Przy odpowiednim zaplanowaniu urlopu nasz długi weekend majowy może potrwać od 25 kwietnia do 3 maja włącznie. To aż 9 dni na wypoczynek, który jednak za sprawą panującej pogody może się nie udać tak, jakbyśmy tego sobie życzyli.
Ci, którzy spędzą go w Polsce, z pewnością nerwowo sprawdzają prognozy pogody, a te niestety nie napawają optymizmem. Jak przewiduje europejski model ECMWF, koniec kwietnia i pierwsze dni maja miną pod znakiem wyjątkowo kapryśnej aury.
Ma wtedy napływać nad Polskę nietypowo chłodne, wręcz zimne, powietrze polarne i arktyczne. To oznacza znaczne spadki temperatury powietrza. Będą one nawet o 1-2 stopnie niższe od normy z wielolecia. W efekcie popołudniami może być zaledwie około 10-15 stopni.
Noce i poranki będą najzimniejsze, ze spadkami temperatury poniżej 10 stopni, przeważnie do 6-8 stopni. Z pewnością nie są to warunki do spędzania majówki np. pod namiotem. Z wielu aktywności na świeżym powietrzu będziemy musieli zrezygnować.
Na tym jednak nie koniec problemów, bo zamiast słońca będziemy się zmagać z opadami, i to nie byle jakimi. Padać będzie nie tylko często, lecz również obficie. Dodatkowo dokuczać nam będzie porywisty wiatr. Naprawdę trudno sobie wyobrazić bardziej nieprzyjazną pogodę.
Jeśli prognozy ECMWF się sprawdzą, to w ciągu długiego weekendu majowego spadnie nawet dwukrotnie więcej deszczu niż normalnie powinno w tym okresie. To oznacza sumy opadów sięgające od 10 litrów na metr kwadratowy na nizinach do 15-20 litrów na wyżej położonych obszarach.

Olbrzymi huk i kłęby pyłu. W Bieszczadach nagle powstały trzy jeziora
Wszystko wskazuje na to, że właśnie na długi weekend majowy przypadnie najgorsza pogoda, ale może się ona jeszcze przesunąć, ponieważ prognozy długoterminowe mają w zadaniu wskazywać jedynie ogólny trend, a nie dokładne warunki atmosferyczne.
Źródło: TwojaPogoda.pl

