Meteorolodzy z Gidrometcentru zapowiadają ciężki początek zimy w naszej części kontynentu. Po nietypowo ciepłym październiku i listopadzie grudzień miałby przynieść średnie temperatury poniżej normy wieloletniej, od Polski przez Ukrainę aż po zachodnie rubieże Rosji.
Oznaczałoby to, że prawdziwa zima nadeszłaby wyraźnie wcześniej niż w ostatnich latach i od razu przyniosłaby nie tylko silne mrozy, ale też obfite opady śniegu, zwłaszcza we wschodniej połowie Polski oraz w górach.
To szczególnie złe wieści dla Ukrainy. Poważne zniszczenia infrastruktury energetycznej grożą tam brakiem prądu i ogrzewania już podczas pierwszych fal arktycznego chłodu, na samym początku długiej zimy.
Co ciekawe, rosyjska zapowiedź stoi w jaskrawej sprzeczności z wyliczeniami wiodących modeli numerycznych, zarówno europejskich, jak i amerykańskich. Z ich projekcji wynika, że grudzień i kolejne miesiące zimowe mają być nadzwyczaj łagodne.
Dotąd predykcje Rosjan niemal kropka w kropkę powielały zachodnie scenariusze. Tym razem nastąpiła diametralna zmiana, choć nie wiadomo, z jakiego powodu. Uderza zwłaszcza to, że strefa srogiej zimy jest wyjątkowo wąska i obejmuje właściwie tylko pas od wschodniej Polski po zachodnie krańce Rosji.
Wygląda to tak, jakby mapę naciągnięto celowo, a wąski korytarz chłodu ma uprawdopodobnić scenariusz, którego nie potwierdza żaden niezależny model i który przy przewidywanym układzie cyrkulacji atmosferycznej pozostaje mało prawdopodobny.

Amerykańska pogoda dla Polski do czerwca 2027
Sezonowe prognozy i tak obarczone są dużą niepewnością, a tak precyzyjnie wytyczona „strefa mrozu” budzi dodatkowe wątpliwości. Zamiast traktować ten obraz jako wyrok, lepiej czytać go jako jeden z wielu możliwych wariantów, i poczekać na kolejne aktualizacje modeli, które zwykle dopiero głęboką jesienią zaczynają z większą konsekwencją rysować charakter zimy.
Źródło: TwojaPogoda.pl

