FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Największa susza od 3 lat będzie nas kosztować miliony złotych. Gdzie znajduje się jej epicentrum?

Takiej suszy nie było w naszym kraju od 3 lat. Już nie tylko rolnicy, ale też sadownicy szacują straty, które mogą sięgać wielu milionów złotych. Sprawdźmy, gdzie susza jest najsilniejsza i czy jest szansa na jej złagodnienie.

Fot. Max Pixel.
Fot. Max Pixel.

Największa susza od 2015 roku zbiera coraz poważniejsze żniwo i może nas kosztować co najmniej setki milionów złotych. Sieje spustoszenie nie tylko na polach uprawnych, ale też w sadach i ogrodach. Rzeki mają wyjątkowo niski stan, poziom wód gruntowych opada, a studnie zaczynają wysychać.

Jak wynika z danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa oraz Krajowej Federacji Producentów Zbóż tegoroczne zbiory zbóż będą mniejsze od ubiegłorocznych średnio o 25 procent.

Z kolei Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych prognozuje, że zbiory rzepaku będą niższe nawet o 30 procent wobec ubiegłorocznych. W dodatku zbiory rozpoczną się wcześniej niż zwykle, rzepaku już startują, a zbóż już na początku lipca.

Susza we wszystkich województwach

Jak informuje Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach (IUNG) od 21 kwietnia do 20 czerwca susza rolnicza panowała we wszystkich województwach. W 8 województwach susza objęła wszystkie gminy. W sumie w całym kraju zagrożonych suszą jest 87 proc. gmin, czyli 63 proc. gruntów ornych.

Szczególnie dużą powierzchnię susza objęła w województwach: podlaskim, wielkopolskim, kujawsko-pomorskim, pomorskim, zachodniopomorskim, lubuskim, mazowieckim, warmińsko-mazurskim, łódzkim i lubelskim.

Średnia wartość Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW) dla kraju, na podstawie których dokonywana jest ocena stanu zagrożenia suszą była ujemna, wynosiła -190,5 mm. Względem poprzedniego okresu raportowania obecna średnia wartość KBW uległa obniżeniu o 11,5 mm.

Klimatyczny bilans wodny (KBW) jest wskaźnikiem umożliwiającym określenie stanu uwilgotnienia środowiska (oceny aktualnych zasobów wodnych) przy wykorzystaniu danych meteorologicznych. KBW jest określany jako różnica pomiędzy przychodami wody (w postaci opadów) a stratami w procesie parowania (ewapotranspiracja). Wartości KBW mogą posłużyć do szacowania potrzeb nawodnieniowych roślin.

Wskaźnik Klimatycznego Bilansu Wodnego w okresie 21 kwietnia - 20 czerwca 2018 roku. Dane: IUNG.

Najniższe wartości KBW w tym sześciodekadowym okresie wystąpiły w Poznaniu i na terenach przyległych do tego miasta, osiągając od -260 do -269 mm. Bardzo duży deficyt wody wynoszący od -220 do -229 mm odnotowano na terenie Nizin: Wielkopolskiej, Szczecińskiej, Podlaskiej, Pojezierza Wielkopolskiego, Wysoczyzny Żarnowieckiej, Równinie Kodeńskiej oraz na Kujawach.

Duże niedobory wody wynoszące ponad 160 mm notowano na bardzo dużym obszarze kraju rozciągającym się na północ od Pasa Wyżyn Polskich. Natomiast w południowych rejonach Polski deficyt wody był mniejszy od -90 do -160 mm.

Wielkopolska jądrem suszy

Poznań stał się swoistym epicentrum suszy. Według danych IMGW od początku roku spadło tam 144 mm deszczu, a więc o 91 mm mniej niż wynosi norma wieloletnia dla tego okresu, która wynosi 235 mm. Żeby dopełnić normę musiałoby spaść tyle deszczu, ile spada przez dwa czerwce.

Jednak niedostatek opadów w stolicy Wielkopolski jest nawet trzykrotnie większy, ponieważ wskaźnik KBW obejmuje nie tylko to, co spadło, lecz również to, ile deszczu wyparowało. Żeby sytuacja wróciła do normy musiałoby spaść blisko 5-krotnie więcej deszczu niż normalnie powinno w czerwcu, a to graniczy z cudem.

Potencjalny zasięg suszy w zbożach jarych w okresie 21 kwietnia - 20 czerwca 2018 roku. Dane: IUNG.

Gdyby w krótkim czasie spadły tak duże ilości deszczu, mogłoby dojść do powodzi. Potrzebne są więc deszcze o umiarkowanym natężeniu, ale padające długotrwale, przez wiele dni, aby sytuację poprawić bez nagłego przejścia z suszy do powodzi.

Za późno na ratunek?

Ostatnie dni przynoszą deszcze częste o małym i umiarkowanym natężeniu, czyli takie, które są najbardziej odpowiednie dla nawilżenia gleby i poprawy kondycji upraw. Problem jednak w tym, że rozpoczynają się zbiory, a to oznacza, że w wielu przypadkach na ratunek jest już za późno.

Jacek Bogucki, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, stwierdził, że skala suszy i szkód jest tak rozległa, że budżetu państwa nie stać na wypłatę odszkodowań oraz złagodzenia spłat kredytów każdemu gospodarstwu, które podniesie straty.

Mimo to resort zapewnia, że od kilku miesięcy pracuje nad przepisami i mechanizmami, które pozwolą na pomoc rolnikom, którzy notują straty z powodu zjawisk atmosferycznych kolejny rok z rzędu. Dodajmy, że w ubiegłym roku po nawałnicach do rolników trafiło 400 milionów złotych.

Wskaźnik wilgotności gleby (w %) w warstwie 7-28 cm w dniu 25 czerwca 2018 roku. Fot. IMGW-PIB.

Z powodu tegorocznej suszy ucierpieli rolnicy i sadownicy uprawiający: zboża jare, zboża ozime, rośliny strączkowe, krzewy owocowe, warzywa gruntowe, truskawki, tytoń, drzewa owocowe, rzepak i rzepik, kukurydzę na ziarno, kukurydzę na kiszonkę, chmiel, ziemniaki i buraki cukrowe.

Padać będzie częściej i mocniej

Jest szansa, że w perspektywie następnego tygodnia susza będzie łagodniej za sprawą częstszych i intensywniejszych opadów. W ciągu ostatniej doby najwięcej deszczu spadło w regionach północno-wschodnich, średnio od 5 do 25 mm.

W drugiej połowie tygodnia najmocniej popada na południu, wschodzie i w centrum kraju. Spadnie tam przeważnie od 20 do 50 mm deszczu, a lokalnie na terenach górzystych nawet powyżej 100 mm. To może oznaczać lokalne podtopienia. Na południu kraju susza jest obecnie najłagodniejsza.

Najmniej deszczu spadnie w ciągu tygodnia w regionach północnych, a szczególnie północno-zachodnich. Tam susza będzie się nasilać najszybciej. W najtrudniejszej sytuacji znajdą się rolnicy z Niziny Szczecińskiej oraz we wschodniej części Pobrzeża Koszalińskiego.

Źródło: TwojaPogoda.pl / IMGW / IUNG / Polsat News.

prognoza polsat news