FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Putinowi nie udało się rozpędzić chmur nad Moskwą. Defilada odbyła się w strugach deszczu [ZDJĘCIA]

Czy człowiek potrafi zmieniać pogodę? Odpowiedź na to pytanie dostarczyło nam rosyjskie wojsko, które z okazji rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej, próbowało rozpędzić chmury nad Moskwą. Wydano miliony, a efekt był taki, że Putin się wściekł.

Fot. Pixabay.
Fot. Pixabay.

Kompromitacja rosyjskiej armii, która kosztowała podatników w przeliczeniu 20 milionów złotych i mocno zdenerwowała Władymira Putina. Jak co roku 9 maja podczas rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej, próbowano zapewnić pogodne niebo nad Moskwą, aby czasem na głowy paradujących żołnierzy i dumnych kombatantów nie spadła ani jedna kropla deszczu.

Na ten cel wydano w przeliczeniu kilkanaście milionów złotych. Jednak z rozpędzania chmur wyszły nici. Na nic zdały się zabiegi 10 samolotów An-12, An-26 i Jak-42, które startowały z podmoskiewskiego lotniska Czkałowskij.

Zrzucały one z wysokości 8 kilometrów, w promieniu kilkuset kilometrów od Moskwy, specjalne torebki wypełnione ciekłym azotem, dwutlenkiem węgla i cementem "M-500". Torebki na odpowiedniej wysokości samoistnie się rozpakowywały i w ten sposób miały „zlikwidować” chmury.

Deszcz w Moskwie podczas przelotu śmigłowców w 2021 roku. Fot. Russia Today.

Tak się jednak nie stało. W trakcie uroczystej defilady niebo nad rosyjską stolicą było szczelnie przysłonięte przez chmury, a Plac Czerwony stanął w strugach deszczu przy porywach przeszywającego wiatru. Szacowni goście musieli przywdziać peleryny przeciwdeszczowe, aby nie przemoknąć.

To dowód na to, że sterowanie pogodą jest jeszcze w powijakach i to nawet w kraju, który od lat prowadzi nad tym najbardziej zaawansowane badania. W atmosferze zachodzi tak wiele procesów, których wciąż w pełni nie udało się nam poznać, że jeszcze długo nie będziemy w stanie wstrzymać deszczu i rozpędzić wszystkie chmury wtedy, kiedy nam się zachce, nie wspominając o gigantycznych nakładach finansowych.

Deszcz w Moskwie podczas przelotu samolotów w 2021 roku. Fot. Russia Today.

Za miesiąc kolejna próba manipulowania pogodą, która w przeliczeniu pochłonie nawet 10 milionów złotych, tym razem z okazji Dnia Moskwy, przypadającego na 12 czerwca. Także wtedy wojsko będzie próbowało zapewnić dobrą pogodę, aby mieszkańcy mogli spokojnie wypoczywać na najróżniejszych festynach i piknikach „pod chmurką”. Czy tym razem się uda?

To nie pierwsza wpadka wojska

Jeszcze gorzej było 4 lata temu. Przez całą noc, podczas której trwały gorączkowe przygotowania do uroczystej parady, lał deszcz. Gdy o poranku Moskwianie wyjrzeli za okna, ujrzeli powrót zimy. Cała stolica Rosji znalazła się pod śnieżną pierzynką.

Śnieżny poranek w Moskwie w dniu 9 maja 2017 roku. Fot. Max Pixel.

Gdy na Placu Czerwonym rozpoczęła się parada, nieco się ociepliło, a śnieg przeszedł najpierw w deszcz ze śniegiem, a następnie w deszcz. Niebo nad Moskwą było ponure, całkowicie zasnute szarymi chmurami, a temperatura była wyjątkowo niska, jak na maj, ledwie 2 stopnie.

Na głowy kombatantów zaczęły spadać lodowate krople, ale żaden z nich nie miał przy sobie parasola. Woda pojawiła się też na obiektywach kamer realizujących transmisję na żywo. O ile parasole udało się ukryć, to mokrych kamer już nie.

George W. Bush pokazał w 2005 roku, że wcale nie zatrzymano deszczu. Fot. YouTube.

Chyba najbardziej głośną kompromitacją była defilada z udziałem George'a W. Busha w 2005 roku, który swym parasolem dał wszystkim znać, że nadal pada. Putin wyraźnie nie był tym zachowaniem zachwycony, zwłaszcza, że swój parasol zwinął, próbując wmówić opinii publicznej, że jest odwrotnie. Miał być pokaz władzy nad pogodą, a wyszła wielka wpadka.

Putin zawsze jest przygotowany

Władymir Putin zdaje sobie sprawę z tego, że próby manipulowania pogodą mogą w każdej chwili spalić na panewce, dlatego zawsze ma przy sobie parasol, czy to w Moskwie czy też gdzieś indziej na świecie. Udowodnił to nie raz.

Zdjęcia z finałowego meczu mundialu w Rosji z 2018 roku przejdą do historii, i to nie tylko dlatego, że Francja zdobyła Puchar Świata FIFA po 20 latach od ostatniego zwycięstwa, lecz również z powodu potężnej ulewy, która doprowadziła do zerwania transmisji na żywo z dekoracji francuskiej reprezentacji.

Na scenie, którą rozstawiono na środku boiska na moskiewskim stadionie Łużniki, prezydenci Rosji, Francji i Chorwacji dziękowali piłkarzom za świetną grę i dekorowali ich medalami. Wtedy doszło do oberwania chmury, na które przygotowany był jedynie Władymir Putin, ponieważ tylko on został osłonięty przez swoją obstawę parasolem.

Podczas dekoracji po finałowym meczu Mundialu w Rosji w 2018 roku tylko Putin miał parasol. Fot. FIFA TV.

Emmanuel Macron, prezydent Francji, i Kolinda Grabar-Kitarović, prezydent Chorwacji, stali w strugach ulewnego deszczu. Dopiero po dłuższej chwili i dla nich znalazły się parasole, ale było już za późno, zdążyli przemoknąć do suchej nitki. Jakby tego było mało, Putin i Macron nie okazali się dżentelmenami, bo pani prezydent Chorwacji parasol otrzymała jako ostatnia.

Jak to możliwe, że organizatorzy, którzy wydali miliardy na przygotowanie tego wielkiego piłkarskiego święta, nie przewidzieli tak zwyczajnego zjawiska, jak deszcz, zwłaszcza, że od kilku dni wszystkie prognozy pogody ostrzegały, że tak to się może skończyć, a wokół rosyjskiej stolicy od przedpołudnia krążyły chmury burzowe, które można było śledzić na radarze meteorologicznym.

Rosjanie znów dali się omamić wierchuszce, która zapewniała, że nawet, gdy zobaczą nadciągające deszczowe chmury, ani jedna kropla wody na nich nie spadnie. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna, czasem na tyle brutalna, żeby najwyższym władzom puściły nerwy.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news