Tegoroczna wiosna nadeszła w pogodzie wyjątkowo wcześnie, zaraz po najmroźniejszej i najbardziej śnieżnej zimie od kilkunastu lat. Nic więc dziwnego, że przedłużająca się nietypowo ciepła, sucha i słoneczna aura budzi niepokój.
Większość z nas jest zdania, że zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i wróci w najmniej oczekiwanym momencie. Najnowsze prognozy amerykańskiego modelu pogodowego GFS i europejskiego modelu ECMWF niestety potwierdzają nasze obawy.
Do połowy przyszłego tygodnia utrzyma się jeszcze dość ciepła pogoda z temperaturami osiągającymi popołudniami przeważnie od 10 do 15 stopni. Na ogół padać nie powinno, pojawią się za to większe przejaśnienia i rozpogodzenia. Dokuczać nam będą jedynie nocne i poranne przymrozki.
Jednak druga połowa tygodnia przyniesie diametralne zmiany. Jeśli przewidywania wspomnianych modeli pogodowych sprawdzą się, to z południa Europy dotrze nad Polskę układ niżowy, a wraz z nim bardzo duże ilości wilgoci spowodowane dużym kontrastem termicznym panującym nad regionem.
Między 27 a 30 marca ten niż baryczny miałby przynosić intensywne opady, początkowo deszczu, a następnie, na skutek spadku temperatury poniżej zera, także śniegu. Wszystko wskazuje na to, że śnieg może spaść niemal w całej Polsce, ale nie wszędzie w podobnych ilościach.
Przeważnie pokrywa śnieżna może mieć wysokość od 1 do 10 centymetrów, lokalnie do 15 centymetrów. Jednak w południowych województwach biała kołderka może być znacznie większa, do 20 centymetrów, na terenach okołogórskich do 30 centymetrów, a w górach może spaść od 30 do ponad 50 centymetrów puchu.
Prognozowana ilość śniegu 30 marca na południu Polski. Fot. imweather.comWszystko zależeć będzie od wysokości temperatury, ponieważ wystarczy różnica 0,5 stopnia, aby zmienił się nie tylko rodzaj opadów, ale też konsystencja śniegu, a przez to jego grubość. Może się więc zdarzyć, że w niektórych miejscach zamiast śnieżyc przejdą ulewy.
Jeśli jednak na obszary gęsto zaludnione na Śląsku i w Małopolsce spadnie w krótkim czasie 20-30 centymetrów śniegu, to trzeba się liczyć z paraliżem w ruchu drogowym, kolejowym i lotniczym, a także przerwami w dostawach prądu, ponieważ pod ciężarem śniegu będą się łamać gałęzie, a spadając zrywać linie energetyczne. Oby tak się nie stało.
Źródło: TwojaPogoda.pl

