Załoga śmigłowca nie tylko przywiozła listy i paczki z Polski, ale też zabrała listy polarników do bliskich. Jako, że wracają oni do kraju w listopadzie, a poczta często idzie nawet kilka tygodni, istnieje spore ryzyko, że polarnicy do swych domów dotrą wcześniej niż listy do skrzynek pocztowych. No cóż, tak to już jest na Antarktyce...
Fot. Facebook / Arctowski Polish Antarctic Station.