O nowym "prawie wodnym" mówi się od lat, ponieważ kwestia ochrony i wykorzystania polskich wód była nieuporządkowana. Unia Europejska domagała się od nas uchwalenia nowej ustawy zgodnej z unijnym prawem. Za czasów koalicji PO-PSL jednak tego nie zrobiono. Sprawa była odwlekana w nieskończoność, bo obawiano się m.in. podwyżek cen wody.
Komisja Europejska zagroziła, że jeśli nie zrobimy tego do końca lipca, to stracimy 3,5 miliarda euro (15 miliardów złotych) m.in. na ochronę przeciwpowodziową. Nowe Prawo wodne pozwoli na sprawniejsze zarządzanie zasobami wodnymi, bardziej racjonalne wydatkowanie środków publicznych oraz zmniejszenie obciążenia budżetu państwa.
W efekcie zwiększy też bezpieczeństwo przeciwpowodziowe obywateli. Po raz pierwszy Skarb Państwa za pośrednictwem Państwowego Gospodarstwa Wodnego "Wody Polskie" będzie zarządzało jednocześnie rzeką i jej obwałowaniem.
Dotychczas rzeka i wały należały często do osobnych podmiotów, co powodowało poważne problemy np. przy zarządzaniu infrastrukturą przeciwpowodziową. Teraz ma się to zmienić, z korzyścią dla nas wszystkich.
"Wprowadzenie nowego Prawa wodnego jest niezbędne dla wypełnienia obowiązków wobec Unii Europejskiej oraz zapewnienia racjonalnego gospodarowania wodami i bezpieczeństwa przeciwpowodziowego" - powiedział minister środowiska prof. Jan Szyszko.
"To wielki sukces Ministerstwa Środowiska, że Sejm przyjął nowe Prawo wodne. To rzecz, której nie potrafili dokonać nasi poprzednicy z rządu PO-PSL. Przepisy miały być uchwalone już w roku 2015, jednak koalicja PO-PSL nie potrafiła doprowadzić projektu do końca" - powiedział wiceminister Mariusz Gajda.
Jak informuje Ministerstwo Środowiska, wdrożenie nowego "prawa wodnego" umożliwi również dokończenie kluczowych z punktu widzenia bezpieczeństwa powodziowego inwestycji, jak np. zbiornika Świnna Poręba koło Wadowic, tak istotnego dla ochrony Krakowa przed powodzią. Jego budowa rozpoczęła się w 1986 roku. W 2010 roku rząd PO-PSL podjął decyzję o ukończeniu tej inwestycji do roku 2015, jednakże nie spełnił tej obietnicy.
"Zbiornik retencyjny Świnna Poręba na rzece Skawie jest zupełnie gotowy. Bezpieczeństwo ekologiczne, w tym bezpieczeństwo przeciwpowodziowe zostało całkowicie zlekceważone przez naszych poprzedników. Zastaliśmy wieloletnie zaniedbania przy realizacji inwestycji strategicznych z punktu widzenia gospodarki wodnej. Niedokończone są m.in. takie kluczowe przedsięwzięcia, jak: stopień wodny w Malczycach, czy zbiornik retencyjny Racibórz Dolny. Do kompleksowego sfinansowania wieloletnich zaniedbań konieczne było przyjęcie prawa" - powiedział wiceminister Mariusz Gajda.
Przyjęte przez Sejm regulacje dotyczą przede wszystkim utworzenia nowej struktury organizacyjnej gospodarowania wodami (Wody Polskie), zasad udostępniania składników Skarbu Państwa związanych z gospodarowaniem wodami oraz zasad ponoszenia opłat za usługi wodne.
Polacy nie powinni obawiać się podwyżek cen wody, dzięki nowemu prawu zostanie powołany organ regulujący rynek wody, aby zabezpieczyć interesy konsumentów przed spółkami wodociągowymi, które są monopolistami na swoim terenie.
Co więcej, przyjęte przepisy nowego "prawa wodnego" umożliwiają obniżenie maksymalnej stawki opłaty z 4,23 zł do 0,70 zł za metr sześcienny. Stawki będą szczegółowo określone w rozporządzeniu Rady Ministrów, ale nie są przewidziane skokowe podwyżki opłat za pobór wody dla mieszkańców. Pozostaną one na niezmienionym poziomie co najmniej do 2020 roku.
"Po wprowadzeniu ustawowego regulatora cen wody niektóre samorządy będą zmuszone do obniżenia cen i woda dla mieszkańców stanieje. Więcej zapłacą tylko gospodarstwa wielkotowarowe" - powiedział w TVP Info minister Henryk Kowalczyk.
Jeżeli zajdzie taka konieczność to będą one wzrastały stopniowo, po wykonaniu analiz społeczno-ekonomicznych. Dostawca wody nie musi sprzedawać jej po maksymalnych stawkach przewidzianych w rozporządzeniu. Nowe prawo wprowadza jedynie opłatę stałą w celu racjonalnego wykorzystania zasobów wodnych.
To oznacza, że nie tylko woda nie powinna zdrożeć, lecz w niektórych regionach kraju nawet potanieje. Cena za wodę jest mocno zróżnicowana w poszczególnych województwach, w skali ogólnokrajowej średnio kosztuje 10 złotych za metr sześcienny. Obecnie najtańszą wodę w kranach mamy na Podlasiu, gdzie płacimy za nią 7 złotych za metr sześcienny. Dla porównania na Górnym Śląsku woda jest niemal dwukrotnie droższa.
Nowe opłaty natomiast obejmą sektory energetyki oraz chowu i hodowli ryb. Zostały one ustanowione w porozumieniu z tymi sektorami na najniższym możliwym poziomie. Stawki za wodę dla przemysłu pozostaną na takim samym poziomie, jak w 2016 roku co najmniej do 2018 roku.
Woda dla rolników do ilości 5 tysięcy litrów dziennie (5 metrów sześciennych) liczona średniorocznie będzie bezterminowo bezpłatna. Zasada ta obejmie większość rodzinnych gospodarstw rolnych w Polsce. Tylko przedsiębiorstwa prowadzące intensywną produkcję rolną (jest ich około 3 tysięcy), w przypadku poboru wód podziemnych na potrzeby produkcji, będą ponosiły opłatę 15 groszy za każdy 1 tysiąc litrów wody pobranej za pomocą pomp. Nowe "prawo wodne" wejdzie w życie 1 stycznia 2018 roku.
Źródło: TwojaPogoda.pl / Ministerstwo Środowiska.