Znajdujemy się obecnie w najzimniejszym okresie całego roku, który rozpoczyna się w ostatniej dekadzie stycznia i kończy się w połowie lutego. W tym czasie zwykle występują najniższe temperatury, a prawdopodobieństwo siarczystych mrozów jest największe.
Ostatnie niezwykle łagodne zimy odzwyczaiły nas od spadków temperatury poniżej minus 15 stopni. Dlatego ostatnie nadzwyczaj długo utrzymujące się większe mrozy są dla nas czymś niezwykłym. Jednak jeszcze w ubiegłym wieku mroźne zimy nie należały do rzadkości.
W wyżu, przy bezwietrznej aurze, pogodnym niebie i gęstych mgłach osadzających szadź bywało, że panował niemal 40-stopniowy mróz. Według danych IMGW-PIB miało to miejsce w 1950 roku, kiedy 11 stycznia w Białowieży, w sercu Puszczy Białowieskiej, zmierzono minus 38,7 stopnia.
To oficjalnie uznana najniższa temperatura odnotowana na terenie naszego kraju w styczniu w okresie powojennym. Jednak podobny mróz panował także całkiem niedawno, bo 8 stycznia 2017 roku. Nasz czytelnik, łowca mrozu Arnold Jakubczyk, na torfowisku w Czarnym Dunajcu na Podhalu, odnotował jeszcze niższą temperaturę, aż minus 39,8 stopnia.
Rekord ten jednak nie został uznany przez IMGW-PIB za oficjalny, ponieważ posterunek nie jest obsługiwany przez ten instytut. Z kolei na najbliższej stacji IMGW-PIB, znajdującej się w niedalekiej Jabłonce, zmierzono w tym samym czasie minus 37,1 stopnia, a więc niższy rekord od tego z 1950 roku. Ten rekord można jednak znaleźć na oficjalnej liście.
Bez względu na to czy te pomiary były przeprowadzone prawidłowo i powinno się je uznać czy też nie, pewne jest, że w styczniu temperatura, podobnie jak w minionym stuleciu, tak i nadal może spadać do około minus 40 stopni, obecnie raczej wyłącznie w kotlinach podhalańskich, beskidzkich i bieszczadzkich.

W najmroźniejszym miejscu w Polsce chcą stworzyć nowy park narodowy
Prognoza długoterminowa na ostatnią dekadę stycznia i początek lutego wskazuje, że w tym roku w zwykle najzimniejszym okresie czeka nas odwilż, a mróz będzie się wycofywać. Najdłużej zalegać będzie na północnym wschodzie, i tam jeszcze przez kilka nocy i poranków nadal możliwe są spadki temperatury do minus 20 stopni.
Z kolei na południu w nadchodzącym czasie mrozu nie będzie ani za dnia, ani też w nocy. Roztopowa aura nie dość, że utrzyma się dłużej, to jeszcze , a to oznacza, że tęgich mrozów nie będzie nawet w wyższych partiach gór.
Źródło: TwojaPogoda.pl / IMGW-PIB.

