W nadchodzących dniach z zachodu na wschód kraju będą wędrować wciąż to nowe fronty atmosferyczne, które przynosić będą kolejne porcje opadów śniegu, jedynie na zachodzie i południu, gdzie pojawi się odwilż, przejściowo padać może deszcz ze śniegiem i marznący deszcz powodujący oblodzenie.
Na przeważającym obszarze spadnie przeważnie od 1 do 5 centymetrów śniegu, a miejscami do 10 centymetrów. Wyjątkiem będą regiony południowe i południowo-wschodnie, gdzie w czwartek i piątek (19-20.02) przejdą śnieżyce z prawdziwego zdarzenia.
Na Śląsku, w Małopolsce, na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie spodziewać się trzeba przyrostu pokrywy śnieżnej rzędu od 5 do 20 centymetrów, a w górach do 30 centymetrów. Przy tak intensywnych opadach, w krótkim czasie, drogi mogą stać się nieprzejezdne.
Największy problem z podjazdem pod wzniesienia będą mieć kierowcy ciężarówek. Bez łańcuchów na koła się nie obejdzie. Z kolei kierowcy, którzy nie zmienili opon na zimowe, nie powinni się wybierać w tym okresie na drogi, bo mogą utknąć.
O tym, jak paraliżująca może być taka śnieżyca, mieszkańcy regionu przekonali się w miniony weekend (14-15.02), gdzie w ciągu zaledwie jednej doby spadło miejscami ponad 20 centymetrów świeżego puchu. W Katowicach przybyło do 11 cm, w Krakowie 17 cm, a w Bielsku-Białej nawet 22 cm.
W nadchodzących dniach może być podobnie, dlatego warto zawczasu przygotować się na ostre załamanie pogody, zwłaszcza, że nawet cienka warstwa śniegu po odwilży może się okazać paraliżująca dla ruchu drogowego, gdy pługopiaskarki nie zdążą wyjechać na drogi.

Mróz i śnieg aż do maja? Amerykanie ostrzegają Polskę
W przypadku opadów rzędu 20-30 centymetrów, pod ciężarem mokrego puchu może dochodzić do łamania się gałęzi i zrywania linii energetycznych. Nie można więc wykluczyć przerw w dostawach prądu i ogrzewania. Może też dochodzić do chaosu w ruchu kolejowym i lotniczym.
Źródło: TwojaPogoda.pl

