Zanim nadejdzie ocieplenie musimy się zmierzyć z największą falą mrozów co najmniej od 13 lat. Chociaż lodowate, arktyczne powietrze spływa już nad Polskę, to jednak z każdym kolejnym dniem temperatury będą coraz niższe.
Najmroźniej będzie pod koniec tego tygodnia i na początku przyszłego. Wtedy nocami i o porankach spodziewamy się przeważnie -15/-20 stopni, a miejscami -20/-25 stopni. Nie można wykluczyć, że lokalnie będzie nawet -30 stopni, a w górach przeszło -30 stopni.
Wyjątkowo mroźno zapowiadają się też popołudnia, ponieważ w najcieplejszej porze dnia termometry pokazywać będą miejscami kilkanaście stopni poniżej zera, co jest niezwykle rzadkim fenomenem. Przy silniejszym wietrze poczujemy się, jak na Syberii.
Całkowite zmiany w pogodzie rozpoczną się wraz z przebudową cyrkulacji atmosferycznej z arktycznej na polarno-morską. W prognozach ocieplenie przewidywane jest na około 15 stycznia i wszystko wskazuje na to, że będzie trwałe, obejmując co najmniej całą drugą połowę miesiąca.
Z każdym dniem dodatnie temperatury będą docierać do kolejnych regionów Polski aż powyżej zera będzie wszędzie, nawet nocami i o porankach. Do początku ostatniej dekady stycznia średnie temperatury sięgną od 1 do 3 stopni powyżej normy wieloletniej.
Przełoży się to na temperatury maksymalne wahające się od 1 do 5 stopni w ciągu dnia, a następnie nawet powyżej 10 stopni, szczególnie na zachodzie i południu kraju. Jeśli dodatkowo zacznie wiać z kierunku południowego, to na terenach okołogórskich można się spodziewać lokalnie nawet 15 stopni.

Padnie rekord mrozu? W tych regionach Polski nawet minus 40 stopni
Odwilż przyniesie sporo korzyści, bo śnieg roztopi się, a koszty ogrzewania spadną, ale będą też mieć swoje poważne konsekwencje. Jeśli roztopy będą przebiegać gwałtownie, to możliwe są spiętrzenia kry na zamarzniętych rzekach i wezbrania, w skrajnych przypadkach powodujące podtopienia.
Źródło: TwojaPogoda.pl

