Nad Polskę szerokim strumieniem wlewa się powietrze polarno-morskie, którym jeszcze przed kilkoma dniami oddychali mieszkańcy Grenlandii i Islandii. Z tego powodu jest bardzo rześko. Dodatkowo niską temperaturę odczuwalną obniżają częste opady i porywisty wiatr.
Taka jesienna, niespokojna, aura ma się utrzymać do połowy tygodnia. Nadal będzie padać, chwilami intensywnie, nie zabraknie też bardzo silnego wiatru, szczególnie w środę (8.07), kiedy możliwa jest nawet wichura.
Temperatury zupełnie nie będą przypominać lipca, ponieważ na północy i wschodzie termometry pokażą w strugach deszczu zaledwie około 15-17 stopni. Jeszcze zimniej będzie nocami i wczesnymi porankami, ponieważ spodziewamy się spadków poniżej 15 stopni, miejscami do zaledwie 10 stopni.
W drugiej połowie tygodnia pogoda zacznie się zmieniać na lepsze, ale nie od razu i nie we wszystkich regionach. Chociaż popołudniami będzie się dość szybko ocieplać, to jednak noce i ranki nadal pozostaną zimne, a nawet jeszcze bardziej się ochłodzą.
Szczególnie zimno będzie w czwartek i piątek (9-10.07) nad ranem, gdy większość z nas będzie zmierzać do pracy. Temperatura na przeważającym obszarze kraju spadnie do 7-9 stopni, a lokalnie do zaledwie 5 stopni.
Odczuwalnie zrobi się przenikliwie zimno, zwłaszcza, że nadal będzie mocno wiać, przeważnie w porywach do 50-60 km/h. Bez cieplejszego odzienia się nie obejdziemy, w przeciwnym razie ryzykować będziemy przeziębieniem.

8 lipca w tych regionach możliwe awarie prądu i zerwane dachy
Cieplejsze noce i poranki wrócą dopiero pod sam koniec tygodnia, ale nawet wtedy na przeważającym obszarze kraju temperatura nie przekroczy 15 stopni. Są i dobre tego strony, bo przy chłodnym powietrzu dobrze się będzie spało. Osoby wymęczone niedawnymi tropikalnymi nocami, mogą liczyć na dalszą regenerację.
Źródło: TwojaPogoda.pl

