FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Olbrzymi zielony wir w Zatoce Gdańskiej. Eksperci biją na alarm

Satelita dostrzegł w wodach Morza Bałtyckiego zaskakujące zjawisko. To zielony wir o średnicy kilkudziesięciu kilometrów. To ostrzeżenie, że w naszym morzu dzieje się coś bardzo niepokojącego.

Zdjęcie satelitarne wiru w wodach Bałtyku. Fot. NASA.
Zdjęcie satelitarne wiru w wodach Bałtyku. Fot. NASA.

Satelita środowiskowy Landsat-8 uwiecznił fascynujące zjawisko w wodach Morza Bałtyckiego, m.in. w Zatoce Gdańskiej i Zatoce Fińskiej. Od razu uspokajamy, że nie jest to manifestacja obcych, lecz zupełnie naturalny fenomen, który jednak może nas bardzo zaniepokoić.

Jego źródłem jest fitoplankton, czyli mikroskopijne organizmy roślinne, w tym glony, które są bogate w chlorofil, mieniąc się na zielono. Z powodu słabego wiatru, niewielkiego sfalowania i znacznie wyższej niż zwykle temperatury wód morskich, glony zaczęły się błyskawicznie rozprzestrzeniać.

Nie wiemy jakiego typu są to glony, ale najpewniej cyjanobakterie, czyli algi w kolorze niebiesko-zielonym. Utworzyły one wir, ponieważ w ten sposób składniki odżywcze z morskich głębin, gdzie woda jest chłodniejsza, unoszą się ku powierzchni.

Niestety, te formacje, które przypominają dzieło słynnych malarzy, świadczą także o degradacji bałtyckiego środowiska. Okazuje się, że rozprzestrzenianie się glonów spowodowało występowanie martwych stref. Fitoplankton i cyjanobakterie zużywają składniki odżywcze, które dostają się do Bałtyku poprzez wymywanie ich przez deszczówkę z pól uprawnych do rzek.

Glony rozmnażają się na taką skalę, że zużywają olbrzymie ilości tlenu, którego zaczyna brakować dla całej bałtyckiej fauny i flory. Według najnowszych badań naukowców z Uniwersytetu w Turku w Finlandii, martwa strefa ma około 70 tysięcy kilometrów kwadratowych, a więc jest 135 razy większa od Warszawy i zarazem dwukrotnie większa od województwa mazowieckiego.

Martwe strefy to obszary pozbawione tlenu, na których nie występują żadne gatunki morskich stworzeń. Chociaż o tym zjawisku wiadomo od dawna, to jednak do tej pory świat naukowy nie zdawał sobie sprawy, jak zakrojony na szeroką skalę i szybko postępujący jest to proces w Morzu Bałtyckim.

Zdjęcie satelitarne wiru glonów w wodach Zatoki Gdańskiej. Fot. Copernicus EU / Sentinel-2.

Badania zostały zainicjowane i przeprowadzone przez zespół naukowców z Finlandii i Niemiec. Okazuje się, że utrata tlenu jest największa od 1,5 tysiąca lat. Jest to bezpośredni efekt działalności i ekspansji człowieka.

Zanieczyszczenia pochodzą głównie z nawozów sztucznych spływających z pól uprawnych po ścieki bytowe, które dostają się do rzek, a następnie do wód Bałtyku. Tak naprawdę odpowiedzialnymi za ten cały tragiczny w skutkach proces są wszyscy mieszkańcy Europy, a przede wszystkim mieszkańcy wybrzeży Morza Bałtyckiego.

- Obecnie, i jest wielce prawdopodobne, że też w przyszłości, na badanym przez nas obszarze ciągle będzie dochodziło do utraty tlenu wskutek przenikania składników odżywczych z pól uprawnych, uwalnianie się fosforu z osadów dennych i jego wędrówki w górę kolumny wody oraz wskutek globalnego ocieplenia - powiedział Sami Jokinen z Uniwersytetu w Turku.

Naukowcy prognozują, że w kolejnych latach zjawisko to będzie powiększało się. Efektem tego będzie znaczny spadek populacji ryb i masowe wymieranie innych morskich stworzeń.

Najgorszy jest w tym wszystkim fakt, że w ostatnich dekadach prowadzone są na szeroką skalę programy redukcji zanieczyszczeń w Bałtyku u wybrzeży Finlandii i Szwecji. Niestety, naukowcy nie zauważyli tam żadnych oznak odradzania się morskiego ekosystemu. Akcje jednak będą dalej prowadzone, bo być może sytuacja zacznie zmieniać się za kilka dekad.

Źródło: TwojaPogoda.pl / Phys.org / Copernicus EU.

prognoza polsat news