Ubiegła zima okazała się najmroźniejszą i najbardziej śnieżną od 13 lat. Po wielu bardzo łagodnych sezonach zimowych musieliśmy się zmagać w wyjątkowo niskimi temperaturami i nadzwyczaj długim zaleganiem pokrywy śnieżnej. Koszty ogrzewania wielu Polaków uderzyły po kieszeni.
Nic więc dziwnego, że z niepokojem sprawdzamy najnowsze prognozy obawiając się powtórki ze stycznia i lutego. Niestety, najnowsze prognozy nie napawają optymizmem, ponieważ w atmosferze ziemskiej będą w jednym momencie ścierać się najróżniejsze zjawiska.
Aby uzyskać pełen obraz pogody panującej nadchodzącej zimy, przenalizowaliśmy wszystkie najpopularniejsze i najbardziej wiarygodne meteorologiczne modele numeryczne i wyciągnęliśmy z nich wnioski oparte na naszym własnym doświadczeniu.
Chłodne półroczne będzie podzielone na dwa okresy odmienne pod względem panującej aury. W listopadzie i grudniu Polska będzie się znajdować pod wpływem głębokich niżów znad północnego Atlantyku. Będą one powodować duże zróżnicowanie ciśnienia wraz z wyżami ze wschodu kontynentu.
To oznacza, że musimy się liczyć z chmurną i bardzo wilgotną aurą. Przejście każdego układu niżowego przez rejon Bałtyku przynosić nam będzie częste i obfite deszcze oraz porywisty wiatr, który będzie mieć postać wichur, niekiedy niszczycielskich w skutkach.
Ostatnie zimy odzwyczaiły nas od orkanów, to się jednak zmieni. Są też pozytywne strony obecności głębokich niżów, ponieważ będą one zaciągać ciepłe masy z południa, więc do końca roku temperatury będą podwyższone i sroga zima nam nie grozi. W zamian wyjątkowo długo przeciągać się będzie jesień.

Europa zmieni się w kostkę lodu. Będzie totalny paraliż
Zmiany nadejdą w styczniu, kiedy cyrkulacja nad Europą i Atlantykiem ponownie się zmieni. Wtedy będziemy mieć dwa obszary obniżonego ciśnienia, jeden nad Atlantykiem, a drugi nad północną i wschodnią Europą. Polska znajdzie się niemal dokładnie między nimi.
Nie oznacza to niczego dobrego, ponieważ niż skandynawsko-rosyjski będzie nie tylko przynosić mroźne powietrze znad Arktyki, ale też obfite opady śniegu. Nie będą one panować bez przerwy, ale będą wracać kilkoma falami. Szczególnie sroga zima panować będzie we wschodniej połowie naszego kraju. Im dalej na zachód, tym śniegu i mrozu będzie mniej.
Zarówno w styczniu, jak i lutym, Europa podzielona zostanie przez pogodę. W krajach zachodnich i południowych będzie ciepło, zaś na północy i wschodzie zimno i śnieżnie. Pamiętajmy, aby póki co prognozę traktować orientacyjnie jako pewien trend, który nas może czekać. Z biegiem tygodni przewidywania będą coraz dokładniejsze.
Źródło: TwojaPogoda.pl

