FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

31 stopni w cieniu. Wrześniowy upał powoli przestaje być anomalią. Może się zdarzyć nawet w październiku

Sezon z upałami w naszym kraju powoli, ale systematycznie się wydłuża. Wcześniej dotyczył on głównie czerwca, lipca i sierpnia, jednak ostatnio coraz częściej zaczyna przedłużać się na wrzesień. Właśnie mamy tego potwierdzenie. Jaka będzie przyszłość?

Fot. Max Pixel.
Fot. Max Pixel.

Wtorek (15.09) przyniósł nam późny upał. W zachodnich województwach termometry pokazały po południu w cieniu 30-31 stopni. Na pozostałym obszarze kraju też było gorąco, przeważnie od 27 do 29 stopni.

Wśród najgorętszych regionów znalazło się wybrzeże, co o tej porze roku jest rzadkością. Tam również notowano 29 stopni. Skoro upał może się pojawiać nawet w połowie września, to jak długo może się jeszcze pojawiać?

Wrześniowy upał coraz częstszy

Wrzesień staje się coraz cieplejszym miesiącem, coraz częściej przynoszącym upał. W ostatnim czasie padło w tym temacie kilka zaskakujących rekordów, które jednoznacznie wskazują na czekający nas w przyszłości trend.

Pierwszy rekord padł we wrześniu 2015 roku, gdy pierwszego dnia tego miesiąca w Tarnowie w Małopolsce odnotowano aż 37 stopni. Była to najwyższa temperatura zmierzona kiedykolwiek we wrześniu w naszym kraju.

Jak się jednak okazuje, upalna może być nie tylko pierwsza połowa września. 35 stopni w cieniu, czyli intensywny upał, może się w Polsce zdarzyć aż do końca drugiej dekady września. Tak było również w 2015 roku. 17 września we Wrocławiu odnotowano 34 stopnie. Podobnie było 18 września 1975 roku, gdy w Poznaniu termometry wskazały w cieniu 35 stopni.

Najpóźniejsze wystąpienie upału w Polsce mieliśmy całkiem niedawno, bo 23 września 2003 roku. Odnotowano go na dwóch stacjach w Małopolsce. W Tarnowie temperatura sięgnęła 30,8 stopnia, a w Nowym Sączu 30,2 stopnia. W wielu miejscowościach Lubelszczyzny było bardzo blisko, bo notowano 29 stopni.

To jednak wcale nie ostatni dzwonek na upał, bo 30 września 1991 roku w Krakowie temperatura wyniosła 29,0 stopnia i była tylko o krok od progu upału. Jeśli więc do samego kresu września upał jest teoretycznie możliwy, to czy zdarzyć się może także w październiku? Oczywiście.

Jak dotąd najwyższą temperaturę października w naszym kraju zmierzono czwartego dnia tego miesiąca w 1966 roku w dzisiejszym województwie lubuskim. W Trzebiechowie temperatura wyniosła 28,9 stopnia. W tym czasie w Gorzowie Wielkopolskim było 28,7 stopnia, w Słubicach 28,6 stopnia, w Bydgoszczy 28,4 stopnia.

Upał nawet w październiku?

Okres występowania upałów systematycznie rozszerza się, o czym przekonaliśmy się choćby w 2012 roku. Ostatnie dni kwietnia przyniosły wówczas 32,5 stopnia w cieniu w Słupcy w Wielkopolsce. Była to najwyższa temperatura odnotowana kiedykolwiek w kwietniu na obszarze naszego kraju. Było to również jedno z najwcześniejszych wystąpień upału po okresie zimowym.

W przyszłości upały będą możliwe już od początku kwietnia aż do początku października. Tym samym zwiększać się będzie liczba dni upalnych, która w tym sezonie, podobnie jak latem 2015 roku, sięgała w najcieplejszych miejscowościach miesiąca, mimo iż normą wieloletnią jest zaledwie tydzień upału.

Jeśli wyniki modelowania klimatu się potwierdzą, to pierwszy październikowy upał powinniśmy odnotować jeszcze przed 2030 rokiem. Będzie to bez wątpienia najgorętsze babie lato w dziejach polskiej meteorologii.

Zdarzyć się to może w jednym z najcieplejszych październików. Ostatnio blisko byliśmy w 2000 i 2001 roku. Ten pierwszy zapisał się jako rekordowo ciepły w okresie powojennym, zaś cieplejszy w całej blisko 240-letniej serii pomiarowej był tylko październik 1907 roku.

Źródło: TwojaPogoda.pl / IMGW-PIB / NOAA.

Komentarze

prognoza polsat news