Morze Bałtyckie o tej porze roku to jeden wielki magazyn ciepła, który, jak każdy duży akwen, bardzo powoli reaguje na zmiany temperatury powietrza. Mija zazwyczaj kilka tygodni, zanim utrzymujący się mróz powoduje jego zamarzanie.
Napływ arktycznej masy powietrza spowodował gwałtowne parowanie wody w jej warstwie powierzchniowej. Pojawiała się tzw. mgła z wyparowania (nazywana też dymieniem morza), która unosząc się, zasilała formujące się na skutek dużego pionowego zróżnicowania temperatury, chmury konwekcyjne.
W tych chmurach, znanych nam z letnich burz, następowała przemiana dużych ilości skraplającej się pary wodnej bezpośrednio w kryształki lodowe, z pominięciem fazy ciekłej. Resublimacja utworzyła olbrzymie ilości płatków śniegu, które gnane wiatrem w kierunku wybrzeża, opadały w postaci śnieżyc.
Fenomen ten nazywamy "efektem morza". Szczególnie dużo śniegu we wtorek (30.12) wieczorem i w nocy spadło nie na plaże, lecz w odległości do nawet ponad 200 kilometrów od wód Bałtyku, w pasie od Pomorza Gdańskiego przez Warmię i Mazury po Mazowsze.
Szczególnie obficie sypało nieustannie od Gdańska przez Olsztyn po Warszawę, wzdłuż drogi ekspresowej S7. W długiej na 200 kilometrów, ale bardzo wąskiej na zaledwie niecałe 80 kilometrów, strefie spadły astronomiczne ilości śniegu, nie notowane tam od wielu lat.
Tyle śniegu nie spadło od 1970 roku
Według danych IMGW-PIB w Mławie, na północnym krańcu województwa mazowieckiego, odnotowano aż 57 centymetrów śniegu. To najwyższa pokrywa śnieżna w tym mieście od marca 1970 roku, a więc od prawie 56 lat. Jednak wtedy tak gruba pokrywa tworzyła się wiele dni. Tym razem spadła w jedną dobę.
Okręgiem oznaczona została na radarze strefa śnieżyc od Warmii po Mazowsze. Fot. zoom.earthO niezwykłości tej śnieżycy świadczy fakt, że wcześniej tylko sześciokrotnie na tle historii pomiarów, rozpoczętych w 1950 roku, zdarzyło się, aby pokrywa białego puchu miała w Mławie około pół metra wysokości. Większość tych przypadków miało miejsce w latach 50. i 70. ubiegłego wieku.
Śnieżyca była na bieżąco monitorowana na radarach meteorologicznych, w tym także jednym z najnowszych, który znajduje się w Użrankach niedaleko Mikołajek na Mazurach. To dzięki niemu dotychczas biała plama na mapie gwałtownych zjawisk, jaką stanowiły Warmia i Mazury, została wreszcie wypełniona.
Meteorolodzy mogli więc wydać precyzyjne ostrzeżenia pogodowe najwyższego, czerwonego stopnia. Chociaż służby były uprzedzone, to jednak podróżujący samochodami przez ekspresówkę S7 nie zdawali sobie sprawy z tego, jak w trudnych warunkach atmosferycznych się znajdą.

Prognoza na styczeń. Spełni się najgorszy scenariusz
W efekcie setki samochodów zostały uwięzione na śliskiej i zaśnieżonej drodze przez całą noc. Nikt nie był gotowy na taki scenariusz, bo od 13 lat nie było w Polsce tak ostrej zimy. Chociaż w tym akurat przypadku miała ona zasięg jedynie regionalny, to pokazała nasz brak przygotowania.
Zgodnie z prognozami w kolejnych dniach spodziewane są dalsze opady śniegu, pod koniec tygodnia na Pomorzu, Warmii, Mazurach i Suwalszczyźnie intensywne, powodujące przyrost pokrywy śnieżnej miejscami nawet o 20-50 centymetrów. Może dojść do powtórki z ostatnich wydarzeń.
Źródło: TwojaPogoda.pl

