Za nami kilka fal siarczystych mrozów i choć było miejscami lodowato, to jednak do historycznych rekordów temperatury jeszcze sporo zabrakło. Na większym obszarze kraju od początku zimy temperatura spadła najwyżej do -15 stopni, a na wschodzie do -20 stopni.
Jeśli sprawdzi się prognoza europejskiego modelu ECMWF, największy mróz jeszcze jest przed nami, a czasu do przygotowania się na jego nadejście jest coraz mniej. Już w piątek (30.01) na północnym wschodzie kraju temperatura nad ranem spadnie nawet do -20 stopni, ale na tym się nie skończy.
Wyjątkowo mroźnie zapowiada się weekend (31.01/1.02). W nocy i rano na północy i wschodzie temperatura wyniesie przeszło -20 stopni, a na pozostałym obszarze od -15 do -20 stopni. Tylko na zachodzie nie będzie mniej niż -10/-15 stopni.
Apogeum tego skrajnie niebezpiecznego mrozu czeka nas w pierwszej połowie przyszłego tygodnia, kiedy nad Polskę spłynie powietrze wprost znad Syberii. Na zachodzie spodziewać się trzeba do -20 stopni, a na pozostałym obszarze do -25 stopni.
Jednak miejscami na północy, wschodzie i w centrum kraju wczesne poranki przyniosą nawet około -30 stopni. Ostatnio tak lodowato było na nizinach w 2012 roku, gdy w Gdańsku odnotowano -26 stopni, a także w 2006 roku, gdy w Łodzi było -30 stopni, a w Toruniu -32 stopnie.
Nie tylko noce i poranki będą lodowate. Również w najcieplejszym momencie dnia, a więc wczesnymi popołudniami, temperatury maksymalne będą przeważnie oscylować od -10 do -15 stopni. Chyba jedyna dobra wiadomość jest taka, że przeważnie będzie słonecznie.
Mróz na początku przyszłego tygodnia. Fot. wxcharts.comPolacy nie próżnują i zabezpieczają swoje domy na wypadek awarii prądu i ogrzewania. Jak informuje Interia, znacząco rośnie sprzedaż generatorów prądu. To nie tylko efekt geopolityki i możliwych cyberataków na sieć energetyczną, ale też rosnącego ryzyka ekstremalnej pogody, które może odciąć prąd i ciepło akurat podczas największego mrozu.
Źródło: TwojaPogoda.pl

