FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Budzi się podmorski olbrzym. Zgotuje Europie wielki kryzys

Na południu Europy, w miejscu, gdzie tłumy turystów spędzają wymarzony urlop, drzemie wulkan, który może się zbudzić w każdej chwili i zgotować nam kataklizm. Najnowsze badania naukowe to potwierdzają.

Sejsmiczność w kalderze wulkanu Santorini. Fot. Franco Tassi / researchgate.net
Sejsmiczność w kalderze wulkanu Santorini. Fot. Franco Tassi / researchgate.net

Naukowcy odkryli pod grecką wyspą Santorini (Santoryn) ogromną komorę magmową. Za pomocą algorytmów AI zidentyfikowano aż 300 milionów metrów sześciennych stopionej skały. To przełomowe ustalenie, oparte na analizie danych sejsmicznych, budzi poważne obawy o przyszłość popularnego archipelagu. Eksperci podkreślają, że magma może w każdej chwili ruszyć w górę.

Wszystko zaczęło się latem 2024 roku. Wyspę nawiedziła wówczas seria ponad 28 tysięcy trzęsień ziemi, z których najsilniejsze przekraczały magnitudę 5. Władze wprowadziły stan wyjątkowy, zamknęły szkoły i ewakuowały tysiące turystów statkami. Kryzys trwał aż do lutego 2025 roku, wywołując panikę w całym regionie Morza Egejskiego.

Dzięki nowoczesnym metodom badawczym udało się odtworzyć ruch magmy w czasie niemal rzeczywistym. Stopiona skała przemieściła się z głębi skorupy i zatrzymała na głębokości około czterech kilometrów pod dnem morskim. Znajduje się ona między Santorini a pobliskim podwodnym wulkanem Kolumbo, wywierając ogromną presję na otaczające skały.

Chociaż magma nie dotarła na powierzchnię, ryzyko erupcji pozostaje realne. Podwodny wybuch Kolumbo mógłby wywołać potężne tsunami o wysokości nawet 20 metrów. Fala dotarłaby do wybrzeży Grecji, Turcji i Krety w ciągu 30-60 minut, niszcząc porty i infrastrukturę.

Historia Santorini pokazuje, jak groźny jest ten wulkan. Ponad 3600 lat temu potężna erupcja zniszczyła cywilizację minojską. Z kolei w 1650 roku Kolumbo spowodował tragiczne tsunami, zabijając setki osób. Dzisiejsze odkrycie przypomina, że wulkaniczne systemy wciąż ewoluują i pozostają nieprzewidywalne.

Na szczęście Grecja wzmocniła monitoring. Na wyspie działa ponad 50 sejsmografów, pływające boje i satelity śledzące każdy milimetr zmian terenu. Dzięki temu naukowcy mogą prognozować zagrożenia z wyprzedzeniem, a mieszkańcy mają 48 godzin na ewakuację w razie alarmu.

Malownicza zabudowa w kalderze wulkanu Santorini. Fot. Pixabay.

Ewakuacja będzie olbrzymim wyzwaniem logistycznym, ponieważ jednego dnia w szczycie sezonu w regionie może się znajdować nawet 50 tysięcy turystów. Władze chcą ich przemieszczać w bezpieczne miejsce za pomocą promów, bo droga lotnicza może być odcięta z powodu emisji popiołów.

Sytuacja na Santorini jest obecnie stabilna, lecz wymaga ciągłej czujności. Turyści wrócili na piękne plaże, ale eksperci apelują o ostrożność. Nowe technologie AI dają nadzieję na lepsze prognozy, jednak natura wulkanu przypomina wrzący garnek pod przykryciem, ciśnienie rośnie, choć nie widać tego gołym okiem.

Źródło: TwojaPogoda.pl / Nature.

prognoza polsat news