FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

„Krajobraz jak na Marsie”. 13-latek z psem na kolanach w aucie kolejną ofiarą rekordowych pożarów

Największe w historii pożary lasów trawią zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Sytuacja pogarsza się z każdym dniem. W Oregonie nakazano ewakuację aż 10 procent mieszkańców stanu. Niebo przybrało złowieszczą barwę.

Pomarańczowe niebo nad San Francisco. Fot. Twitter / @laurakwhiteside.
Pomarańczowe niebo nad San Francisco. Fot. Twitter / @laurakwhiteside.

Już co najmniej 25 osób zginęło w potężnych pożarach wyschniętych lasów w zachodniej części USA. Wśród ofiar znajduje się niemowlę i 13-latek z psem na kolanach, którego znaleziono w zgliszczach samochodu. W stanach Kalifornia, Oregon i Waszyngton odnotowano już przeszło 100 ognisk, które w sumie strawiły obszar o powierzchni 16 tysięcy kilometrów kwadratowych, równy wielkości województwa kujawsko-pomorskiego.

W stanie Oregon nakaz ewakuacji otrzymało ponad pół miliona mieszkańców najbardziej zagrożonych miejscowości, do których ściana błyskawicznie rozprzestrzeniającego się ognia może dotrzeć w każdej chwili, nie pozostawiając ani czasu, ani też drogi ucieczki.

Nigdy czegoś takiego jeszcze nie widziano, aby 10 procent mieszkańców stanu musiało opuścić swoje domy w obawie przed ogniem. Płoną wyschnięte lasy iglaste, które doświadczyły w tym sezonie suszy i ekstremalnie wysokich temperatur.

Największy pożar szaleje od końca sierpnia w Kalifornii, gdzie do gołej ziemi spalił już obszar 5-krotnie większy od Warszawy. Został opanowany zaledwie w 24 procentach. Wywołał go piorun podczas tzw. suchej burzy, w trakcie której opady deszczu nie docierają do ziemi, lecz w drodze wyparowują.

W San Francisco, ale również w wielu innych miejscowościach środkowej i północnej Kalifornii, niebo przybrało złowieszczą barwę. Sceny rodem z filmu „Blade Runner 2049” o poranku przeraziły mieszkańców tego jednego z największych miast w USA.

Wszystko wokół było pomarańczowe, zupełnie jakby San Francisco przeniesione zostało na Marsa. Nad miasto nadciągnęła chmura pyłu znad jednego z olbrzymich pożarów, na której zaczęły się załamywać promienie wschodzącego słońca.

Blisko ognisk pożarów środek dnia zmienia się w ciemną noc. Nie widać niczego. W dodatku w powietrzu wyczuwalny jest drażniący oczy, nos i gardło zapach spalenizny. Daje się on we znaki zwłaszcza alergikom i astmatykom.

Zdjęcie satelitarne pożarów lasów na zachodnim wybrzeżu USA. Fot. NASA.

Dym pochodzący z pożarów nie tylko przysłania niebo już nad niemal całym zachodnim wybrzeżem USA, ale gnany jest wiatrem na zachód nad wody Oceanu Spokojnego na dystansie ponad 2 tysięcy kilometrów. Szary dym widoczny jest na zdjęciach satelitarnych i ma przerażający zasięg.

Pożary najprawdopodobniej zaczną ustawać dopiero, gdy nadejdą obfite deszcze, a temperatura spadnie, co nastąpi w połowie października. Do tego czasu bilans żywiołu będzie systematycznie się powiększać o kolejne ofiary, stracony dobytek i koszty.

Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA / CalFire.

Komentarze

prognoza polsat news