FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

To jakaś kpina, a nie zima. Są miejsca w Polsce, gdzie największy mróz to zaledwie minus 1 stopień

Są miejscowości w naszym kraju, gdzie temperatura od wielu miesięcy nie spadła poniżej minus 1 stopnia. Nawet w tych najzimniejszych zwykle nie było mniej niż 8 stopni na minusie. Gdzie się podziały tęgie mrozy? Znaleźliśmy je na Podhalu.

Fot. Max Pixel.
Fot. Max Pixel.

Póki co zima nie jest nawet na pół gwizdka, ponieważ temperatury są przynajmniej o kilka stopni wyższe aniżeli powinny być w styczniu, czyli w zwykle najzimniejszym miesiącu w całym roku. W nocy z czwartku na piątek (2/3.01) w Bielsku-Białej termometry pokazały nawet plus 9 stopni, choć powinno być na minusie.

Mapka najniższych temperatur odnotowanych od początku tej zimy, robi piorunujące wrażenie, a to dlatego, że mróz dotychczas był śmiesznie mały. W Koszalinie temperatura spadła najwyżej do minus 2 stopni, zaś w Ustce i Świnoujściu do minus 1 stopnia. W tym drugim mieście ostatni, i jedyny w tym sezonie, mróz miał miejsce w połowie grudnia.

Wśród miast wojewódzkich najlżejszy mróz odnotowano od początku tego sezonu w Gdańsku, Szczecinie, Gorzowie Wielkopolskim, Zielonej Górze i Poznaniu, zaledwie 3-stopniowy. Był on tylko jednorazowy, podczas, gdy według normy wieloletniej na co dzień noc i ranek powinny przynosić minus 5 stopni.

Nawet w najzimniejszym zwykle, poza górami, regionie naszego kraju, a więc na północnym wschodzie, temperatura nie spadła jeszcze poniżej minus 7 stopni. Nieznacznie większy mróz panował na południu i w centrum, gdzie odnotowano minus 8 stopni.

Wrocław, Katowice i Kraków okazały się mroźniejsze od Olsztyna i Białegostoku, które zwykle notują dużo niższe temperatury. Jeśli doliczyć do tego brak śniegu i wolne od nawet brzegowego lodu rzeki i jeziora, to rysuje się nam obraz niezwykle łagodnej zimy.

Gdzie więc szukać najsroższej pory roku? Okazuje się, że tylko w rejonach górzystych, gdzie śnieg jest, a temperatura od czasu do czasu spada do poziomu tęgiego mrozu. Na tatrzańskich szczytach leży już 120 cm białego puchu. Najzimniej jest w górskich kotlinach.

Torfowisko w Czarnym Dunajcu. To tutaj odnotowano minus 18,9 stopnia. Fot. Arnold Jakubczyk.

Jeden z polskich biegunów zimna, zlokalizowany na torfowisku w Czarnym Dunajcu na Podhalu, odnotował w piątek (3.01) o świcie aż minus 18,9 stopnia. To najniższa temperatura od początku tej zimy. Na sąsiednich obszarach było cieplej, w Zakopanem tylko minus 6 stopni.

Największe mrozy w porze zimowe notowane są podczas napływu powietrza arktycznego, w bezwietrznej aurze, gdy niebo jest wolne od chmur. Wówczas na skutek intensywnego promieniowania ciepła z gruntu w przestrzeń kosmiczną, w naturalnym obniżeniach terenu następuje nagły spadek temperatury.

Kotliny okołogórskie są z tego powodu nazywane mrozowiskami, ponieważ temperatura w najzimniejsze noce potrafi tam spadać nawet poniżej minus 30 stopni. W Czarnym Dunajcu 8 stycznia 2017 roku odnotowano aż minus 39 stopni.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news