Dwutlenek węgla jest kluczowym czynnikiem sterującym średnią temperaturą na naszej planecie, a poprzez to również zasięgiem i masą lądolodów. Ostatnie zlodowacenie skończyło się około 12 tysięcy lat temu i za kolejne tyle mogłoby ono wrócić, ale tak się nie stanie.
Wszystkiemu winne są olbrzymie ilości dwutlenku węgla, które od początku rewolucji przemysłowej wyemitowaliśmy do ziemskiej atmosfery, a które z każdym rokiem nadal rosną, mimo zobowiązywania się większości krajów świata do stopniowego ograniczania emisji.
Badania opublikowane m.in. w Science i Nature Communications wskazują, że zmiany nachylenia osi Ziemi regularnie wyzwalały zlodowacenia przez ostatnie milion lat. Bez dodatkowego dwutlenku węgla z paliw kopalnych obecny ciepły okres, zwany holocenem, zakończyłby się zgodnie z tym rytmem.
Międzynarodowy zespół, w tym badacze z UCSB, UCL i Alfred Wegener Institute, potwierdził przewidywalny wzorzec, że lód zacząłby narastać na półkuli północnej, stopniowo pokrywając Kanadę, Skandynawię i Syberię. Temperatury globalne spadłyby o kilka-kilkanaście stopni.
W miarę upływu kolejnych tysięcy lat lądolód Laurentydzki i Fennoskandzki rozrastałby się dalej, blokując promieniowanie słoneczne i wzmacniając efekt albedo, bo śnieg odbijałby więcej ciepła w kosmos. Proces ten przyspieszałby ochłodzenie planety.
W najgłębszej fazie glacjalnej ogromne pokrywy lodowe sięgałyby środkowej Europy i Stanów Zjednoczonych. Morza obniżałyby się o ponad 100 metrów, odsłaniając nowe lądy i mosty międzykontynentalne.
Setki milionów lat temu Ziemia przypominała kulę śnieżną. W przyszłości może się to powtórzyć, ale przy obecnych emisjach CO2 ten proces się znacząco opóźni.Nie można w pełni wykluczyć, że bez antropogenicznego CO2 nasza planeta mogłaby zbliżyć się do stanu przypominającego „Ziemię-śnieżkę”, czyli ekstremalnego zlodowacenia, choć nie tak całkowitego jak w epoce prekambryjskiej sprzed setek milionów lat, kiedy lądolód sięgał równika.
Aktualne emisje, rosnące z roku na rok, już znacząco opóźniły ten scenariusz. Wysokie stężenie gazów cieplarnianych zakłóca naturalny cykl, przedłużając ciepły interglacjał o tysiące lat. Kolejna epoka lodowcowa nie nadejdzie szybciej niż za 50-100 tysięcy lat.
Tymczasem im bardziej oddalamy następne większe ochłodzenie, tym dłużej i z wyższymi temperaturami będziemy się mierzyć w przyszłości. Mogą one zmienić nasze życie nie do poznania.
Źródło: TwojaPogoda.pl

