Ta wyspa nie stworzyła się sama, jest dziełem każdego z nas, całej ludzkości. To zawiesista, zdradliwa "zupa", którą tworzy plastik. Miliardy drobin, od mikroskopijnych pyłków po porzucone sieci rybackie zwane "sieciami widm", wirują tu w nieskończonym tańcu, uwięzione przez prądy morskie.
Ten przerażających obraz dla ludzkości pozostaje niewidoczny dla satelitów, ale jest absolutnie zabójczy dla oceanicznego życia. Skala tego zjawiska jest trudna do objęcia rozumem, dopóki nie przyłożymy do niej znanej nam miary.
Szacuje się, że ten pływający kontener na odpady zajmuje obszar około 1,6 miliona kilometrów kwadratowych. Aby to sobie uzmysłowić, najlepiej wyobrazić sobie mapę Polski, od Bałtyku po Tatry, od Szczecina po Przemyśl, i to jeszcze pomnożoną pięć razy.
Tak, plama śmieci jest ponad pięciokrotnie większa od powierzchni Polski. To dryfujące mocarstwo odpadów jest geograficznym gigantem, który stale rośnie, karmiony naszą cywilizacyjną nadprodukcją i beztroską kupujących.
W tym syntetycznym środowisku rozgrywają się codzienne dramaty, których nie widzi ludzkie oko. Żółwie morskie mylą foliowe reklamówki ze swoimi ulubionymi meduzami, a albatrosy nieświadomie karmią pisklęta kolorowymi nakrętkami, skazując je na śmierć z głodu przy pełnym żołądku.
Co ciekawe i zarazem niepokojące, na tych śmieciach rozwinął się zupełnie nowy, unikalny ekosystem, bo organizmy przybrzeżne, które nigdy nie powinny znaleźć się na otwartym oceanie, teraz podróżują i rozmnażają się na plastikowych tratwach tysiące kilometrów od lądu, inwazyjnie zmieniając naturalną równowagę Pacyfiku.
Rzeki śmieci spływają do oceanów. Fot. The Ocean Cleanup.Choć wizja ta wydaje się apokaliptyczna, ludzkość podjęła rękawicę w walce z tym plastikowym potworem. Wolontariusze wysyłają na Pacyfik zaawansowane systemy wyłapujące odpady, przypominające gigantyczne ramiona zgarniające śmieci z powierzchni wody.
Jednak samo sprzątanie to syzyfowa praca, jeśli nie zakręcimy "kurka" z plastikiem na lądzie. Wyspa śmieci jest bowiem nie tylko problemem ekologicznym, ale przede wszystkim lustrem, w którym odbija się nasza konsumpcyjna natura, i to od nas zależy, czy ten obraz w przyszłości zniknie, czy pochłonie błękitne wody na zawsze.
Źródło: TwojaPogoda.pl

