FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Rekordowe mrozy na Antarktydzie. Tak zimno na biegunie południowym nie było w całej historii pomiarów

Gdy w ostatnich miesiącach Arktyka roztapiała się od rekordowych temperatur, po przeciwnej stronie globu, na Antarktydzie, panowały potworne mrozy jakich nie notowano tam, od kiedy rozpoczęto pomiary. Zaskoczyły one naukowców. Dlaczego?

Baza im. Amundsena-Scotta na biegunie południowym. Fot. Christopher Michel.
Baza im. Amundsena-Scotta na biegunie południowym. Fot. Christopher Michel.

W atmosferze ziemskiej dzieje się coś niepokojącego. W tym samym czasie, gdy na północnej półkuli temperatury są znacznie wyższe niż powinny, to na południowym globie jest dokładnie przeciwnie, panują wyjątkowe fale chłodów.

Arktyka jest obecnie najszybciej ocieplającym się zakątkiem naszej planety. Latem w samym sercu Grenlandii spadł pierwszy odnotowany deszcz, a w Kanadzie temperatura pierwszy raz w historii sięgnęła w cieniu 50 stopni.

Gdy północna półkula minionego lata przeżywała największe upały w dziejach pomiarów, na półkuli południowej szalały największe śnieżyce i mrozy od wielu lat. W Argentynie, Paragwaju i południowej Brazylii spadł śnieg, jakiego nie widziano tam od kilkudziesięciu lat.

Jeszcze większe anomalie panowały na Antarktydzie. Jak donoszą polarnicy z położonej na biegunie południowym amerykańskiej bazy im. Amundsena-Scotta, od kwietnia do września odnotowano średnią temperaturę na poziomie minus 61 stopni. Tak zimno nie było w tym okresie od początku pomiarów w 1957 roku.

Poprzedni rekord z 1987 roku wynosił minus 60,6 stopnia. Od początku tego wieku średnia temperatura szybko rosła. W 2013 roku w analogicznym okresie odnotowano średnią na poziomie minus 55,9 stopnia i była ona najwyższą w serii pomiarowej. Ten rok odmienił trend.

Na rosyjskiej stacji Wostok 30 września temperatura spadła do minus 79,4 stopnia i była jedną z najniższych w historii pomiarów. Co więcej, była to najniższa temperatura w tym roku w skali całego świata. Jednak do rekordu wszech czasów sporo zabrakło. 21 lipca 1983 roku odnotowano minus 89,2 stopnia.

Według naukowców można zakładać, że w najzimniejszych zakątkach Antarktydy temperatura mogła w tym czasie spadać w okolice minus 100 stopni. Być może gdzieś padł historyczny rekord, ale z powodu niewielkiej ilości stacji pomiarowych tego nie odnotowano.

Rekordowe mrozy zaskoczyły naukowców, którzy tłumaczą je skrajnie niską temperaturą panującą w stratosferze, która ma wpływ na wir polarny. W ostatnich miesiącach spadała ona nawet do minus 90 stopni, powodując degradację warstwy ozonowej.

Dziura ozonowa tym sezonie osiągnęła powierzchnię 25 milionów kilometrów kwadratowych, porównywalną do tej sprzed roku, a więc była większa niż wynosi średnia z ostatniej dekady. Dziura utrzymuje się do tej chwili, mimo, że o tej porze powinna się już powoli regenerować.

Źródło: TwojaPogoda.pl / BAS / NASA / NOAA.

prognoza polsat news