Przed nami nie tylko mroźny, ale też śnieżny koniec tego tygodnia i początek następnego. Do poniedziałku (12.01) włącznie musimy się liczyć ze spadkami temperatury nocami i o porankach nawet poniżej -20 stopni, a w górach do nawet -30 stopni.
Na szczęście za dnia mróz zelżeje, ale nie jest to powód do zadowolenia, ponieważ im będzie cieplej, tym częściej i obficiej będzie sypać śnieg. Do końca tygodnia spadnie go przeważnie od 1 do 10 centymetrów, ale na Pomorzu i Żuławach oraz w górach nawet do 20-30 centymetrów.
Znów będą problemy w ruchu drogowym, kolejowym i lotniczym, a także przerwy w dostawach prądu i ogrzewania. Musimy jeszcze to przeczekać, bo z początkiem przyszłego tygodnia przyjdzie wyczekiwana nagroda w postaci ocieplenia, i to całkiem sporego.
Prognoza długoterminowa wskazuje, że we wtorek (13.01) nastąpi przełom w pogodzie. Z zachodu na wschód kraju przejdzie front atmosferyczny z opadami śniegu, deszczu ze śniegiem i deszczu, za którym zacznie napływać łagodne powietrze polarno-morskie.
W ciągu 2-3 dni odwilż dotrze we wszystkie regiony, a zalegająca od dawna pokrywa śnieżna zacznie się roztapiać. Jej znikanie przyspieszy słońce, ponieważ pojawią się większe przejaśnienia i rozpogodzenia. Opadów będzie niewiele.
Temperatury początkowo sięgać będą od 1 do 5 stopni, zarówno za dnia, jak i w nocy. Od początku ostatniej dekady stycznia ociepli się jeszcze bardziej, powyżej 10 stopni. W południowych województwach podczas wiatru fenowego nie można wykluczyć nawet 15 stopni.

Nic nie wskazuje na to, aby ocieplenie miało ustąpić, a zima wrócić przed końcem stycznia. Cały czas nad Polskę będzie pompowane ciepłe powietrze z południa kontynentu europejskiego. Meteorolodzy ostrzegają jednak, że szybkie roztopy mogą się skończyć spiętrzeniami kry na zamarzniętych rzekach i podtopieniami.
Źródło: TwojaPogoda.pl

