Rzym nazywany jest miastem siedmiu wzgórz. Najwyższe wzniesienia znajdują się na południowo-wschodnich przedmieściach metropolii, gdzie położone jest jezioro Albano. To miejsce wypoczynku Rzymian w skwarne dni, a także papieży, bo nad jeziorem w Castel Gandolfo położona jest ich letnia rezydencja.
Reakcja łańcuchowa możliwa w każdej chwili
Nie wszyscy jednak wiedzą, że jezioro wypełnia krater wulkanu, który po raz ostatni wybuchał 400 tysięcy lat temu. Chociaż wydawało się, że jest to wulkan wygasły, to jednak pod ziemią wciąż zachodzą procesy, które jego status mogą zmienić. Nie raz bowiem okazywało się, że wulkany, które uznano za wygasłe, niespodziewanie się budziły. 6 kilometrów pod powierzchnią znajduje się komora magmowa, w której panuje duże ciśnienie.
Co więcej, mieszkańcy zaczęli donosić służbom cywilnym w Castel Gandolfo o niewybuchach, które znajdują się już na głębokości zaledwie 1,5 metra i to w pobliżu popularnych plaż. Choć problem znany był od dawna, to jednak nie spodziewano się, że ładunków jest tak dużo i że zaczynają one bezpośrednio zagrażać wypoczywającym.
Niektórzy naukowcy są zdania, że wybuch jednej bomby może pociągnąć za sobą istną reakcję łańcuchową, odpalić tysiące innych ładunków i spowodować uszkodzenie dna jeziora, które jest przecież zaczopowanym kraterem wulkanu. Czy może to doprowadzić do erupcji wulkanu? Tego nie wiemy, ale też nikt nie chce się o tym przekonać na własnej skórze.
Rzym rujnowany był wiele razy
Wulkan Albano jest nieprzewidywalny. Świadczyć mogą o tym bardzo groźne zjawiska, do których doszło w 406 i 396 roku przed naszą erą, gdy największe jezioro wulkaniczne w Europie, nasycone gigantycznymi ilościami dwutlenku węgla, zachowało się jak butelka wstrząśniętego gazowanego napoju. Poziom wody zaczął rosnąć aż nastąpiło przelanie jeziora. Tysiące metrów sześciennych wody spłynęło na Rzym powodując niszczycielską w skutkach powódź.
Od 30 lat nie tylko wzrastająca ilość dwutlenku węgla spędza sen z powiek wulkanologom, lecz również coraz częstsze roje trzęsień ziemi występujących w promieniu 5-6 kilometrów od wulkanicznego krateru. Ostatnie badania dowodzą, że wulkan jest wciąż aktywny, lecz drzemie. W ciągu minionych 50 lat góra podniosła się o około 30 cm. Erupcja może więc nastąpić w każdej chwili, ale urządzenia pomiarowe zamontowane w rejonie wulkanu z całą pewnością zawczasu przed nią ostrzegą.

Miasto runęło w kilka sekund. Główna ulica stała się bezkresnym polem
Przed tym, co czeka Rzym, przestrzegał sejsmolog Raffaele Bendandi, autor nieuznawanej teorii tłumaczącej naturę i powstawanie trzęsień ziemi, który zasłynął, gdy przewidział zawczasu kilka niszczycielskich wstrząsów. Ostrzegł m.in. przed wstrząsami z 13 stycznia 1915 roku w mieście Avezzano, a także w Senigallii 8 lat później i we Friuli w 1976 roku. Za każdym razem ginęły tysiące osób, ale władze na jego przepowiednie były głuche.
Bendandi wstrząsy prognozował na podstawie zjawisk astronomicznych, obserwując ruch planet, był bowiem przekonany, że planety Układu Słonecznego wpływają na procesy geologiczne na Ziemi. Niestety, nigdy nie wytłumaczył, jak dokładnie działa ten mechanizm. Bendandi zmarł w 1979 roku, a większość jego prac przepadła.
Słynny sejsmolog podał dokładną datę
Ponoć w jednej z nich znajdowała się przepowiednia potężnego trzęsienia ziemi, które ma nawiedzić Rzym w dniu 11 maja. Jako że nie wiadomo którego roku, mieszkańcy Rzymu corocznie panicznie reagują na tę datę. Niektórzy, bardziej strachliwi Rzymianie, zawsze tego dnia biorą urlop i wyjeżdżają wraz z dziećmi za miasto. Inni wolą spędzać dzień z dala od zabudowań, a śpią pod namiotem w ogródkach lub miejskich parkach.

Wulkan na Śląsku wyrzucił ogromne ilości lawy. Wygląda przepięknie
Rzym mocno ucierpiał m.in. w wyniku olbrzymiego trzęsienia w 1349 roku. Poważnemu uszkodzeniu uległy wówczas największe zabytki, w tym słynne Koloseum. Warto dodać, że jedna z przepowiedni wieszczy, że zapowiedzią końca świata ma być całkowite zniszczenie Koloseum, a także Watykanu.
Źródło: TwojaPogoda.pl

