FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Jest pięć razy większa od Polski. Jeszcze nikt po niej nie chodził

Na środku Oceanu Spokojnego odkryto coś ogromnego, pięć razy większego od Polski, co jest skutkiem działalności ludzi mieszkających nawet tysiące kilometrów dalej.

Pośrodku Pacyfiku znajduje się wyspa, po której nie można chodzić. Fot. NASA.
Pośrodku Pacyfiku znajduje się wyspa, po której nie można chodzić. Fot. NASA.

W 1997 roku dokonano zatrważającego odkrycia. Kapitan Charles Moore, amerykański oceanograf i żeglarz, podczas rejsu z Hawajów do Kalifornii po regatach Transpacific Yacht Race, niespodziewanie wpłynął w ogromne pole unoszących się śmieci w jednym z najodleglejszych rejonów oceanu.

Jego relacje i późniejsze badania zwróciły uwagę świata na wyjątkowo palący problem. Odpady wyrzucane na wybrzeżach i do rzek, a także ze statków, trafiają do oceanów są transportowane przez prądy do centrum Wiru Północnego Pacyfiku.

Tam spokojne wody powodują, że śmieci pozostają uwięzione i powoli się gromadzą. Najstarsze przedmioty mają nawet ponad 50 lat. Tworzą one Wielką Pacyficzną Plamę Śmieci. To ogromne skupisko plastikowych odpadów unoszących się na powierzchni Oceanu Spokojnego.

Nie jest to jednak zwarta wyspa śmieci, lecz rozproszona zawiesina mikroplastików, fragmentów i większych przedmiotów. Powstała w wyniku działania prądów oceanicznych, które niczym wir wciągają i zatrzymują odpady na obszarze o powierzchni około 1,6 miliona kilometrów kwadratowych.

Plama powstawała stopniowo od lat 50. ubiegłego wieku wraz z masową produkcją plastiku. Głównym sprawcą jej powstania jest człowiek. Plastik nie ulega biodegradacji, tylko fotodegradacji, rozpada się na coraz mniejsze kawałki pod wpływem słońca i fal.

W efekcie 99,9 procent plamy stanowią tworzywa sztuczne. Plama jest pięć razy większa od Polski, co czyni ją jednym z największych skupisk odpadów na Ziemi. Zawiera około 80-130 tysięcy ton plastiku i nawet 1,8 biliona kawałków.

Aż połowa masy plamy to porzucone sieci rybackie pochodzące głównie z Azji. Te „duchowe sieci” nadal łowią ryby, żółwie i ssaki morskie, przyczyniając się do śmierci setek tysięcy zwierząt rocznie.

Plama nie jest statyczna. Prądy ciągle ją zmieniają, a mikroplastiki wchodzą do łańcucha pokarmowego. Znajduje się je już w rybach, ptakach morskich, a nawet w soli kuchennej i ludzkim organizmie. Dotychczas udało się wyciągnąć setki ton śmieci, ale to zaledwie ułamek problemu. Plama nadal rośnie, bo co roku do oceanów trafiają kolejne miliony ton plastiku.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news