okres nazwano Minimum Daltona.

Fot. NASA.

Od początku 2018 roku odnotowano już 190 dni bez ani jednej plamy na powierzchni Słońca. Stanowi to już 60 procent dni w roku. Poprzednio tak mało plam mieliśmy w 2009 roku. Jeszcze jakiś czas temu naukowcy prognozowali, że minimum słoneczne nastąpi mniej więcej w połowie 2019 roku. Jednak teraz prognozy trzeba będzie zweryfikować, bo minimum słoneczne mogło się rozpocząć już teraz, przeszło rok wcześniej niż powinno.

Dwutlenek węgla nie ma znaczenia?

Nie tylko Żarkowa jest przekonana o nadciągającym wielkim ochłodzeniu klimatu. Wtóruje jej i to od prawie 10 lat jej rosyjski kolega Chabibułło Abdusamatow, szef astronomicznego wydziału Rosyjskiej Akademii Nauk. Według niego ma się ono rozpocząć w najbliższych latach, a swoje apogeum osiągnie w 2055 roku, choć zastrzega, że próg błędu to nawet 11 lat.

Rosyjski naukowiec jest zagorzałym przeciwnikiem teorii wskazujących na człowieka, jako główną przyczynę ocieplania się klimatu. Według niego winne jest promieniowanie słoneczne oraz inne czynniki pochodzące z przestrzeni kosmicznej. Chabibułło Abdusamatow swoje racje przedstawiał niejednokrotnie na różnych konferencjach klimatycznych. Niektóre z nich dają do myślenia.

Fot. Max Pixel.

Żarkowej i Abdusamatowi wtóruje dr Nikołaj Zawaliszyn, kierownik Zakładu Hydrometeorologii i Badań Środowiska w Syberyjskim Regionalnym Hydrometeorologicznym Instytucie Badawczym w Nowosybirsku, który twierdzi, że globalne ocieplenie dobiega już końca. Jeszcze przez kilka lat średnia globalna temperatura będzie rosnąć, osiągając maksymalnie 1,1 stopnia powyżej średniej wieloletniej.

Od 2022 roku temperatura zacznie spadać, co według naukowca ma być początkiem globalnego ochłodzenia. Co ciekawe, odwrócenie trendu temperatury nastąpi bez względu na to, czy emisja gazów cieplarnianych nadal będzie rosnąć, ponieważ według Zawaliszyna globalne ocieplenie nie ma związku z antropogenicznym (wywołanym przez człowieka) wzrostem globalnej temperatury na skutek emisji dwutlenku węgla.

Według rosyjskiego badacza wahania temperatury są zjawiskiem naturalnym i cyklicznym. Każdy cykl składa się z 10-letnich szybkich ociepleń oraz następującym po nich 50-letnim cyklu powolnego, ale systematycznego ochładzania się. Skąd taki wniosek?

Fot. Max Pixel.

Otóż naukowiec w ciągu ostatnich 10 lat zamieścił kilka publikacji na temat związku promieniowania słonecznego z temperaturą na Ziemi. W publikacji z 2014 roku podjął temat rekonstrukcji średniorocznego albedo Ziemi, w tym optyki atmosfery i oceanu. Opisał tam zależność temperatury powietrza od stopnia odbijania się promieni słonecznych (albedo) od ziemi i powierzchni morza.

Czy naukowi outsiderzy, którzy wskazują Słońce jako źródło zmian klimatycznych, a nie emisję gazów cieplarnianych przez człowieka, mają rację? Czy ich prognoza zbliżającego się ochłodzenia klimatu okaże się trafna? Tradycyjnie czas to zweryfikuje.

Źródło: TwojaPogoda.pl

Komentarze

prognoza polsat news