Leszczyna i olsza są każdego roku pierwszymi roślinami, które rozpoczynają pylenie i dzieje się to najczęściej na przełomie stycznia i lutego, choć podczas bardzo ciepłych okresów poprzednich kilku zim, pyłki w powietrzu unosiły się jeszcze wcześniej, nawet na początku stycznia.
Obecnie mamy odwilż niemal w całym kraju, dlatego pyłków przybywa, szczególnie w zachodnich i południowych województwach, gdzie nie dość, że temperatury są najwyższe, to jeszcze miejscami niebo przejaśnia się i rozpogadza, co pobudza drzewa do uwalniania pyłków.
Najbardziej niebezpieczna jest olsza, która ma duże znacznie kliniczne, co oznacza, że spora część alergików w naszym kraju jest uczulona na pyłki tej rośliny, nawet o tym nie wiedząc. Dowiadują się o tym całkiem przypadkiem, np. podczas spaceru po parku.
Wystarczy przejść w pobliżu olszy lub leszczyny, aby unoszące się w powietrzu alergeny zaczęły nas uczulać. Objawy to nagłe pieczenie oczu czy też katar. To może oznaczać, że jesteśmy uczuleni na jedną z tych roślin lub na obie, ponieważ alergen olszy wykazuje reakcje krzyżowe z alergenami leszczyny. Pyleniem leszczyny i olszy corocznie rozpoczyna się okres trudny dla alergików.
Kwiatostan leszczyny to podłużne bazie w kolorze żółtym. Leszczyna znana jest nam chociażby z tego, że dostarcza orzechów laskowych. Pyłki leszczyny są najczęściej pierwszym źródłem pyłku dla pszczół, które zaczynają się pojawiać wraz z rozpoczęciem pylenia tej rośliny.
Oczyścić powietrze z alergenów mogą opady, które spodziewane są gdzieniegdzie, a także obniżenie temperatury, zwłaszcza poniżej zera. W drugiej połowie tygodnia wrócą mrozy, więc pylenie tymczasowo ustanie do kolejnej odwilży.
Leszczyna podczas uwalniania pyłku. Fot. Pixabay.Detektory ziaren alergenów montowane na dachach budynków służą do monitorowania stężenia pyłków roślin i innych alergenów unoszących się w powietrzu. Urządzenia te pobierają próbki powietrza przez całą dobę, wyłapując pyłki i zarodniki na specjalnych filtrach lub taśmach.
Następnie zebrany materiał jest analizowany, tradycyjnie pod mikroskopem przez specjalistów, a coraz częściej także automatycznie, przy użyciu kamer i algorytmów rozpoznających rodzaje pyłków. Dzięki temu możliwe jest określenie, jakie alergeny i w jakim stężeniu występują w danym miejscu i czasie.
Źródło: TwojaPogoda.pl

