Meteorolodzy z rosnącym niepokojem obserwują, jak intensywnie nagrzewają się wody środkowej i zachodniej części Morza Śródziemnego. Dane satelitarne programu Copernicus pokazują, że w ostatnich dniach temperatura powierzchni morza od Lazurowego Wybrzeża aż po Baleary przekraczała normę wieloletnią aż o pięć stopni. To anomalnie ciepłe morze staje się dziś jednym z kluczowych czynników wpływających na pogodę w Europie.
Źródłem tego zjawiska jest napływ niezwykle gorącego powietrza znad północnej Afryki. Od drugiej połowy maja temperatury powietrza od Hiszpanii po Włochy biją historyczne rekordy. Na Sardynii termometry pokazywały ostatnio nawet 47 stopni, a na Sycylii - 48 stopni w cieniu. Meteorolodzy ostrzegają, że na przełomie lipca i sierpnia upały mogą być jeszcze silniejsze.
Tak silnie nagrzana woda w Morzu Śródziemnym ma bezpośredni wpływ na powstawanie i rozwój niżów genueńskich - układów niskiego ciśnienia, które formują się w rejonie Zatoki Genueńskiej. Wyższa temperatura powierzchni morza intensyfikuje parowanie, dostarczając atmosferze ogromne ilości energii cieplnej i wilgoci.
Nadmiar ciepła i pary wodnej sprzyja intensywnym procesom konwekcyjnym, które stanowią motor napędowy tych cyklonów. W rezultacie niże genueńskie stają się potężniejsze, niosą silniejsze wiatry i znacznie większe ilości opadów, co zwiększa ryzyko gwałtownych ulew i powodzi.
Ciepła powierzchnia morza destabilizuje dolne warstwy atmosfery. Gdy nad tak nagrzane wody napływają chłodniejsze masy powietrza znad północy, na przykład z rejonu Alp, powstaje ostry kontrast termiczny. To właśnie on wzmacnia cyrkulację cykloniczną i przyspiesza rozwój głębokich, dynamicznych niżów.
Dla Polski niże genueńskie oznaczają przede wszystkim dostawę ogromnych ilości wilgoci. Układy te, wędrując znad Włoch, najczęściej uderzają w południowe regiony kraju - Śląsk, Małopolskę i Podkarpacie. Szczególnie narażone są tereny górskie i podgórskie, gdzie efekt orograficzny dodatkowo wzmacnia opady.
Woda w Morzu Śródziemnym jest wyjątkowo ciepła. Fot. Copernicus EU.Historia pokazuje, jak groźne bywają skutki takich sytuacji. W przeszłości niże genueńskie wielokrotnie przynosiły w dorzeczach Wisły i Odry ulewne deszcze w bardzo krótkim czasie, przeciążając systemy rzeczne i wywołując poważne powodzie. Zmiany trajektorii tych układów, związane z anomalnie ciepłym morzem, mogą jeszcze bardziej zwiększać zagrożenie.
Dokładnie taki scenariusz rozegrał się we wrześniu 2024 roku. Morze Śródziemne było wówczas o około 2 stopnie cieplejsze niż zwykle o tej porze roku. Intensywne parowanie wzmocniło niż imieniem Borys, który w połowie miesiąca przyniósł na południe Polski rekordowe ulewy.
Na wielu wodowskazach padły wówczas historyczne maksima poziomu wody. Pod wodą znalazły się liczne miejscowości w województwach dolnośląskim, opolskim i śląskim. Straty materialne okazały się ogromne, a wydarzenia te przypomniały, jak silny wpływ na pogodę w Polsce może mieć temperatura odległego Morza Śródziemnego.
Źródło: TwojaPogoda.pl


