FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Czegoś takiego jeszcze nie było. Na Ziemi Łódzkiej spadł olbrzymi grad wielkości grejpfruta [ZDJĘCIA]

Podczas ubiegłotygodniowych niezwykle gwałtownych burz na Ziemi Łódzkiej spadł grad wielkości grejpfruta, który miał niemal 15 centymetrów średnicy. To największe gradziny jakie kiedykolwiek udało się zmierzyć w naszym kraju.

Rekordowy grad spadł w Tomaszowie Mazowieckim. Fot. Magdalena Cecotka / Twitter @MateuszTaszarek.
Rekordowy grad spadł w Tomaszowie Mazowieckim. Fot. Magdalena Cecotka / Twitter @MateuszTaszarek.

W ubiegły czwartek (24.06) nad Tomaszowem Mazowieckim w woj. łódzkim przeszła wyjątkowo gwałtowna burza, której towarzyszył nie tylko ulewny deszcz, ale też grad, i to olbrzymi. Przeważnie miał wielkość kurzych jaj, jednak miejscami był jeszcze większy.

Magdalena Cecotka, mieszkanka Tomaszowa, w obliczu rozległych skutków kataklizmu, postanowiła udokumentować historyczne gradobicie. Uwieczniła największe gradziny, jakie spadły na jej trawnik, i dokonała ich pomiaru.

Dzięki temu dr Mateusz Taszarek z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, ekspert w dziedzinie burz, oszacował średnicę gradu na ok. 14,5 centymetra. To jak dotychczas największe gradziny jakie oficjalnie odnotowano w naszym kraju.

Grad rozmiarów grejpfruta przebijał dachy, wybijał szyby w oknach, wgniatał karoserie samochodów, niszczył drzewostan oraz uprawy na polach i w sadach. Strażacy interweniowali ponad 60 razy. Straty okazały się bardzo poważne.

Na szczęście żaden mieszkaniec nie ucierpiał. Grad tak dużych rozmiarów spadając z wysokości kilku kilometrów z prędkością ponad 100 km/h, może spowodować poważne obrażenia ciała, a zwłaszcza głowy. Może nie tylko doprowadzić do wstrząśnienia mózgu, ale również śmierci.

Zanim burza gradowa dotarła nad Tomaszów Mazowiecki, przeszła nad nieodległym Zarzęcinem. Tam udało się udokumentować gradzinę o średnicy 12 centymetrów. W wielu innych miejscach wschodniej, południowej i centralnej Polski spadł grad o średnicy 7-10 centymetrów.

W krajach strefy międzyzwrotnikowej, gdzie gradobicia bywają katastrofalne w skutkach, zdarzało się, że lodowe bryły zabijały dziesiątki ludzi i całe stada zwierząt, które nie miały się gdzie schronić.

Tym samym w Tomaszowie Mazowieckim pobity został rekord dotychczasowego największego gradobicia, jakie odnotowano 11 czerwca 2019 roku w Gorzowie Wielkopolskim i okolicach. Tam spadł grad o średnicy niemal 10 centymetrów.

Olbrzymie gradziny spadły w rejonie Gorzowa Wielkopolskiego. Fot. Facebook / Lubuscy Łowcy Burz / „Sorry. Taki mamy klimat" czyli pogoda pod oknem Jarosława Turały / Polscy Łowcy Burz.

Być może w dalekiej przeszłości, kiedy jeszcze nie dokonywano oficjalnych pomiarów, mogły się zdarzyć większe gradziny. Pod koniec lipca 1931 roku na obszarze dzisiejszej Lubelszczyzny oraz zachodnich krańców Ukrainy, które wówczas wchodziły w skład naszego kraju, przeszła potężna burza. Towarzyszyła jej nie tylko trąba powietrzna, która zrujnowała Lublin, lecz również wichury, ulewy i gradobicia.

Jak wskazuje fragment artykułu, w jednej z wydawanych ówcześnie gazet, w Woroniu znajdowano bryły lodu o wadze 2 i pół funta (1 kg), a obok Bereźnicy (na dzisiejszej Ukrainie) znaleziono jedną bryłę ważącą 5 funtów (2 kg).

Światowe rekordy gradu

Nasz grad mógłby zagrozić rekordom światowym. 23 lipca 2010 roku największy potwierdzony oficjalnie grad spadł na miejscowość Vivian w stanie Południowa Dakota w USA. W specjalnym oświadczeniu przedstawiciele amerykańskiej Narodowej Komisji ds. Ekstremów Klimatycznych (NCEC) stwierdzili wówczas, że największa zbadana gradzina miała średnicę 20 centymetrów, obwód 47 centymetrów i ważyła 0,8 kilograma.

Tak wygląda rekordowy grad, który spadł w 2010 roku na Vivian w Dakocie Południowej. Fot. NOAA.

Ten rekord mógł zostać pobity, ponieważ w lutym 2018 roku w Villa Carlos Paz, mieście satelickim Córdoby w Argentynie, odnotowano grad, którego największe okazy miały mieć średnicę aż 23,7 centymetra. Nie udało się jednak tego potwierdzić dokumentacją zdjęciową. Największe sfotografowane bryły miały „zaledwie” 17-18 centymetrów. Rekord nie został więc uznany.

17-centymetrowa gradzina spadła w rejonie Cordoby w Argentynie. Fot. Facebook / Severe Weather Europe / Victoria Druetta.

Jeśli jednak argentyńskie gradziny były tak olbrzymie, to zapewne ważyły nawet około 1 kilograma. Mogły zagrozić kolejnemu rekordowi, tym razem odnotowanemu 14 kwietnia 1986 roku w powiecie Gopalganj w środkowym Bangladeszu na południu Azji. Zgodnie z oficjalnym pomiarem największa spadła tam gradzina ważyła 1,02 kilograma. Nie wiadomo jednak, jaką miała średnicę i obwód.

Wątpliwości dotyczą też gradu, który 3 października 2010 roku runął na ziemię w miejscowości Lanja w indyjskim stanie Maharasztra. Mieszkańcy znajdowali gradziny o średnicy nawet 61 cm, i to wcale nie jest pomyłka. Największa bryła miała obwód aż 156 cm i ważyła bagatela 50 kilogramów.

O pomyłce mówić nie można, ponieważ lodowe okazy zostały dokładnie przebadane przez Kirankumara Joharego, studenta z Uniwersytetu Pune. Niestety nie wykonano żadnych zdjęć. Zjawisko to jest obecnie celem intensywnych badań ekspertów ze Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO). Ostateczny raport w tej sprawie powinien się pojawić wkrótce.

Skąd się bierze grad?

Grad tworzy się w chmurze burzowej o nazwie Cumulonimbus, gdy złączają się ze sobą zamarzające krople wody. Unoszone są one przez prądy wstępujące na wysokość ponad 10 kilometrów, gdzie krople przy temperaturze minus 50 stopni zamarzają i z czasem zwiększają swoją objętość.

Czterech studentów zostało poranionych przez grad w rejonie Des Moines w Iowa w USA.

Jeśli prądy są bardzo silne, to bryły lodowe wirują w chmurze bardzo długo, a tym samym większe rozmiary osiągają i tym poważniejsze stanowią niebezpieczeństwo dla ludzi. Wraz z prądami zstępującymi spadają na ziemię i sieją zniszczenie.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news