FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Krótkie ochłodzenie, potem nowa fala żaru. Jest dokładna data

Chociaż fala skwaru jeszcze nie dobiegła końca, to jednak w prognozach widoczna jest już następna, równie intensywna, ale tym razem znacznie dłuższa. Wiemy, kiedy się rozpocznie i gdzie będzie najgoręcej.

Przed nami kolejna fala skwaru. Fot. Pixabay.
Przed nami kolejna fala skwaru. Fot. Pixabay.

Krótko będziemy odpoczywać od męczącego żaru. Zanim jednak poczujemy orzeźwiające ochłodzenie na twarzy, najpierw powietrze polarno-morskie musi wyprzeć zalegającą nad Polską rozgrzaną do czerwoności masę zwrotnikową, co nie będzie ani łatwe, ani też szybkie.

We wtorek (30.06) upalnie nadal będzie na południu, wschodzie i w centrum. Termometry pokażą tam od 30 do 35 stopni. Na zachodzie i północy żar ustąpi, jednak wciąż będzie gorąco, przeważnie powyżej 25 stopni. Wszędzie parno i duszno za sprawą opadów i burz.

Zdecydowane ochłodzenie poczujemy dopiero w środę (1.07), ale tylko na północy i zachodzie, gdzie temperatura spadnie do zaledwie 15-20 stopni. Dla porównania w całej wschodniej połowie kraju będzie upalnie, od 30 do 37 stopni. Różnica między zachodem a wschodem będzie ogromna i sięgnie nawet 20 stopni.

Czwartek (2.07) będzie pierwszym od tygodnia dniem bez upału w całym kraju. Początkowo utrzyma się jeszcze gorąca masa powyżej 25 stopni, ale koniec tygodnia zapowiada się przyjemniejszy, z optymalnymi dla naszego dobrego samopoczucia temperaturami od 17 do 23 stopni, tylko miejscami do 25 stopni.

Szczególnie chłodno będzie nocami i o porankach, ponieważ przy większych rozpogodzeniach temperatura może spadać nawet poniżej 10 stopni. Lepiej będzie się nam spać, jednak w drodze do pracy możemy zmarznąć.

Chociaż pojawią się większe rozpogodzenia, to jednak częściej może padać, miejscami też grzmieć. Trochę wody przyda się wyschniętej i spalonej żarem przyrodzie, zwłaszcza, że w przyszłym tygodniu nadejdzie kolejna fala skwaru.

Rozpocznie się ona w środę (8.07) i może potrwać nawet przez kolejny tydzień. Jej apogeum przypadnie na weekend (11-12.07), kiedy znów termometry na przeważającym obszarze kraju pokażą powyżej 35 stopni, a miejscami do 40 stopni.

Niewykluczone, że ustanowione w ostatnich dniach rekordy zostaną pobite. Tym razem najwyższych temperatur i najdłuższego zalegania upalnego powietrza spodziewać się trzeba w południowej połowie kraju. Najmniejsze ryzyko upału obejmie regiony północno-wschodnie.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news