Upał to naturalne zjawisko na naszej szerokości geograficznej. Na skutek podnoszenia się średnich temperatur powietrza z biegiem lat w Polsce obserwuje się coraz większą liczbę dni z temperaturą na poziomie 30 stopni i wyższą.
Jednak upał nie tylko zdarza się coraz częściej i utrzymuje coraz dłużej, ale też nadchodzi coraz wcześniej i coraz później ustępuje. Granica najwcześniejszego upału w sezonie przesunęła się z czerwca na maj, a następnie z maja na kwiecień.
Najwcześniejszy upał w sezonie może nadejść już za dwa tygodnie. Chociaż wydaje się to niemożliwe, to jednak tak właśnie zdarzyło się w 1968 roku, kiedy w Sulęcinie, w województwie lubuskim, temperatura przekroczyła 30 stopni w cieniu rekordowo wcześnie, bo już 22 kwietnia.
Kolejny rekord jest znacznie świeższy. Absolutnie najwyższą temperaturę w kwietniu zmierzono 29 kwietnia 2012 roku w Słupcy w województwie wielkopolskim, gdzie było 32,5 stopnia. To oznacza, że kwiecień potrafi być miesiącem nie tylko gorącym, ale też upalnym.
A co mówią modele prognostyczne? Okazuje się, że już od niedzieli (12.04) zacznie do Polski wracać ciepłe powietrze. Najpierw temperatura przekroczy 15 stopni w zachodnich województwach. W całym kraju przyjemnie zrobi się już na początku przyszłego tygodnia.
Jeśli sprawdzą się przewidywania modeli GFS i ECMWF, to niemal cały tydzień będzie ciepły, z temperaturami od 15 do 20 stopni, a miejscami na zachodzie, południu i w centrum nawet powyżej 20 stopni w cieniu.

Amerykanie ostrzegają Polskę. To będzie lato, jakiego jeszcze nie było
Jeszcze cieplej zapowiada się początek ostatniej dekady kwietnia, kiedy w południowych i zachodnich województwach możliwe jest nawet 25 stopni. Jeśli temperatura ma zbliżyć się do 30 stopni, to nie wcześniej niż pod koniec miesiąca.
Źródło: TwojaPogoda.pl

