Ajlant od lat uchodził za ozdobne, szybko rosnące drzewo o egzotycznym pokroju. Dziś przyrodnicy, ekolodzy i instytucje ochrony przyrody mówią o nim jednym głosem: to gatunek inwazyjny, który należy wycinać i aktywnie zwalczać.
To obca roślina, która wypiera rodzime gatunki, niszczy infrastrukturę i sama się rozsiewa szybciej, niż da się ją opanować zwykłą pielęgnacją. Gatunek pochodzi z Chin i północnego Wietnamu, a do Europy trafił jako drzewo parkowe.
Dorosły osobnik wytwarza setki tysięcy nasion, po ścięciu odrasta z pnia i korzeni, a do gleby wydziela substancje hamujące wzrost sąsiednich roślin. W Polsce zajmuje głównie tereny przekształcone przez człowieka, pobocza i zaniedbane skwery, coraz wyraźniej zagraża jednak także dolinom rzecznym.
Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska ostrzega, że bożodrzew już dziś uszkadza nawierzchnie, kanalizację i fundamenty, a w dłuższej perspektywie może obniżać naturalną różnorodność biologiczną. Zarządy zieleni regularnie usuwają jego samosiewy, również okazy o znacznych rozmiarach.
Prawo idzie w ślad za tym stanowiskiem. Bożodrzew gruczołowaty figuruje na unijnej liście inwazyjnych gatunków obcych stwarzających zagrożenie dla Unii, a w Polsce obowiązuje zakaz jego wprowadzania do środowiska, uprawy, rozmnażania i sprzedaży bez zezwolenia.
Jednocześnie ustawa o ochronie przyrody zwalnia z obowiązku uzyskiwania zgody na wycinkę drzew i krzewów należących do takich gatunków, niezależnie od obwodu pnia, wieku i stanu zdrowotnego. Wyjątek nie jest furtką dla samowoli, tylko narzędziem ułatwiającym eliminację rośliny, której pozostawienie działa na niekorzyść rodzimej przyrody.
Bożodrzewy są piękne, ale też groźne dla ekosystemów. Fot. AnRo0002.Samo ścięcie widocznej części drzewa rzadko kończy problem. Najskuteczniejsze okazuje się łączenie usuwania siewek, wycinania starszych pędów, ograniczania odrostów korzeniowych i wieloletniej kontroli terenu, a tam, gdzie jest to dopuszczalne, także zabiegów chemicznych na świeżo odsłoniętej tkance.
Instytucje ochrony przyrody zachęcają więc właścicieli działek i zarządców terenów zieleni, by nie traktowali ajlantu jak ozdoby wartej zachowania. Im wcześniej zostanie usunięty, zanim nasiona trafią na kolejne siedliska, tym mniejsze szkody poniesie otoczenie.
Źródło: TwojaPogoda.pl

