FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Co się zdarzyło nad brzegiem Tunguski? Rozwiązanie zagadki sprzed 110 lat coraz bliżej

110 lat temu doszło do tajemniczego zdarzenia nazywanego "katastrofą tunguską". Co spowodowało gigantycznych huk i powalenie 80 milionów drzew w syberyjskiej tajdze? Naukowcy odkryli i zbadali krater, który może wyjaśnić zagadkę.

Fot. Pxhere.
Fot. Pxhere.

Rankiem 30 czerwca 1908 roku o godzinie 7:17 czasu lokalnego nad syberyjską rzeką Podkamienna Tunguska nastąpiła potężna eksplozja. Miała siłę około 15 megaton, czyli mniej więcej tyle, ile największa bomba termojądrowa zdetonowana przez człowieka.

Powaliła 80 milionów drzew w tajdze na powierzchni 2 tysięcy kilometrów kwadratowych, a na dużo większym obszarze wywołała pożary, które trawiły region, niczym niepowstrzymane, przez następnych wiele tygodni aż wreszcie ugasiły je jesienne deszcze i chłody.

Fala uderzeniowa dwukrotnie okrążyła Ziemię. Jeszcze następnego dnia po katastrofie o godzinie 22:00 można było między innymi we Francji czytać książki, korzystając ze światła niezwykłej zorzy unoszącej się nad horyzontem. W Londynie zanotowano w tym czasie trzęsienie ziemi, a w Rosji posądzono Japończyków o rozpoczęcie wojny.

Kometa? Planetoida?

Co eksplodowało 110 lat temu? Jedna z hipotez mówi, że była to kometa, złożona głównie z brudnego lodu, która gwałtownie rozpadła się kilka kilometrów nad powierzchnią ziemi i wyparowała.

Archiwalne zdjęcia obrazujące miejsce incydentu tunguskiego. Fot. Twitter.

Obserwowane w Europie nadzwyczaj jasne noce mogły być skutkiem rozpraszania się światła słonecznego na jej warkoczu. Inna z hipotez mówi o znacznych rozmiarów meteorycie, który tuż przed upadkiem na Syberii spłonął w atmosferze. Eksplozja, jaka wówczas nastąpiła, była porównywalna do wybuchu 185 bomb zrzuconych na Hiroszimę.

Podstawowym odkryciem jakiego dokonali naukowcy w ciągu ostatniego stulecia jest to, że po upadku nieznanego obiektu nie pozostał żaden krater. Pewne jest więc, że obiekt rozpadł się i eksplodował nad powierzchnią ziemi. Jeśli był to meteoryt, to poruszał się z prędkością 53 tysięcy kilometrów na godzinę, mając masę 88 milionów kilogramów i temperaturę 25 tysięcy stopni.

Zagadkowe jezioro

W 1929 roku naukowcy odkryli jezioro znajdujące się w pobliżu domniemanego miejsca upadku tajemniczego obiektu. Jezioro Czeko, które nie było wcześniej zaznaczone na żadnej mapie, wyróżnia się spośród innych jezior w regionie swoją budową, charakterystyczną dla kraterów wyżłobionych przez meteoryty.

Archiwalne zdjęcia obrazujące miejsce incydentu tunguskiego. Fot. Twitter.

Podczas ekspedycji w 1961 roku dokonano pomiarów, z których wynika, że jezioro istnieje od co najmniej 5 tysięcy lat, a drzewa je okalające mają kilkaset lat. Gdyby jezioro powstało po uderzeniu meteorytu, to drzewa przestałyby wówczas istnieć. To miał być żelazny dowód, ze jezioro Czeko nie ma związku z incydentem tunguskim.

Jednak kolejna ekspedycja, tym razem fizyków z Uniwersytetu Bolońskiego, w 2007 roku rzuciła zupełnie nowe światło na tę zagadkę, obalając dotychczasowe ustalenia. Pobrano próbki z dna jeziora i poddano je dogłębnej analizie.

Jezioro Czeko z lotu ptaka. Fot. Twitter.

Jezioro położone jest około 8 kilometrów na północny zachód od najbardziej zrujnowanej części tajgi, a więc na obszarze, który pokrywa się z zeznaniami naocznych świadków tej katastrofy. Ma około 50 metrów głębokości, 708 metrów długości i 364 metry szerokości.

Badania za pomocą echosondy wykazały, że w centrum jeziora znajduje się wybrzuszenie w kształcie stożka, charakterystyczne dla krateru uderzeniowego. Tymczasem badanie osadów wykazało, że jezioro ma około 100 lat, a więc musiało powstać podczas katastrofy tunguskiej.

Czy więc na dnie jeziora znajduje się fragment meteorytu, sprawcy tajemniczego zdarzenia? Niestety na ostateczną odpowiedź będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Obszar, gdzie doszło do incydentu jest trudno dostępny, zaś badania bardzo kosztowne.

Naukowcy gromadzą środki, aby podczas następnej ekspedycji na dno jeziora móc opuścić sondę, która pobrałaby próbki domniemanej skały. Wówczas analiza składu skały dałaby jednoznaczne rozwiązanie zagadki.

Kiedyś będzie powtórka

Według Dona Yeomansa z NASA upadek meteorytu, podobnego do tego sprzed 110 lat, zdarza się średnio raz na 300 lat i prędzej czy później czeka nas powtórka z Tunguski, ale nikt nie wie, gdzie tym razem.

W lutym 2013 roku nad Czelabińskiem na rosyjskim Uralu doszło do kolejnego, największego od eksplozji nad Tunguską, zdarzenia z udziałem meteoroidu. Obiekt o średnicy około 20 metrów eksplodował 30 kilometrów nad ziemią, wywołując niszczycielską falę uderzeniową i grom dźwiękowy.

Uszkodzonych zostało 7,5 tysiąca budynków, głównie powypadały w nich okna i szyby, w wyniku czego rannych zostało 1,5 tysiąca osób. Incydent ten przypomniał nam, że nigdy i nigdzie nie możemy się czuć bezpieczni, a do kolejnego uderzenia kosmicznej skały może dojść w każdej chwili.

Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA.

Komentarze

prognoza polsat news