FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Zakazana wyspa otwiera się po 100 latach izolacji

Turyści mogą wreszcie zobaczyć wyjątkową wyspę, której mieszkańcy żyją w całkowitym odcięciu od świata, bez dróg asfaltowych, telefonów i internetu. To jedno z ostatnich miejsc, gdzie można się poczuć jak przeszło stulecie temu.

Zakazana wyspa widoczna z lotu ptaka. Fot. Pixabay.
Zakazana wyspa widoczna z lotu ptaka. Fot. Pixabay.

Niʻihau, nazywana Zakazaną Wyspą, przez ponad stulecie pozostawała niemal całkowicie odcięta od świata. Dopiero w ostatnich latach jej właściciele zaczęli w bardzo ograniczonym zakresie wpuszczać turystów, oferując im krótki, ściśle nadzorowany kontakt z tym wyjątkowym miejscem.

Wyspa leży zaledwie 27 kilometrów na południowy zachód od Kauai na Hawajach. W 1864 roku kupiła ją od króla Kamehameha V szkocka rodzina Sinclair za 10 tysięcy dolarów w złocie, zobowiązując się chronić jej mieszkańców i tradycyjny sposób życia przed wpływami zewnętrznymi.

W 1915 roku wnuk założyciela, Aubrey Robinson, wprowadził całkowity zakaz wstępu dla osób postronnych. Od tego czasu na wyspie mogli przebywać jedynie jej stali mieszkańcy, członkowie rodziny właścicieli oraz nieliczni zaproszeni goście i przedstawiciele władz.

Obecnie na Niʻihau żyje od 70 do 130 osób, głównie rdzennych Hawajczyków. To jedyne miejsce na świecie, gdzie hawajski pozostaje głównym językiem codziennym. Na wyspie nie ma dostępu do internetu, bieżącej wody ani dróg asfaltowych. Mieszkańcy piorą ubrania w strumieniach, oświetlają domy lampami naftowymi, a poruszają się konno i rowerami.

Rodzina Robinsonów wprowadziła surowe zasady, by chronić lokalną społeczność. Wszelkie używki są tam zabronione, a ich posiadanie grozi trwałym wygnaniem z wyspy. Dzięki tym restrykcjom zachowano autentyczną hawajską kulturę i nietkniętą przyrodę w stopniu niespotykanym nigdzie indziej.

W ostatnich latach wyspa wreszcie zaczęła się powoli otwierać na turystów. Póki co organizowane są jednodniowe wycieczki helikopterem z Kauai. Są one starannie limitowane i odbywają się wyłącznie za zgodą właścicieli, którzy dbają o to, by nie zakłócić spokojnego życia mieszkańców.

Zakazana wyspa widoczna z lotu ptaka. Fot. Pixabay.

Podczas takiej wizyty turyści mogą przez około 3 godziny przebywać na jednej z plaż, pływać, nurkować z rurką i zbierać muszelki. Nie mają jednak możliwości noclegu, samodzielnego zwiedzania ani wchodzenia do wiosek. Cały pobyt odbywa się pod stałym nadzorem przewodników.

Niʻihau pozostaje dziś jednym z ostatnich miejsc na Hawajach, gdzie można zobaczyć autentyczną kulturę i naturę sprzed ery masowej turystyki. Jej ograniczona dostępność sprawia, że wyspa wciąż chroni to, co najcenniejsze, czyli spokój, tradycję i tożsamość swoich mieszkańców.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news