FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Do najmroźniejszej wsi na świecie wreszcie dotarła odwilż. Jednak do wiosny jeszcze daleko

Mieszkańcy wsi Ojmiakon, leżącej we wschodniej Syberii, doczekali się wreszcie pierwszego prawdziwego powiewu wiosny. Po raz pierwszy od 6 miesięcy temperatura w cieniu jest dodatnia. Jednak czy jest to już definitywny koniec surowej zimy?

Fot. Pixabay.
Fot. Pixabay.

Ojmiakon nazywany jest biegunem zimna północnej półkuli, ponieważ właśnie w tej wsi odnotowano najniższą temperaturę powietrza, nie tylko w Rosji, lecz również w jakimkolwiek stale zamieszkanym miejscu na świecie. 6 lutego 1933 roku temperatura spadła do minus 67,8 stopnia.

Jednak to nie z powodu rekordowego mrozu mieszkańcy tego zakątku Syberii hucznie świętują. W minioną niedzielę (18.04) wczesnym popołudniem na oficjalnej stacji meteorologicznej zanotowano 0,7 stopnia. Była to pierwsza dodatnia temperatura od 14 października, po półrocznej srogiej zimie. W poniedziałek (19.04) było jeszcze cieplej, równo 3,9 stopnia.

Średnia dobowa temperatura powietrza w związku z tym jest aż o 10 stopni wyższa wobec normy wieloletniej. A co mówi norma dla połowy kwietnia? Że powinno być od minus 22 stopni w nocy do minus 2 stopni w ciągu dnia, a pierwsza dodatnia temperatura powinna się pojawić dopiero około 22 kwietnia.

Jednak z biegiem lat wiosenna odwilż przychodzi coraz wcześniej. Tegoroczna zjawiła się najpóźniej od 6 lat. Przed rokiem pierwszą dodatnią temperaturę zmierzono już 8 kwietnia, a w latach 2018-2019 w dniu 5 kwietnia. Jeszcze wcześniej odwilż nadeszła w 2016 roku, już 3 kwietnia. Rekord padł w 2007 roku, kiedy na plusie było już 17 marca.

Dni te są przełomem, gdyż z biegiem tygodni może być już tylko cieplej i cieplej, byle do lata. Dodatnia temperatura w pełni dnia, która utrzymuje się zaledwie przez kilkadziesiąt minut, nie oznacza wcale, że noce również są ciepłe.

Na rosyjskiej Syberii z powodu ukształtowania terenu, a są to obszary górzyste i jałowe, roczne oraz dobowe wahania temperatury bywają gigantyczne. Odwilż poprzedziła lodowata noc z temperaturą spadającą do minus 27 stopni. Mieszkańcy zupełnie nie spodziewali się ocieplenia. Dopiero, gdy niebo zachmurzyło się i zaczął prószyć śnieg, byli pewni, że idzie ocieplenie.

Do pełni szczęścia brakuje pogodnego nieba i słoneczka, które z pewnością podniosłoby temperaturę odczuwalną. Wiosennego przebudzenia jednak wciąż nie widać i jeszcze długo nie będzie, bo na stale dodatnie temperatury popołudniami będzie trzeba poczekać przynajmniej do początku maja.

W dodatku wciąż leży blisko 15-centymetrowej grubości śnieżna kołderka, kumulująca się nieustannie od października, która nie roztopi się przynajmniej przez kilka tygodni. Najważniejsze jednak, że 60-stopniowe mrozy, które panowały w grudniu i styczniu, już nie wrócą.

Dobiegająca końca zima była kapryśna. Grudzień i styczeń okazały się mroźne ze średnią temperaturą o 2 stopnie niższą od normy. Jednak już luty i marzec były łagodne, nawet do 3 stopni cieplejsze niż powinny. Kwiecień póki co jest ciepły, do 2 stopni powyżej normy.

Ocieplenie klimatu w najmroźniejszych zakątkach Syberii jest odczuwane niemal na każdym kroku. Styczeń 2015 roku był najcieplejszym w dziejach pomiarów, prowadzonych tam od ponad stulecia. Średnia temperatura była wyższa od normy aż o 8 stopni. Coraz częściej miesiące zimowe zbliżają się do rekordów lub je pobijają.

Źródło: TwojaPogoda.pl / Roshydromet.

prognoza polsat news