Nie tylko dotychczasowe rekordy temperatury, niektóre utrzymujące się od stulecia, na naszych oczach są poprawiane. Podobnie będzie też w przypadku rekordowej ulewy, która jeśli spadnie na obszar zabudowany, gdzie dominuje betonoza, może się okazać dramatyczna w skutkach.
Rosnąca temperatura spowodowana zmianami klimatu sprawia, że atmosfera może pomieścić więcej pary wodnej. Zgodnie z równaniem Clausiusa-Clapeyrona, każdy stopień wzrostu temperatury pozwala powietrzu zatrzymać około 7 procent dodatkowej wilgoci.
W rezultacie nadmiar wilgoci w cieplejszej atmosferze może prowadzić do rekordowo intensywnych opadów deszczu. Takie ulewy zwiększają prawdopodobieństwo powodzi oraz poważnych szkód materialnych i zagrożenia dla ludzi. Zmiany klimatu sprawiają, że ekstremalne zjawiska pogodowe stają się częstsze i silniejsze.
Nie sposób przewidzieć z wyprzedzeniem, w której miejscowości w Polsce, ani też kiedy, przejdzie rekordowa ulewa. Można się jednak na nią przygotować. Regularnie sprawdzaj prognozy pogody i oficjalne alerty IMGW lub aplikacji pogodowych. Przygotuj zestaw awaryjny z wodą pitną, żywnością długoterminową, latarką, bateriami, lekami, dokumentami i gotówką.
Oczyść rynny, odpływy i studzienki wokół domu, a w razie zagrożenia zalaniem przygotuj worki z piaskiem lub inne zabezpieczenia. Przenieś wartościowe rzeczy na wyższe piętra, ustal plan ewakuacji z rodziną i unikaj jazdy oraz chodzenia przez zalane tereny. Naładuj wszystkie urządzenia i w razie potrzeby odłącz prąd oraz gaz.
O tym, że nadciąga w ich kierunku rekordowa ulewa nie wiedzieli też mieszkańcy Sułoszowej, jednej z najdłuższych wsi w Polsce, położonej na północny zachód od Krakowa. Wczesnym wieczorem po gorącym dniu 18 maja 1996 roku niebo zaczęło przybierać złowieszcze barwy. Gdy zaczęło padać, nie chciało przestać. Z każdą minutą deszcz padał coraz mocniej i mocniej aż osiągnął ekstremalne natężenie, jakiego nigdy wcześniej nie widzieli nawet najstarsi mieszkańcy.
Jak wynika z analiz prof. dr hab. Tadeusza Niedźwiedzia z Uniwersytetu Śląskiego, w ciągu godziny spadło do 180 litrów deszczu na metr kwadratowy ziemi. Dla porównania norma opadów dla całego maja wynosiła tam około 75 litrów. To oznacza, że w 60 minut spadło więcej wody niż normalnie powinno przez dwa maje.
Deszczówka szerokimi strumieniami spływała z wzniesień zasilając Prądnik przepływający przez dolinę, w której położona jest Sułoszowa. Niepozorny zwykle potok wezbrał do wysokości ponad 2 metrów. Niczym tsunami zaczął zalewać zabudowania, porywając ze sobą wszystko, co napotkał na drodze.
Jak czytamy na profilu OSM Skała, zalanych zostało 160 budynków, przerwanych 90 mostków oraz uszkodzonych lub zniszczonych 9 kilometrów szos i 4 kilometry dróg wojewódzkich. Niestety, ofiarą powodzi błyskawicznej padło też 9 krów, które się utopiły. Na szczęście nie ucierpiał żaden mieszkaniec, choć naprawdę niewiele brakowało.
Straty materialne były przeogromne. Szkody poczynione przez żywioł usuwano całymi miesiącami. Pech chciał, że zaledwie kilka dni wcześniej Sułoszową też nawiedziła potężna ulewa, która spowodowała szkody. Nikt nie spodziewał się, że to miało być zaledwie preludium kataklizmu.
Tak nawalne opady zdarzają się niezwykle rzadko, zaledwie raz na tysiąc lat. Aby mogło do nich dojść musiało być spełnionych kilka warunków. A przede wszystkim przejście niezwykle wychłodzonych chmur burzowych, na styku zróżnicowanych mas powietrza.
Ulewa miała nieduży zasięg, zaledwie kilku kilometrów, z czego największa ściana wody spadła na obszar o średnicy tylko kilkuset metrów. Przed tym żywiołem nie sposób się zabezpieczyć. Za każdym razem prowadzi do katastrofy.

Opady o sumie przekraczającej 50 litrów na metr kwadratowy w ciągu godziny są bardzo rzadkie, zdarzają się prawie corocznie, ale tylko w kilku miejscowościach, a przecież jest ich w Polsce ponad 100 tysięcy.
Źródło: TwojaPogoda.pl


