FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Niemożliwe? Jemu udało się zobaczyć Tatry z odległości ponad 200 kilometrów. Jak tego dokonał?

Amatorzy tzw. długodystansowych obserwacji są w stanie dostrzec i uwiecznić w Polsce szczyty górskie z odległości nawet ponad 200 kilometrów. Nie potrzeba do tego lustrzanki, wystarczy zwykły smartfon i wyjątkowe warunki atmosferyczne. Jakie?

Fot. TwojaPogoda.pl
Fot. TwojaPogoda.pl

Paweł Kłak od 2 lat fascynuje się długodystansowymi obserwacjami. Polegają one na dostrzeganiu charakterystycznych szczytów górskich z bardzo dużych odległości, a następnie ich fotografowaniu i opisywaniu zdjęć. Aby takie obserwacje były w ogóle możliwe, konieczne jest niezwykła przejrzystość powietrza, ale nie tylko.

Zazwyczaj jesteśmy w stanie dostrzec obiekty znajdujące się na wysokości naszych oczu nie dalej niż w promieniu do 5 kilometrów od nas. Jednak, gdy są one wysokie, to zobaczymy je nawet z odległości 50 kilometrów. Widoczność ogranicza nam po pierwsze zanieczyszczenie powietrza, a po drugie krzywizna Ziemi.

Jeśli więc powietrze jest bardzo przejrzyste, co ma miejsce zwykle podczas napływu masy arktycznej, podczas silniejszego wiatru i pogodnego nieba, to wówczas im wyżej się znajdujemy, tym dalsze obiekty możemy dostrzec, zwłaszcza te najwyższe. Dlatego najlepiej obserwuje się szczyty górskie.

Najwyższe polskie szczyty widoczne z okolic Zamku w Bodzentynie w woj. świętokrzyskim. Fot. Paweł Kłak / dalekiewidoki.pl

Z kolei lekarstwem na krzywiznę Ziemi jest inwersja temperatury. Gdy zimna masa powietrza z powodu swojego ciężaru opada, a ponad nią wślizguje się lżejsze powietrze ciepłe. Wówczas następuje odwrócenie pionowego rozkładu temperatury, bo im wyżej się znajdujemy, tym jest cieplej, a nie zimniej, jak ma to miejsce zazwyczaj.

To zjawisko wywołuje fatamorganę (miraż), tą samą, która znana jest nam z filmów o pustyniach, gdy spragniony bohater przemierza wydmy, a jego oczom ukazuje się zbiornik z krystalicznie czystą wodą, który jak się później okazuje jest tylko złudzeniem.

Jednak mirażu doświadczamy też jadąc samochodem w słoneczny i upalny dzień. Wówczas w oddali na drodze pojawiają się kałuże, których tak naprawdę nie ma. Im bliżej się ich znajdujemy, tym się one oddalają.

Tatry Zachodnie widziane ze wsi Cerle w gminie Bodzentyn. Baraniec – 212,9 km. Najdalsza obserwacja z województwa świętokrzyskiego. Fot. Paweł Kłak / dalekiewidoki.pl

Miraż polega na powstawaniu pozornego obrazu odległego przedmiotu, w wyniku różnych współczynników załamania światła, w warstwach powietrza o zróżnicowanej temperaturze. Jest w zasadzie prostym zjawiskiem fizycznym.

Promień światła trafiając w znajdujące się bliżej ziemi (wody) rozgrzane powietrze, które ma niższą gęstość, skręca nieco ku powietrzu chłodniejszemu, a więc o wyższej gęstości. Dlatego też, idąc za naszym wcześniejszym porównaniem, będąca wybawieniem oaza jest tylko odbiciem nieba w czymś, co wydaje się wielką kałużą.

Obserwacja Tatr z odległości ponad 200 kilometrów

Paweł bije wciąż to nowe rekordy w swoich obserwacjach. 20 października odnotował kolejny. Tym razem udało mu się uwiecznić Baraniec w słowackich Tatrach Zachodnich z okolic ruin Zamku w Bodzentynie w Górach Świętokrzyskich.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że oba miejsca dzieli odległość aż 212,9 kilometra. To najdalsza obserwacja Tatr Zachodnich z Polski oraz najdalsza w ogóle obserwacja długodystansowa z terenu województwa świętokrzyskiego.

Tatry Zachodnie widziane ze wsi Cerle w gminie Bodzentyn. Najdalsza obserwacja z województwa świętokrzyskiego. Baraniec, Trzy Kopy, Hruba Kopa, Banówka. Fot. Paweł Kłak / dalekiewidoki.pl

Było to bardzo trudne zadanie, ponieważ poza wyśmienitymi warunkami atmosferycznymi, Barańca nie mogły zasłaniać domy i drzewa. Trzeba było trafić w bardzo wąski prześwit. Paweł zdjęcie wykonał aparatem fotograficznym Canon 1100D z obiektywem Sigma 150-500 mm.

Skąd pasja do długodystansowych obserwacji?

Paweł razem z żoną Martą oraz córeczkami Alicją i Asią lubi podróże małe i duże. Zdobywając razem kolejne szczyty do odznaki „Korony Gór Świętokrzyskich” zainteresował się tym, co z tych szczytów widać. Tak zrobił pierwsze zdjęcie Tatr z Gór Świętokrzyskich.

Potem znalazłem podobne zdjęcia w internecie. Po jakimś czasie ze zwykłego hobby zrodziła się pasja. Zacząłem szukać nowych miejsc i rekordów oraz zdobywać wiedzę. Pasja czasochłonna i wymagającą cierpliwości - powiedział serwisowi TwojaPogoda.pl Paweł Kłak.

W jaki sposób zrobić takie zdjęcie?

Paweł twierdzi, że można wykonać obserwację długodystansową nawet z 200 kilometrów bez specjalnego przygotowania. Dostęp do informacji jest powszechny. Ktoś, kto widział takie zdjęcia w sieci i zna konkretne miejsce, trafia na dobrą pogodę oraz czas i mając przy sobie nawet dobrej jakości aparat w telefonie może bez problemu taką obserwację wykonać.

Są obserwacje długodystansowe, do których trzeba się przygotować zarówno merytorycznie, jak i logistycznie oraz gdzie wymagany jest odpowiedni sprzęt. Mam tu na myśli głównie obserwacje rekordowe, przełomowe, wykonane po raz pierwszy z konkretnego miejsca lub w inny sposób wyjątkowe. Takie obserwacje zazwyczaj poprzedzają różne wyliczenia, symulacje, dyskusje oraz rozważania czy taka obserwacja w ogóle jest możliwa. Oczywiście wtedy wiedza z meteorologii, geografii, fotografii, a nawet fizyki jest niezbędna - powiedział serwisowi TwojaPogoda.pl Paweł Kłak.

Czy trzeba mieć wyjątkowy sprzęt fotograficzny?

Przygodę z obserwacjami można zacząć z aparatem kompaktowym wyposażonym w duży zoom. Niedogodnością będzie mała matryca, która odbije się na jakości zdjęć. Wybór takiego sprzętu może być odpowiedni na początek, a w dodatku stosunkowo tani.

Lepszą jakość zdjęć może zapewnić wybór aparatu cyfrowego z odpowiednim obiektywem np. z zakresem ogniskowych 150-600 mm. Sam wybór sprzętu to nie wszystko, ważne są umiejętności fotografa. Jako ciekawostkę dodam, że pierwszą obserwację Alp z Polski wykonano aparatem kompaktowym, a z Wyżyny Lubelskiej wykonano zdjęcie Tatr telefonem - powiedział serwisowi TwojaPogoda.pl Paweł Kłak.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news