FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Chmury burzowe zniknęły z polskiego nieba po raz pierwszy od prawie miesiąca. Kiedy wrócą?

Burze w różnych regionach kraju pojawiały się codziennie niemal przez cały ostatni miesiąc. Jednak wczoraj na niebie nad Polską nie zaobserwowaliśmy ani jednej chmury burzowej. Amatorzy błyskawic nie są zadowoleni. Kiedy znów zagrzmi?

Fot. Piotr Wojakowski / TwojaPogoda.pl
Fot. Piotr Wojakowski / TwojaPogoda.pl

Poniedziałek (6.08) był pierwszym dniem od 9 lipca, a więc prawie od miesiąca, bez ani jednej burzy w Polsce. Wcześniej grzmiało codziennie, ale w różnych regionach kraju, czasem na większą, a innym razem na mniejszą skalę.

Przyczyną braku chmur burzowych jest pogodny wyż, który znajduje się nad Małopolską i Podkarpaciem, za sprawą którego nad nasz kraj napływa nie tylko gorące, ale też bardzo suche powietrze. Jego wilgotność względna spada poniżej 40 procent.

W wyżu suche powietrze ma tendencję do opadania, a przecież burze zasilane są w gorące i wilgotne powietrze, które się wznosi i sprzyja piętrzeniu się chmur burzowych. Na większym obszarze kraju do czwartku (9.08) włącznie burz nie ujrzymy.

Fot. Piotr Wojakowski / TwojaPogoda.pl

Jednak mogą się zdarzyć wyjątki. W nocy ze środy na czwartek (8/9.08) może, ale nie musi, zagrzmieć miejscami w dzielnicach zachodnich. Nawet jeśli burze się tam nie pojawią, to niewykluczone, że trochę popada. Nie jest to dobra wiadomość, bo w nocy oznacza to nieprzyjemną duchotę.

Z kolei za dnia w czwartek (9.08), zwłaszcza późnym popołudniem, wieczorem i w nocy z czwartku na piątek (9/10.08) burze mogą przejść nad regionami północno-zachodnimi, zwłaszcza nad Pomorzem i obszarami do niego bezpośrednio przylegającymi.

W piątek (10.09) burzowo będzie już wszędzie, ponieważ z zachodu na wschód kraju będzie wędrować chłodny front atmosferyczny który nie tylko uwolni nas od silnego upału, ale także przyniesie gwałtowne burze z ulewnymi deszczami, a miejscami także gradobiciami i wichurami.

Fot. Piotr Wojakowski / TwojaPogoda.pl

W ciągu jednej godziny może spaść do 30 mm (lokalnie 50 mm) deszczu, przez co możliwe są lokalne podtopienia dróg i zabudowań. Grad może mieć średnicę do 3 cm (lokalnie 5 cm) i uszkadzać dachy zabudowań, karoserie samochodowe i uprawy. Porywisty wiatr, osiągający do 90 km/h (lokalnie 100 km/h), może dodatkowo zrywać linie energetyczne i łamać gałęzie.

Tak to już w naszym klimacie jest, że gdy burz nie ma, to ich wypatrujemy, licząc na przyjemne orzeźwienie od żaru, jednak gdy się już pojawiają to przynoszą więcej szkód niż pożytku, łamiąc drzewa, zrywając dachy oraz podtapiając budynki i drogi.

Jaki był dotychczas sezon burzowy?

Krótka przerwa w sezonie burzowym to świetny moment na podsumowanie tego, co zdarzyło się dotychczas. Według niektórych opinii sezon jest w tym roku mało aktywny, jednak dane pomiarowe wskazują coś innego.

Okazuje się, że sezon rozpoczął się nadzwyczaj wcześnie, bo już w kwietniu i w tym miesiącu padło kilka rekordów. W Poznaniu odnotowano wtedy aż 8 dni burzowych, po raz pierwszy przynajmniej od 1966 roku. Poprzedni rekord to 6 dni burzowych z 1999 roku.

Co więcej, żaden następny miesiąc tego roku nie przyniósł już większej liczby dni z burzami, a to z powodu suszy. W maju dni burzowych było 6, w czerwcu 5, w lipcu też 5.

Jednak mimo posuchy, w większości regionów kraju niewiele brakuje do wypełnienia średniej liczby dni burzowych z lat 1971-2000. W Bydgoszczy, Toruniu, Szczecinie, Kielcach i Rzeszowie został zaledwie 1 dzień, a w Warszawie, Białymstoku, Wrocławiu i Poznaniu 2 dni.

Najwięcej, bo 6 dni, brakuje w Gdańsku i Suwałkach. Z kolei w Olsztynie norma została już osiągnięta, a w Poznaniu i Łodzi przekroczona, w tym drugim mieście aż o 5 dni. Kielce wśród miast wojewódzkich były dotychczas najbardziej burzowe, bo grzmiało tam przez 29 dni. Najrzadziej błyskało się na wybrzeżu, tylko przez 14 dni.

Źródło: TwojaPogoda.pl / IMGW-PIB.

prognoza polsat news