FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Romantyczne zjawisko na polskim niebie, które skrywa tajemnice. Zobacz „elektryczne” obłoki

Po zachodzie Słońca możemy ujrzeć nietypowe i zarazem bardzo ciekawe zjawisko, którego pochodzenie wyjaśnione zostało całkiem niedawno. Mowa o obłokach srebrzystych. Mamy dla Was poradnik, jak, gdzie i kiedy je najlepiej obserwować.

Obłoki srebrzyste. Fot. Wikipedia / Kristian Pikner.
Obłoki srebrzyste. Fot. Wikipedia / Kristian Pikner.

Późne zachody Słońca o tej porze roku sprzyjają wieczornym spacerom. Gdy niebo jest pogodne, możemy ujrzeć nietypowe zjawisko, nad którego wyjaśnieniem naukowcy długo się głowili. To obłoki srebrzyste, które z typowymi chmurami nie mają nic wspólnego.

Możemy je obserwować mniej więcej po upływie 1-2 godzin od zachodu Słońca na niebie północno-zachodnim oraz 1-2 godziny przed wschodem Słońca, tym razem na niebie północno-wschodnim.

Obłoki srebrzyste często są mylone z zorzami polarnymi, chociaż zupełnie się od nich różnią. Nie są kolorowe jak zorze, mają barwę niebieskawą lub srebrzystą, a czasami pomarańczową do czerwonej. Dzięki temu odcinają się na tle ciemnego nocnego nieba.

Są one bardzo podobne do chmur wysokiego piętra, a więc Cirrus i Altostratus, jednak unoszą się dużo wyżej od nich, na wysokości 85 kilometrów nad powierzchnią ziemi, a więc o ponad 70 kilometrów wyżej niż nawet najbardziej rozbudowane w pionie zwyczajne chmury.

Zjawisko dotychczas występowało jedynie w północnej części strefy umiarkowanej (m.in. w Polsce), gdyż tylko tam w porze letniej Słońce chowa się za horyzont najpłycej, z uwagi na bliską obecność terenów panowania dnia polarnego, gdzie jest zbyt jasno, aby obłoki można było dostrzec.

Jednak w ostatnich dniach obłoki zaobserwowano rekordowo daleko na południe, nad San Francisco w Kalifornii. To świadczy o tym, że tegoroczny sezon na te zjawisko jest najbardziej aktywny w historii. Naukowcy w ostatnich latach poczynili postępy w jego badaniu. Wiemy już, że są to pozostałości po meteoroidach, czyli niewielkich kamykach, które wpadają każdego dnia w olbrzymiej ilości do ziemskiej atmosfery. Są często tak niewielkie, że niewidoczne gołym okiem.

Obłoki srebrzyste w Borach Tucholskich. Fot. Łukasz Górski.

Podczas przelotu przez atmosferę pozostawiają za sobą dym, który powstaje z cząstek oderwanych od ich powierzchni w procesie ablacji. Te cząstki na wysokości około 80 kilometrów nad ziemią przy temperaturze minus 128 stopni zaczynają krystalizować.

To właśnie od kryształków odbijają się promienie znajdującego się płytko pod horyzontem Słońca, a te zaczynają „świecić”. Dalsze rozwiązanie tajemnicy tego zjawiska przyszło całkiem nieoczekiwanie, bo ledwie 2 lata temu.

Obłoki srebrzyste zazwyczaj zaczynają się pojawiać w drugiej połowie maja, jednak w 2017 roku tak się nie stało. Musieliśmy na nie poczekać do połowy czerwca. Badacze próbowali dowiedzieć się, co sprawiło, że obłoki zaczęły świecić z największym opóźnieniem od 20 lat. Jednak w połowie maja temperatura mezosfery znacznie się podniosła.

Obłoki srebrzyste nad Polską. Fot. Marcin Szpak.

To niezwykłe ocieplenie, największe od przeszło dekady, spowodowało, że proces krystalizacji cząsteczek wody na pyle meteorowym przebiegł w dużo mniejszej skali, a przez to obłoki nie były widoczne.

W tym sezonie, podobnie jak przed rokiem, jest zupełnie odwrotnie, bo obłoki srebrzyste są naprawdę intensywne. Warto więc spoglądać na nocne niebo codziennie, bo jednego dnia mogą być one silniejsze, a innego słabsze. Zachęcamy od ich fotografowania w ciemnych miejscach, z dala od zanieczyszczeń świetlnych. Im dłuższej ekspozycji (naświetlania) użyjecie, tym obłoki lepiej będą widoczne.

Choć obłoki srebrzyste były widywane co najmniej od końca dziewiętnastego, to jednak na tle ostatniej dekady popisywały się największym spektaklem w spisanej historii. Przyczyna nie została jeszcze w pełni wyjaśniona.

Według Tony'ego Phillipsa, badacza atmosfery, gazy cieplarniane trafiając do mezosfery ulegają ochłodzeniu i przyspieszają formowanie się obłoków zbudowanych z kryształków lodowych. To może oznacza, że im więcej dwutlenku węgla emitujemy i im więcej jest go w atmosferze, tym intensywniejsze są obłoki.

Potwierdzeniem tej teorii może być fakt, że bardzo jasno obłoki świeciły w 1885 roku, dwa lata po erupcji wulkanu Krakatau, jednej z największych erupcji w dziejach ludzkości. Do mezosfery mogły się wówczas unieść olbrzymie ilości pyłów wulkanicznych i dwutlenku węgla.

Inna teoria mówi o znacznym spadku aktywności słonecznej i zmianach zachodzących w związku z tym w najwyższych warstwach ziemskiej atmosfery, które sprzyjają powstawania obłoków srebrzystych.

Obłoki srebrzyste w Warszawie. Fot. TwojaPogoda.pl

Nie można też nie odnotować, że w ostatnim czasie obserwuje się wzmożoną aktywność meteorową. W różnych częściach świata pojawiają się bardzo jasne bolidy. Nie jest to tylko skutek rozpowszechniania się smarfonów, za pomocą których można te zjawiska filmować lub fotografować. Również profesjonalne obserwatoria astronomiczne notują więcej meteoroidów wchodzących w ziemską atmosferę. Przyczyna tego fenomenu nie została jeszcze wyjaśniona.

Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA.

Komentarze

prognoza polsat news