IMGW-PIB monitoruje suszę hydrologiczną utrzymującą się od wielu miesięcy na rzekach. Z powodu wyjątkowo niskich sum opadów i podwyższonych temperatur poziom wód jest skrajnie niski, niekiedy ocierając się lub nawet przekraczając historyczne minima.
Obecnie najtrudniejsza sytuacja ma miejsce we wschodniej i centralnej części kraju. Tam też na mapie zagrożeń hydrologicznych szarych stref jest najwięcej. Na pozostałym obszarze susza hydrologiczna występuje miejscami, ale jej zasięg powoli rozszerza się.
Nadchodzące upały mogą jeszcze bardziej przyspieszyć ubywanie wody z rzek, a także obniżać poziom wód powierzchniowych i gruntowych. Susza może wpływać na ekosystemy niszcząc siedliska fauny i flory, rolnictwo, zaopatrzenie w wodę pitną oraz gospodarkę, a także zwiększać ryzyko pożarów torfowisk, traw i lasów.
Do końca przyszłego tygodnia najwięcej deszczu spadnie w województwach zachodnich, północnych i centralnych, od 20 do 50 litrów na metr kwadratowy, jednak głównie podczas burz, a to oznacza, że będą one przelotne i wyłącznie lokalne. Nie pomogą we wszystkich miejscach, gdzie są potrzebne.
Najgorzej będzie na południu i wschodzie, gdzie sumy opadów w tym okresie wyniosą przeważnie od 5 do 20 litrów, ale miejscami poniżej 5 litrów, a to wyjątkowo mało, aby sytuacja zaczęła się poprawiać. Należy oczekiwać, że rzeki będą tam wysychać na potęgę.
Jednak same opady to nie wszystko, jest potrzeba podjęcia szeroko zakrojonych i długofalowych działań, aby skutki susz złagodzić. To przede wszystkim odtwarzanie mokradeł i terenów podmokłych, które magazynują wodę, a także promowanie małej retencji, np. poprzez stawy, rowy melioracyjne czy zbiorniki przydomowe.
Obszary występowania na rzekach suszy hydrologicznej. Fot. IMGW-PIB.Istotne jest też sadzenie drzew i odtwarzanie lasów, które poprawiają retencję wody i zmniejszają parowanie. Konieczne jest też ograniczenie nadmiernego poboru wód gruntowych. Warto też edukować społeczeństwo w sprawie ograniczenia marnowania wody.
Źródło: TwojaPogoda.pl

