Pierwsza połowa tygodnia była wyjątkowo chłodna, deszczowa i wietrzna. Zupełnie nie przypominała nam pełni lata, lecz jesień. Niektórzy mówili, że wróciła aura z naszego dzieciństwa, ponieważ właśnie takie były wakacje jeszcze w latach 70., 80., i 90. ubiegłego wieku.
W środę (22.07) nad ranem w Łodzi temperatura spadła do zaledwie 6 stopni, a przy gruncie do 4 stopni. Tak zimno nie było tam w lipcu od 7 lat. Na tle ostatnich 26 lat równie zimno lub jeszcze zimniej było tylko trzykrotnie. To świadczy o skali tej anomalii.
Przyczyna to spływ arktycznego powietrza, które w drugiej połowie tygodnia zacznie być sukcesywnie wypierane przez coraz cieplejsze masy napływające z południa. Im bliżej weekendu, tym będzie goręcej, ale też słoneczniej i już bez opadów i burz.
W sobotę (25.07) termometry pokażą przeważnie od 25 do 27 stopni, a na zachodzie do 28-29 stopni. Jednak jeszcze cieplej ma być w niedzielę (26.07). Począwszy od godziny 13:00 na południu, wschodzie i w centrum termometry przekroczą 30 stopni, osiągając do godziny 17:00 maksymalnie do 32-33 stopni.
Chociaż skwarnie zrobi się tylko na kilka godzin, to jednak odpoczynek od żaru nie potrwa długo, raptem dwa dni. Od środy (29.07) upał wróci, tym razem na dłużej, w dodatku będzie znacznie intensywniejszy. W ciągu 2-3 dni niemal w całym kraju temperatura przekroczy 35 stopni w cieniu.
Przełom lipca i sierpnia może nam przynieść jak dotychczas największą falę skwaru od początku tego lata. Jeśli prognozy wiodących modeli numerycznych potwierdzą się, to ekstremalne temperatury utrzymają się przez ponad tydzień i mogą w najgorętszych dniach dochodzić do 40 stopni.
Prognoza pogody na 5 sierpnia.Tym razem będzie to żar w wersji suchej i słonecznej, dlatego wilgotność względna powietrza będzie z każdym dniem coraz niższa, a odczuwalna temperatura dzięki temu będzie bardziej znośna, niż gdyby było wilgotno, a przez to parno i duszno.
Źródło: TwojaPogoda.pl

